Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
    
Tutaj jesteś: Strona główna | Aktualności  Kraj  Proces Wachowskiego ruszy od nowa

Proces Wachowskiego ruszy od nowa

9 maja zacznie się na nowo proces oskarżonego o fałszywe zeznania Mieczysława Wachowskiego, b. ministra w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy. Powodem jest zmiana składu sądzącego oraz to, że w piątek, podczas swego procesu, Wachowski nie był gotów do obrony, bo niedawno wyszedł z aresztu.

W Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa w piątek na sądowej wokandzie, zamiast sędzi Agnieszki Prokopowicz (od grudnia proces był odroczony z powodu zaawansowanej ciąży sędzi), widniało nazwisko sędziego Grzegorza Romaniuka, wyznaczonego do tej sprawy. Procedura karna przewiduje, że zmiana sędziego wiąże się z koniecznością powtórzenia procesu.

Skocz do tekstu
REKLAMA

Sędzia Romaniuk oświadczył, że proces - będący już bliski zakończenia - zacznie się od nowa. Wówczas obrońca Wachowskiego mec. Waldemar Kaim wniósł o odroczenie sprawy. "Mój klient kilkadziesiąt godzin temu opuścił areszt śledczy. Jest w takim stanie psychicznym, że nie mogliśmy przygotować się do obrony" - powiedział.

Wniosek poparł także prokurator Krzysztof Stańczuk. "Prawo do obrony chroni konstytucja. Jeśli sąd zacząłby dziś proces i wydał wyrok, ta kwestia mogłaby doprowadzić do uchylenia tego orzeczenia przez sąd apelacyjny" - powiedział.

Sąd uwzględnił wniosek i wyznaczył nowy termin na 9 maja.

57-letniego Wachowskiego oskarżono o złożenie fałszywych zeznań w 2003 r. w prokuraturze w Piasecznie (grozi za to do 3 lat więzienia). Zaprzeczył on wtedy, by dostał od biznesmena Sławomira M. 30 tys. dolarów jako zwrot części zainwestowanych przez siebie pieniędzy. W 2001 r. Wachowski "włożył" bowiem 159 tys. dolarów w tworzoną przez niego i M. spółkę. Wspólny biznes nie powiódł się.

Sławomir M. - który czeka na swój proces za oszustwo wobec Wachowskiego - twierdzi, że jeszcze w maju 2001 r. zwrócił mu część zainwestowanej kwoty - 30 tys. dolarów. Głównym dowodem jest pokwitowanie odbioru przez Wachowskiego. On sam twierdzi, że pieniędzy nie dostał, a M. spreparował pokwitowanie, wykorzystując kartkę z jego podpisem "in blanco".

Wachowski twierdzi, że M. spreparował pokwitowanie po to, by uwiarygodnić twierdzenia Lecha Kaczyńskiego z 2001 r. (obecny prezydent RP był wtedy ministrem sprawiedliwości - PAP), że Wachowski to przestępca. "Właśnie dlatego to pokwitowanie nosi datę z maja 2001 r." - mówił Wachowski, dla którego wątek polityczny sprawy jest "oczywisty". "Kaczyński to mały człowieczek, który teraz się mści za to, że przegrał ze mną proces" - mówił w piątek dziennikarzom.

W sprawie konfliktu Wachowskiego z biznesmenem jest też odrębny wątek: Sławomir M. twierdzi, że wręczył b. ministrowi 25 tys. dol. za załatwienie mu wizy do USA. Nie mógł jej dostać normalną drogą, ponieważ w latach 80. został wydalony z USA za używanie fałszywego paszportu. Wachowski jednak przedstawił dowód, że w dniu, o którym mówi biznesmen, przebywał w Hiszpanii, czego mają dowodzić pieczątki w paszporcie.

Wachowski niedawno opuścił po wpłaceniu 200 tys zł kaucji areszt, gdzie przebywał w związku ze śledztwem, w którym łódzka prokuratura zarzuca mu płatną protekcję oraz ukrywanie dokumentów, m.in. tajnych. Wobec Wachowskiego wysuwano też wcześniej inne zarzuty, m.in. że w latach 90. za łapówkę wpłynął na prezydenta Wałęsę, by uniewinnił członka gangu pruszkowskiego Andrzeja Z., pseud. Słowik. Prokuratura tego nie potwierdziła.

pap, ss

Podziel się














Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Akcja
Ankieta Wprost
Dodatek
Petelicki. Ostatni strzał
Polecamy
Prenumerata już od 59 zł !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności