Podobno cały świat stawia na tzw. energię odnawialną.
Jeśli tak, to może ona bardziej zaszkodzić przyrodzie i człowiekowi niż paliwa
kopalne i atom. – Źródła energii odnawialnej, takie jak wiatr, woda,
biomasa, są odnawialne, ale z pewnością nie są „zielone" –
twierdzi prof. Jesse Ausubel z Rockefeller University. W ocenie Polskiej Izby
Gospodarczej Energii Odnawialnej (PIGEO), jeśli wykorzystamy nasz
„zielony" potencjał, możemy produkować 15 proc. energii ze źródeł
odnawialnych. Pytanie, czy przyrodzie wyjdzie to na zdrowie.
Chleb kontra paliwo
Najmniej „zielona" wydaje się
energia uzyskiwana z biomasy, na co nastawia się polskie rolnictwo. –
Ciągłe zwiększanie zużycia biomasy do produkcji paliw zakrawa na zbrodnię.
Samochód napędzany takim biopaliwem potrzebuje aż 1-2 hektarów upraw –
mówi „Wprost" prof. Ausubel.
Według ONZ, w ostatnich pięciu
latach produkcja biopaliw się podwoiła i w kolejnych czterech znów się podwoi. W
USA, gdzie biopaliwa produkuje się z kukurydzy, w 2007 r. 27 proc. plonów
przeznaczono na paliwa. Jeśli jednak nawet całe zbiory zostałyby zużyte na
biopaliwa, zaspokoiłyby tylko jedną szóstą zapotrzebowania USA na paliwo. Taki
sam efekt dałoby zredukowanie spalania benzyny przez auta o dwie trzecie litra
na 100 km – wynika z raportu Network for New Energy Choices. Co więcej,
bioetanol uzyskiwany z kukurydzy redukuje emisję gazów cieplarnianych o 18-28
proc., jeśli zaś produkowano by biopaliwa z mieszanki dzikich traw, redukcja
emisji wyniosłaby 87 proc. Technologie przerabiania tych ostatnich są jednak
wciąż na etapie badań.
W krajach tropikalnych wycinane są lasy równikowe
pod uprawy palmy oleistej. Dżungla w Indonezji, wycięta już w 98 proc., zniknie
najpóźniej do 2022 r. Olej palmowy z tamtejszych upraw trafia głównie na rynki
europejskie. W Malezji co roku znika 0,7 proc. lasów tropikalnych. W wyniku
takiej gospodarki tona oleju palmowego powoduje emisję do atmosfery 33 ton CO2,
czyli dziesięciokrotnie więcej niż paliwa kopalne – alarmuje raport firmy
Delft Hydraulics.
W 2007 r. ze względu na słabe plony ceny zbóż na świecie
poszybowały. Kukurydza podrożała ponaddwukrotnie, a pszenica o połowę. Światowy
Program Żywnościowy przy ONZ szacuje, że jeśli nie zacznie otrzymywać
dodatkowych funduszy, nie będzie w stanie wyżywić 90 mln głodujących. Według
Lestera Browna, eksperta zajmującego się polityką żywnościową, boom na biopaliwa
spowodował rywalizację między 800 mln ludzi, którzy mają auta, a 3 mld żyjących
za mniej niż 2 dolary dziennie.
Efekt
wiatrowyDo ekologicznych źródeł energii nie należy wiatr. Nie
chodzi tylko o to, że turbiny szpecą krajobraz i odstraszają ptactwo. W
Niemczech wiatraki na polach spowodowały rozplenienie się myszy, szczurów i
nornic, na które polowały ptaki drapieżne. Od uruchomienia turbin wiatrowych
ptaki zniknęły, a plony są dziesiątkowane przez gryzonie. Rozpatruje się
wprowadzenie kotów, ale to może zaburzyć ekosystem.
Wątpliwości budzą też
turbiny wiatrowe stawiane na pustyniach i na morzu. Badania Somnatha Baidyi Roya
z Princeton University wykazały, że skrzydła wiatraków na terenach pustynnych
wpływają na wysuszanie okolic. Nie wiadomo, jak na środowisko wpłyną turbiny
montowane na morzu. Badacze ostrzegają, że wibracje, hałas i pole
elektromagnetyczne wytwarzane przez wiatraki mogą mieć negatywny wpływ na ptaki
morskie.
W Irlandii i Wielkiej Brytanii farmy wiatrowe budowane są na
torfowiskach. Niestety, i tam mogą wyrządzić więcej szkód niż korzyści. Kilka
lat temu w hrabstwie Galway w Irlandii zdarzył się wypadek. Torfowisko, na
którym stała turbina, osunęło się. Ekolodzy podkreślają, że im więcej takich
elektrowni będzie powstawać na torfowiskach, tym bardziej będzie rosnąć ryzyko
katastrofy ekologicznej, niszczenia wrażliwego ekosystemu, a nawet –
paradoksalnie – globalnego ocieplenia.
Torfowiska magazynują ogromne
ilości CO2 (trzykrotnie więcej niż lasy tropikalne). Odgrywa on też ważną rolę w
zapewnieniu źródeł czystej wody. – Budujemy elektrownie wiatrowe, by
redukować emisję CO2. Tymczasem stawiając turbiny na torfowiskach, niszczymy to
środowisko i powodujemy, że zmagazynowany w nim węgiel zostaje wypuszczony do
atmosfery – mówi prof. Richard Lindsay z University of East London. Gdy
struktura torfowiska zostanie naruszona i zaczyna ono wysychać, węgiel utlenia
się w postaci CO2. Z obliczeń Lindseya wynika, że katastrofa w Galway sprawiła,
że oszczędności emisji gazu cieplarnianego, które miała spowodować turbina przez
cały okres eksploatacji, zostały zredukowane do zera.
Zielone z
atomu– W Polsce pod uprawy energetyczne potrzeba 2,5 mln ha
gruntów, co stanowi nieco ponad 15 proc. areału upraw. To nie powinno zaburzyć
gospodarki żywnościowej ani leśnej – uważa Maciej Stryjecki, dyrektor
PIGEO. Ponadto energia z biomasy będzie stanowiła w Polsce nie więcej niż 20-30
proc. energii odnawialnej, której podstawą ma pozostać energetyka wodna i
wiatrowa. Szacuje się, że w Polsce z wiatru można będzie uzyskać 2-3 proc.
zużycia energii.
Potencjał energetyczny zasobów wodnych wykorzystujemy w 15
proc. – Ale i tak z elektrowni wodnych możemy zaspokoić 1-2 proc.
zapotrzebowania na energię – mówi dr Jerzy Majcher, ekspert ds.
energetyki. – Energia odnawialna może być tylko dodatkiem, i to na skalę
lokalną. Bogactwem naszego kraju pozostanie węgiel kamienny i brunatny. Chodzi o
to, by spalać go w czysty sposób. Prace nad takimi technologiami trwają i
pierwsze rezultaty będziemy mieli najpóźniej za pięć lat. Za dziesięć lat
powstaną pierwsze instalacje wyłapujące dwutlenek węgla – mówi dr Majcher.
Polska nie uniknie też budowy elektrowni atomowych. Prof. Ausubel wylicza,
że po 500 latach używania wyłącznie energii atomowej przez cały świat
radioaktywne odpady ważyłyby 700 mln ton. Dużo? Amerykanie rocznie spalają 800
mln ton węgla, by zaspokoić połowę swych potrzeb energetycznych. Gdyby zaś w
budynku zamieszkanym przez 500 osób korzystano tylko z energii jądrowej, po roku
odpady zmieściłyby się w słoiczku od tabletek. Być może brzmi to jak herezja,
ale jedyną prawdziwie zieloną energią – przekonuje prof. Ausubel –
jest energia z atomu.