Propozycje takie składali wysłannicy bądź sami deputowani Partii
Regionów Ukrainy, na której czele stoi pełniący dziś obowiązki
premiera Wiktor Janukowycz - poinformowało w piątek ośmiu
deputowanych Bloku Tymoszenko na specjalnie zwołanej konferencji
prasowej w Kijowie.
REKLAMA
Oferta Partii Regionów miała dotyczyć także zerwania
zaplanowanego na przyszły tydzień głosowania nad kandydaturą
premiera i przewodniczącego Rady Najwyższej (parlamentu). Na
stanowisko szefa rządu pretenduje Julia Tymoszenko, a na czele
Rady ma stanąć dotychczasowy minister spraw zagranicznych Arsenij
Jaceniuk z NU-LS.
Jako dowód prób skorumpowania przedstawiciele Bloku Tymoszenko
pokazali filmy nagrane przez nagabywanych za pomocą telefonów
komórkowych. Krótkie fragmenty tych filmów zaprezentowała w piątek
wieczorem stacja telewizyjna ICTV w swym cotygodniowym politycznym
talk-show.
Na jednym z nich słychać głos deputowanego Partii Regionów
Wołodymyra Siwkowycza, który rozmawia z kimś o polityce, jednak w
nagraniu nie ma mowy o pieniądzach. W drugim filmie asystent
jednego z deputowanych Partii Regionów mówi: "Wiesz, oni proponują
naprawdę dużą kasę, nawet nie wyobrażasz sobie jaką".
Uczestniczący w programie deputowany Bloku Tymoszenko, Wiktor
Ukołow, poprosił prowadzącego o pokazanie filmów w całości, ten
jednak odmówił, tłumacząc to słabą jakością nagrań.
Rządząca dotychczas Partia Regionów Ukrainy, która wraz z
powołaniem w czwartek pomarańczowej koalicji stała się opozycją,
nie skomentowała dotychczas oficjalnie tych oskarżeń. Siwkowycz,
do którego zadzwoniono podczas programu w telewizji ICTV,
zaprzeczył, jakoby próbował kogoś przekupić.
Julia Tymoszenko oświadczyła natomiast, że dowody w tej sprawie w
najbliższym czasie zostaną przekazane Służbie Bezpieczeństwa
Ukrainy.
Partia Regionów nie ukrywa, że rozstanie z władzą, które
następuje w wyniku wrześniowych przedterminowych wyborów
parlamentarnych, jest dla niej trudne. Janukowycz i jego ekipa
liczą, że kłótliwi "pomarańczowi" nie będą w stanie się dogadać i
ich drogi, jak już bywało w przeszłości, szybko się rozejdą.
Partia Regionów w tej sytuacji mogłaby powrócić do rządów,
wchodząc w koalicję z przychylną jej (i przeciwną Tymoszenko)
częścią NU-LS.
Pomysł ten popiera otoczenie prezydenta Wiktora Juszczenki, który
obawia się, że pracująca na stanowisku szefa rządu Tymoszenko może
mu zagrozić w staraniach o reelekcję w wyborach prezydenckich w
2009 r. Jednym z najbardziej gorących orędowników koalicji NU-LS z
Partią Regionów jest bliski prezydentowi były sekretarz Rady
Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, obecnie deputowany NU-LS Iwan
Pluszcz.
Jak napisała w piątek kijowska "Gazeta 24", kandydatura
Jaceniuka na przewodniczącego Rady Najwyższej podczas
zaplanowanego na najbliższy wtorek głosowania może nie uzyskać
wystarczającego poparcia.
"Wówczas (na stanowisko przewodniczącego Rady) zostanie wysunięta
kandydatura Iwana Pluszcza, którego poprze część NU-LS, Partia
Regionów i komuniści. W takiej sytuacji inna część NU-LS wraz z
Blokiem Julii Tymoszenko przejdzie do opozycji" -czytamy.
W rezultacie wyborów do Rady Najwyższej weszło pięć ugrupowań.
Partia Regionów Janukowycza uzyskała 175 mandatów. Blok Tymoszenko
oraz NU-LS, które uplasowały się na drugim i trzecim miejscu, mają
razem 228 posłów. Komuniści zdobyli 27 miejsc, a Blok (byłego
przewodniczącego parlamentu) Wołodymyra Łytwyna - 20.
ab, pap