1 stycznia wchodzi w życie unijne prawo - przyjęte przez Polskę w
nowelizacji ustawy o Zakładach Opieki Zdrowotnej (ZOZ) - które
mówi, że czas pracy lekarza wynosi 48 godzin tygodniowo. Czas ten
może być wydłużony do 72 godzin, jeśli lekarz wyrazi na to pisemną
zgodę. Nowe przepisy mówią także o przysługującym lekarzowi 11-
godzinnym odpoczynku.
REKLAMA
Według Jędrzejowskiego, w Warszawie dyrektorzy szpitali, by nie
łamać przepisów, wprowadzają pracę zmianową. Na to rozwiązanie z
kolei nie godzą się lekarze. Taki system wprowadziła przed
świętami dyrekcja szpitala przy ul. Barskiej. Lekarze uznali, że
zostało to wprowadzone niezgodnie z przepisami i zaskarżyli
decyzję do Państwowej Inspekcji Pracy. Zdaniem Jędrzejowskiego,
planują bojkot tej decyzji albo zwalnianie się z pracy.
Jędrzejowski wyjaśnił, że wprowadzenie pracy zmianowej wymaga
zmiany regulaminu placówki i konsultacji ze związkami zawodowymi;
cała procedura może trwać nawet 30 dni.
Według szefa mazowieckiego OZZL, W Centrum Zdrowia Dziecka
dyrekcja zaproponowała 500 zł podwyżki lekarzom, którzy zgodzą się
na dłuższy czas pracy. Kilkanaście osób na to przystało, reszta
zapowiada, że jeśli dyrektor wprowadzi pracę zmianową - a na to
się zanosi - będą składać wypowiedzenia.
Dyrektor największego warszawskiego szpitala przy ul. Banacha Ewa
Pełczyńska powiedziała PAP, że interpretując nowe przepisy oparła
się o wytyczne PIP, które mówią, że lekarz może pracować dobowo 24
godziny, a po tym należy mu się 11 godzin przerwy; czas pracy
tygodniowo nie może przekraczać 48 godzin tygodniowo. "To taki
system ostrodyżurowy, ale na pewno zabezpieczający w pełni
pacjentów" - powiedziała. Przyznała, że jest to chwilowe
rozwiązanie i później trzeba będzie je zmienić.
"Dyrektor liczy na to, że uda się ocalić dyżury, bo tu jest dużo
lekarzy. Ale stanie się to kosztem obsady dziennej" - powiedział
Jędrzejowski, który pracuje w tym szpitalu jako endokrynolog.
W szpitalu wolskim trwają rozmowy z lekarzami. Według rzeczniczki
placówki Barbary Udryckiej, część lekarzy godzi się na podpisanie
klauzuli opt-out (czyli zgody na wydłużenie pracy). "Podpisanie
klauzuli byłoby na warunkach wyliczania z pensji zasadniczej
godzin przepracowanych ponad normę i dopłaty za te nadgodziny" -
wyjaśniła. Dodała, że w szpitalu w tym roku były wysokie podwyżki.
W woj. świętokrzyskim trwają rozmowy lekarzy z dyrektorami
szpitali. Dyrektor największego w regionie Wojewódzkiego Szpitala
Zespolonego w Kielcach Jan Gierada poinformował PAP, że w jego
placówce lekarze będą pracowali w systemie zmianowym, a oprócz
tego w ramach godzin nadliczbowych.
W Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie Wlkp. dobiegają końca rozmowy
dyrekcji z lekarzami. Jak zapewniła PAP dyrektor lecznicy Wanda
Szumna, szpital nie będzie miał problemów z funkcjonowaniem po
Nowym Roku. "Lekarze wyrażają zgodę na pracę w godzinach
nadliczbowych, mogą także liczyć na podwyżki, bo mamy takie
możliwości" - powiedziała Szumna. Dodała, że rząd powinien
kompleksowo rozwiązać problem czasu pracy lekarzy.
Lecznica szukając oszczędności będzie starała się tak
zmodyfikować grafiki dyżurów i organizację pracy, by w jak
najmniejszym stopniu lekarze musieli pracować dłużej. "Przy
niedoborze specjalistów w naszym szpitalu nie uda się całkowicie
wyeliminować pracy w godzinach nadliczbowych" - dodała Szumna.
W Szpitalu Wojewódzkim w Zielonej Górze rozmowy dyrekcji z
lekarzami jeszcze trwają. Nie ma jednak groźby, że za kilka dni
lekarze masowo odejdą od łóżek pacjentów. "Lekarze składają nam
propozycje, my je analizujemy i sprawdzamy na ile nas stać" -
powiedziała p.o. zastępca dyrektora ds. opieki zdrowotnej w
zielonogórskim szpitalu Ewa Sabat.
Rozmowy trwają także w Wielkopolsce. Monitorująca sytuację
Wielkopolska Izba Lekarska uznała, że aktualne możliwości prawne i
organizacyjne umożliwiają szpitalom zapewnienie bezpieczeństwa
chorym przez pierwsze dni Nowego Roku, ale aktualny poziom
finansowania szpitali i środki finansowe pozostające do dyspozycji
dyrektorów stwarzają realne trudności w spełnieniu postulatów
płacowych lekarzy.
W Wielkopolsce nowe zasady pracy lekarzy będą obowiązywać we
wszystkich 68 szpitalach. Wielkopolska jest jednym z nielicznych
regionów, gdzie podstawą zatrudniania lekarzy są kontrakty. Od
nowego roku tę formę zatrudniania będą chciały wprowadzić
wszystkie szpitale i jednostki prowadzące całodobową opiekę
zdrowotną. Indywidualne kontrakty są podpisywane pomiędzy dyrekcją
szpitala a lekarzem.
Na Lubelszczyźnie porozumieli się lekarze z dyrekcją w szpitalu
wojewódzkim im. Jana Pawła II w Zamościu. W styczniu lekarze będą
składać oświadczenia, w których zgodzą się na pracę w wymiarze
ponad 48 godzin tygodniowo. Praca ponad ten limit będzie
rozliczona jako godziny nadliczbowe.
Na Podkarpaciu w Szpitalu Miejskim w Rzeszowie od 2008 r. o około
30 proc. zostanie zmniejszona obsada lekarzy na dyżurach. Dyrektor
placówki Leszek Czerwiński powiedział PAP, że zwiększono
dwukrotnie stawkę za dyżur dla lekarzy kontraktowych. Stawka
godzinna będzie wynosić od ok. 30 do 40 zł. Praca lekarzy
etatowych, którzy wyrazili zgodę na dłuższy czas pracy, będzie
rozliczana powyżej 38 godzin tygodniowo, jako godziny nadliczbowe.
W Szpitalu Wojewódzkim w Tarnobrzegu od stycznia opiekę medyczną
w szpitalu zapewnią na dyżurach głównie lekarze kontraktowi. Ich
stawki wzrosną nawet o kilkadziesiąt złotych. Dyrektor ds.
administracyjno-technicznych placówki Wojciech Wąsik powiedział
PAP, że są to podwyżki wynegocjowane jeszcze jesienią, na fali
strajków. Miały one wejść w życie od 1 kwietnia. Jednak po
negocjacjach zdecydowano o wprowadzeniu ich od nowego roku.
Nieliczni lekarze etatowi będą pełnić dyżury w szpitalu na
podstawie dodatkowych kontraktów z niepublicznymi Zakładami Opieki
Zdrowotnej.
W Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie dyżury na styczeń są już
rozpisane. "Lekarze dostaną podwyżki" - powiedział dyrektor
naczelny placówki Andrzej Kulig. Wynagrodzenie zasadnicze lekarzy
z II stopniem specjalizacji ma wzrosnąć o 1300 zł brutto, lekarzy
z I stopniem specjalizacji o 800 zł brutto, a lekarzy bez
specjalizacji o 500 zł brutto. Od lipca w Szpitalu Uniwersyteckim
za dyżury płacono tak jak za godziny nadliczbowe.
Rozmowy w sprawie systemu pracy po Nowym Roku trwają jeszcze w
Szpitalu im. S. Żeromskiego w Krakowie. "Dobiegają one końca. Na
pewno pacjenci będą mieli zapewnioną opiekę, nie będzie zagrożenia
dla ich zdrowia i życia" - zapewnił rzecznik placówki Leszek Gora.
Także szef Szpitala Specjalistycznego im. J. Śniadeckiego w Nowym
Sączu Artur Puszko powiedział, że w jego placówce nie powinno być
kłopotów z obsadzeniem dyżurów. "Część ze 134 zatrudnionych u nas
lekarzy będzie pracować w systemie zmianowym, część na
kontraktach" - dodał.
pap, ss, ab