Kulminacyjnym momentem nieszporów było odśpiewanie dziękczynnego
"Te Deum".
Siedząc na majestatycznym tronie w złotych szatach i złotej
mitrze papież powiedział w homilii: "Czas mija i jego nieubłagany
bieg skłania nas do skierowania wzroku z głęboką wdzięcznością na
Tego, który jest przedwieczny, na Pana czasu".
REKLAMA
Modlił się następnie za wszystkich rzymian: "Dopomóż, Panie,
swoim miłosierdziem mieszkańcom tego miasta, w którym, jak gdzie
indziej, poważne braki i ubóstwo ciążą na życiu osób i rodzin, nie
pozwalając patrzeć z ufnością w przyszłość".
Benedykt XVI zauważył z niepokojem, że "wielu młodych ludzi
pociąga profanacja ciała i banalizacja seksualności".
Jako wyzwania stojące przed wierzącymi papież wymienił
konsumpcjonizm i sekularyzm, a także "deficyt nadziei i ufności w
życie", który - jak dodał - "stanowi tajemniczą chorobę
współczesnego zachodniego społeczeństwa".
pap, ss