We wtorek spółka J&S Energy została poinformowana o wszczęciu
postępowania - powiedział Kruk.
W środowym komunikacie rzecznik wyjaśnił, że można było podjąć
taką decyzję, ponieważ ostatecznie umorzone zostało poprzednie
postępowanie - prezesa ARM - w sprawie kary dla J&S.
REKLAMA
Zarząd J&S Energy poinformował w środowym komunikacie, że "z
zadowoleniem" przyjmuje "wszelkie próby wyjaśnienia
nieprawidłowości związanych z bezprawnym nałożeniem kary" na firmę.
"Jesteśmy przekonani, że zarówno powołanie Komisji Śledczej,
kontrola NIK jak i innych instytucji do tego się przyczyni.
Decyzja o ponowieniu procedury nałożenia kary podjęta przez ARM
jest ewidentnym złamaniem prawa, w związku z czym rozważamy
złożenie zawiadomienia do prokuratury o popełnieniu przestępstwa
przez ARM" - czytamy w oświadczeniu podpisanym przez prezesa J&S
Grzegorza Zambrzyckiego.
W październiku ub.r. ówczesny wiceminister gospodarki Piotr
Naimski poinformował, że ARM stwierdziła, iż 31 lipca 2007 r.
spółka J&S nie posiadała wymaganych zapasów paliw, choć taki
obowiązek nakłada nań ustawa (Agencja jest ustawowo zobowiązana do
sprawowania kontroli nad zapasami paliw). Prezes ARM Józef
Aleszczyk nałożył wówczas na J&S Energy karę w wysokości 461 mln
696 tys. zł.
14 grudnia ub.r. wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak
uchylił decyzję prezesa ARM, argumentując, że przy nakładaniu kary
doszło do błędów proceduralnych.
Rzecznik ARM poinformował, że spółka w terminie 30 dni mogła
wnieść skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.
Ponieważ takiej skargi nie było, decyzja ministra stała się
ostateczna, a postępowanie prezesa Agencji Rezerw Materiałowych w
tej sprawie zostało ostatecznie umorzone.
Minister uznał, że prezes nie jest właściwą osobą, by orzekać w
tej sprawie - powiedział Kruk. "Postępowanie zostało
prawomocnie zakończone, a teraz wszczyna je nie prezes, a agencja"
- dodał.
Rzecznik ARM przypomniał, że to Agencja Rezerw Materiałowych, a
nie jej prezes, powinna przeprowadzić postępowanie w sprawie
nałożenia kary, co napisano także w uzasadnieniu decyzji ministra
gospodarki: "Jeżeli Agencja Rezerw Materiałowych jest podmiotem
uprawnionym do wydawania decyzji kończących postępowanie w danej
sprawie, to Agencja, a nie prezes, jest podmiotem uprawnionym do
wszczęcia i prowadzenia takiego postępowania".
"Jeszcze raz zostanie zlustrowana cała dokumentacja" - podkreślił
Kruk. "Ostatecznie mamy możliwość podjąć różne
decyzje i różne rozwiązania. Postępowanie biegnie od początku.
Mogą się pojawić nieznane fakty, o których wcześniej nie
wiedzieliśmy. Na tym etapie nie przesądzamy, co zostanie zrobione"
- dodał.
"Stoimy na stanowisku, że mieliśmy podstawy do tego, żeby nałożyć
karę" - zaznaczył. Dodał, że ostateczna decyzja o nałożeniu kary
bądź nie, zapadnie w ciągu miesiąca.
W środę Pawlak powiedział w radiowych "Sygnałach dnia", że
prowadzone jest postępowanie obejmujące całokształt procesów i
decyzji związanych z gospodarowaniem rezerwami paliwowymi. Jego
zdaniem, "cała procedura podejmowania decyzji odnośnie spółek
energetycznych zasługuje na weryfikację zarówno w Agencji Rezerw
Materiałowych, jak i w Ministerstwie Gospodarki".
Wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli Stanisław Jarosz poinformował, że NIK sprawdzi decyzję resortu gospodarki dotyczącą
nałożenia, a następnie umorzenia, kary wobec J&S Energy.
Jak wyjaśnił, obecnie NIK prowadzi kontrolę wykonania budżetu za
2007 r. i w jej ramach będzie sprawdzać decyzje wydawane przez
Ministerstwo Gospodarki i podlegającą temu resortowi - Agencję
Rezerw Materiałowych. Kontrola wykonania budżetu musi być
przedstawiona Sejmowi na przełomie marca i kwietnia.
Zdaniem Jarosza, "gdyby sprawa była szersza, może zostać
wydzielona do odrębnej kontroli".
pap, ss