Ranking europosłów: Jerzy Buzek i Marcin Libicki – najlepsi, Paweł Piskorski i Jan Masiel – najgorsi
1. Jerzy Buzek (PO) Choć
przed Bożym Narodzeniem 2007 r. można go było oglądać w roli Śpioszka
na deskach Teatru Rozrywki w Chorzowie, to w Parlamencie Europejskim
Jerzy Buzek nie zasypia. Specjalnością byłego premiera są walka z
globalnym ociepleniem, fundusze na badania naukowe i bezpieczeństwo
energetyczne. Buzek reprezentuje PE na najważniejszych debatach
klimatycznych – w ostatnich dniach był w Indiach i Bangladeszu.
REKLAMA
2. Marcin Libicki (PiS) Dzięki
uporowi szefa Komisji Petycji (a prywatnie członka Zakonu Kawalerów
Maltańskich) udało się poprawić sytuację dzieci z rozwiedzionych
polsko-niemieckich małżeństw, którym w Niemczech odmawiano prawa do
rozmawiania w języku polskim. Libicki zwrócił też uwagę parlamentu na
konsekwencje ekologiczne poprowadzenia gazociągu po dnie Bałtyku.
3. Konrad Szymański (PiS) To
on stał za krytycznym wobec Rosji i jej polityki w Czeczenii poprawką
do raportu Parlamentu Europejskiego. W imię walki o prawa człowieka
namawia też do bojkotu przez państwa UE olimpiady w Chinach.
Interpelował do Komisji Europejskiej m.in. w sprawie łamania prawa
przez niemieckich pograniczników w okolicach Zgorzelca i płacenia za
krew Polakom w niemieckich stacjach krwiodawstwa. Jego przywiązanie do
tradycji widać po imionach, jakie nadał swoim dzieciom: Iwo i Rita – na
cześć średniowiecznych świętych i... żony Iwony.
4. Jacek Protasiewicz (PO) Jako
szef delegacji PE ds. Białorusi walczy o niższe ceny wiz dla
Białorusinów i o stypendia naukowe dla studentów ze Wschodu. Chce
również zorganizować w PE obchody 90. rocznicy powstania niepodległej
Białorusi – z udziałem mińskiej opozycji. To dzięki jego interwencji
naprawiono zniszczoną rzeźbę, dar Wrocławia, która na głównym
dziedzińcu europarlamentu bardziej straszyła, niż promowała stolicę
Dolnego Śląska.
5. Jacek Saryusz-Wolski (PO) Ostro,
ale skutecznie walczył o stanowisko szefa najbardziej prestiżowej w
europarlamencie Komisji Spraw Zagranicznych. To tym większy sukces, że
przez wiele lat ta funkcja była zarezerwowana dla Niemców (ostatnio
sprawował ją Elmar Brok). Starał się, by zamordowana rosyjska
dziennikarka Anna Politkowska dostała pośmiertnie Nagrodę Sacharowa,
przyznawaną przez PE. Ostatnio został twarzą kampanii na rzecz numeru
ratunkowego 112 w UE. Wyjaśnia, że zainspirowała go historia chłopczyka
z Łodzi, który wybierając telefoniczny numer 112, uratował życie swojej
mamie.
6. Janusz Onyszkiewicz (Demokraci) Wprawdzie
w Parlamencie Europejskim się nie przemęcza, ale aktywnie działa na
rzecz niepodległości Tybetu (w grudniu spotykał się z Dalajlamą) i
Tajwanu. Przypomina też o internowanych opozycjonistach białoruskich i
sam jeździ na ich wiece w Mińsku. Mimo ukończenia 70 lat nadal wspina
się po górach.
7. Genowefa Grabowska (SDPL) W
ostatnim czasie przeforsowała projekt przepisów ułatwiających ściąganie
alimentów od rodziców, którzy przed tym obowiązkiem uciekają za
granicę. Pierwsza zaalarmowała, że w następnej kadencji PE Polakom może
przypaść mniej miejsc. Na własnej skórze doświadczyła tego, że Bruksela
to niebezpieczne miasto, gdy na ulicy rabuś wyrwał jej z rąk torebkę.
8. Ryszard Czarnecki (niezależny) Ma
na swoim koncie 73 interpelacje, 92 projekty rezolucji, jeden projekt
deklaracji i 210 wystąpień na sali plenarnej, co stanowi rekord wśród
polskich europosłów. Zawsze dostępny dla dziennikarzy - chętnie spotyka
się z przedstawicielami nawet najbardziej lokalnych i mało znaczących
mediów. Jako jeden z pierwszych polityków założył blog, w którym
szczegółowo opisuje swoje życie w Brukseli (także kłopoty żołądkowe).
9. Maciej Giertych (LPR) Wysokie
miejsce w rankingu należy mu się nie za mądre opinie, ale za
konsekwencję i zdolność autokreacji. To najbardziej znany eurosceptyk
wśród deputowanych wszystkich krajów. W obronie życia nienarodzonych
wziął udział w szarpaninie z socjalistkami, które przyznały, że usuwały
ciąże. Poszło o zorganizowaną przez Giertycha wystawę przyrównującą
aborcję do Holokaustu. W budynku PE zorganizował konferencję na rzecz
zniesienia nauczania teorii ewolucji. Za protest przeciwko przyjmowaniu
traktatu lizbońskiego może zostać wykluczony na 10 dni z prac PE.
10. Małgorzata Handzlik (PO) Dzięki
intensywnie rudym włosom na początku kadencji była jednym z najbardziej
rozpoznawalnych polskich polityków w europarlamencie. Skutecznie
lobbowała na rzecz przyjęcia dyrektywy usługowej, dzięki której
częściowo otwarto unijne rynki pracy dla polskich fachowców. Działając
z ramienia PE, pomogła też m.in. uwolnić z więzień w Ameryce
Południowej kilku Polaków, którzy trafili tam za przemyt narkotyków.
Pięć przykazań Jerzego Buzka, czyli jak być dobrym europosłem
1. Wykorzystać doświadczenie Bardzo ważne jest wcześniejsze doświadczenie polityczne. Pomogły mi umiejętności, które zdobyłem jako premier, choćby
sztuka negocjacji. Ważne były też kontakty międzynarodowe – jako szef
rządu wielu przywódców znałem osobiście. To ostatnie przydało mi się na
początku, potem pozostaje własna praca i wiara w to, co się robi.
2. Mieć polityczną pasję Inni wybierali „medialne" komisje, ja chciałam robić to, co mnie fascynuje. Dlatego wybrałem komisję ds. przemysłu i badań naukowych oraz tę zajmującą się zmianami klimatycznymi. Wybór okazał się trafny, bo to właśnie w tych komisjach tworzone są teraz najważniejsze przepisy.
3. Rozmawiać ze wszystkimi Europarlament to miejsce, gdzie trzeba współpracować z posłami z różnych ugrupowań. Gdyby nie wsparcie polskich deputowanych z innych frakcji, zdobywanie poparcia dla projektów, którymi się zajmuję, byłoby dużo trudniejsze.
4. Nie zrywać kontaktów z krajem Będąc
w Brukseli, trzeba pamiętać o Polsce. Praca w kraju pochłania prawie
połowę mojego czasu. Ważne są kontakty z ministerstwami i
samorządowcami, konferencje i sympozja.
5. Nie lenić się Brzmi to banalnie, ale trzeba dużo pracować. Parlament Europejski i obowiązki z nim związane są tak absorbujące, że nie starcza już czasu na hobby. Dlatego tym bardziej trzeba się w nim zajmować tym, co się lubi (patrz pkt 2).
EUROLENIUCHY
Jednym z najmniej pracowitych posłów jest Paweł Piskorski (wybrany z list PO), praktycznie nie prowadzi działalności parlamentarnej.
O Janie Masielu(PSL-Piast) wiadomo tyle, że jest i że sprzeciwia się równouprawnieniu kobiet i asymilacji imigrantów.
Z kolei Adam Bielan (PiS),
wiceszef PE i frakcji Unia na rzecz Europy Narodów, mówi często, ale
się powtarza. Większość z jego 132 wypowiedzi to „zamykam debatę" lub
„kolejnym punktem będzie…".
Bernard Wojciechowski (niezależny, wybrany z list LPR) prawie nie zabiera głosu, nie składa projektów rezolucji i interpelacji.
Krzysztof Hołowczyc (PO) to
gwiazda rajdów, ale nie europarlamentu. Na pierwszym posiedzeniu PE
został pomyłkowo przedstawiony jako „znany maszynista". Jedyna
polityczna informacja na jego stronie internetowej to ta o objęciu
mandatu, reszta to informacje sportowe.
Ranking europosłów: Jerzy Buzek i Marcin Libicki –
najlepsi, Paweł Piskorski i Jan Masiel – najgorsi
By tam zaistnieć, wystarczy się wyróżnić. Można
negatywnie, jak Maciej Giertych. Można ciężko pracować, jak Jerzy Buzek. Można
też, jak Jacek Saryusz-Wolski, znaleźć prestiżową posadę w komisji – mówi
„Wprost" Simon Taylor, publicysta „European Voice",
najważniejszej gazety eurokratów. Parlament Europejski bywa zwieńczeniem kariery
albo trampoliną, z której można się wybić na salony międzynarodowej polityki.Janusz Lewandowski, Jacek Saryusz‑Wolski czy Jerzy Buzek
mają duże szanse na stanowiska unijnych komisarzy. Są jednak i tacy, którzy
pracę w Brukseli traktują jak wakacje. Z 54 przedstawicieli Polski w Parlamencie
Europejskim znanych jest jedynie kilkunastu. Większość pozostałych to polityczne
szare myszki. Nie wyróżniają się, specjalnie się nie przepracowują, nie mają
znajomości. – Problemem polskich deputowanych jest to, że pozostają w
mało wpływowych frakcjach, takich jak Unia na rzecz Europy Narodów. Tymczasem
prawdziwą politykę europejską robi się u chadeków i socjalistów – mówi
„Wprost" dr Giacomo Benedetto, politolog z University of London. Tony
Barber, brukselski korespondent „Financial Times", uważa, że z
polskich deputowanych największą sławą wciąż cieszą się historyczni działacze
antykomunistyczni. Tygodnik „Wprost" przygotował ranking polskich
europarlamentarzystów. Wyróżniliśmy dziesięciu najlepszych przedstawicieli
Polski w PE, przy ocenie uwzględniając zarówno statystyki wystąpień, jak i
działalność pozaparlamentarną. Pytaliśmy o opinie ekspertów i komentatorów.
Sprawdzaliśmy, kto się liczy, a kto jest zupełnie zapomniany. Zwyciężyli Jerzy
Buzek z PO i Marcin Libicki z PiS. Wśród euroleniuchów znaleźli się natomiast
Paweł Piskorski (dawniej PO) i Jan Masiel z PSL-Piast.
1. Jerzy Buzek
(PO) Choć
przed Bożym Narodzeniem 2007 r. można go było oglądać w roli Śpioszka
na deskach Teatru Rozrywki w Chorzowie, to w Parlamencie Europejskim
Jerzy Buzek nie zasypia. Specjalnością byłego premiera są walka z
globalnym ociepleniem, fundusze na badania naukowe i bezpieczeństwo
energetyczne. Buzek reprezentuje PE na najważniejszych debatach
klimatycznych – w ostatnich dniach był w Indiach i Bangladeszu.
2. Marcin Libicki (PiS) Dzięki
uporowi szefa Komisji Petycji (a prywatnie członka Zakonu Kawalerów
Maltańskich) udało się poprawić sytuację dzieci z rozwiedzionych
polsko-niemieckich małżeństw, którym w Niemczech odmawiano prawa do
rozmawiania w języku polskim. Libicki zwrócił też uwagę parlamentu na
konsekwencje ekologiczne poprowadzenia gazociągu po dnie Bałtyku.
3. Konrad Szymański (PiS) To
on stał za krytycznym wobec Rosji i jej polityki w Czeczenii poprawką
do raportu Parlamentu Europejskiego. W imię walki o prawa człowieka
namawia też do bojkotu przez państwa UE olimpiady w Chinach.
Interpelował do Komisji Europejskiej m.in. w sprawie łamania prawa
przez niemieckich pograniczników w okolicach Zgorzelca i płacenia za
krew Polakom w niemieckich stacjach krwiodawstwa. Jego przywiązanie do
tradycji widać po imionach, jakie nadał swoim dzieciom: Iwo i Rita – na
cześć średniowiecznych świętych i... żony Iwony.
4. Jacek Protasiewicz (PO) Jako
szef delegacji PE ds. Białorusi walczy o niższe ceny wiz dla
Białorusinów i o stypendia naukowe dla studentów ze Wschodu. Chce
również zorganizować w PE obchody 90. rocznicy powstania niepodległej
Białorusi – z udziałem mińskiej opozycji. To dzięki jego interwencji
naprawiono zniszczoną rzeźbę, dar Wrocławia, która na głównym
dziedzińcu europarlamentu bardziej straszyła, niż promowała stolicę
Dolnego Śląska.
5. Jacek
Saryusz-Wolski (PO) Ostro,
ale skutecznie walczył o stanowisko szefa najbardziej prestiżowej w
europarlamencie Komisji Spraw Zagranicznych. To tym większy sukces, że
przez wiele lat ta funkcja była zarezerwowana dla Niemców (ostatnio
sprawował ją Elmar Brok). Starał się, by zamordowana rosyjska
dziennikarka Anna Politkowska dostała pośmiertnie Nagrodę Sacharowa,
przyznawaną przez PE. Ostatnio został twarzą kampanii na rzecz numeru
ratunkowego 112 w UE. Wyjaśnia, że zainspirowała go historia chłopczyka
z Łodzi, który wybierając telefoniczny numer 112, uratował życie swojej
mamie.
6. Janusz Onyszkiewicz
(Demokraci) Wprawdzie
w Parlamencie Europejskim się nie przemęcza, ale aktywnie działa na
rzecz niepodległości Tybetu (w grudniu spotykał się z Dalajlamą) i
Tajwanu. Przypomina też o internowanych opozycjonistach białoruskich i
sam jeździ na ich wiece w Mińsku. Mimo ukończenia 70 lat nadal wspina
się po górach.
7. Genowefa
Grabowska (SDPL) W
ostatnim czasie przeforsowała projekt przepisów ułatwiających ściąganie
alimentów od rodziców, którzy przed tym obowiązkiem uciekają za
granicę. Pierwsza zaalarmowała, że w następnej kadencji PE Polakom może
przypaść mniej miejsc. Na własnej skórze doświadczyła tego, że Bruksela
to niebezpieczne miasto, gdy na ulicy rabuś wyrwał jej z rąk torebkę.
8. Ryszard Czarnecki (niezależny) Ma
na swoim koncie 73 interpelacje, 92 projekty rezolucji, jeden projekt
deklaracji i 210 wystąpień na sali plenarnej, co stanowi rekord wśród
polskich europosłów. Zawsze dostępny dla dziennikarzy - chętnie spotyka
się z przedstawicielami nawet najbardziej lokalnych i mało znaczących
mediów. Jako jeden z pierwszych polityków założył blog, w którym
szczegółowo opisuje swoje życie w Brukseli (także kłopoty żołądkowe).
9. Maciej Giertych (LPR) Wysokie
miejsce w rankingu należy mu się nie za mądre opinie, ale za
konsekwencję i zdolność autokreacji. To najbardziej znany eurosceptyk
wśród deputowanych wszystkich krajów. W obronie życia nienarodzonych
wziął udział w szarpaninie z socjalistkami, które przyznały, że usuwały
ciąże. Poszło o zorganizowaną przez Giertycha wystawę przyrównującą
aborcję do Holokaustu. W budynku PE zorganizował konferencję na rzecz
zniesienia nauczania teorii ewolucji. Za protest przeciwko przyjmowaniu
traktatu lizbońskiego może zostać wykluczony na 10 dni z prac PE.
10. Małgorzata Handzlik (PO) Dzięki
intensywnie rudym włosom na początku kadencji była jednym z najbardziej
rozpoznawalnych polskich polityków w europarlamencie. Skutecznie
lobbowała na rzecz przyjęcia dyrektywy usługowej, dzięki której
częściowo otwarto unijne rynki pracy dla polskich fachowców. Działając
z ramienia PE, pomogła też m.in. uwolnić z więzień w Ameryce
Południowej kilku Polaków, którzy trafili tam za przemyt narkotyków.
Pięć przykazań Jerzego Buzka, czyli jak być
dobrym europosłem
1. Wykorzystać
doświadczenie Bardzo ważne jest wcześniejsze doświadczenie
polityczne. Pomogły mi umiejętności, które zdobyłem jako premier, choćby
sztuka negocjacji. Ważne były też kontakty międzynarodowe – jako szef
rządu wielu przywódców znałem osobiście. To ostatnie przydało mi się na
początku, potem pozostaje własna praca i wiara w to, co się robi.
2. Mieć polityczną pasję Inni wybierali
„medialne" komisje, ja chciałam robić to, co mnie fascynuje. Dlatego
wybrałem komisję ds. przemysłu i badań naukowych oraz tę zajmującą się zmianami
klimatycznymi. Wybór okazał się trafny, bo to właśnie w tych komisjach tworzone
są teraz najważniejsze przepisy.
3.
Rozmawiać ze wszystkimi Europarlament to miejsce, gdzie trzeba
współpracować z posłami z różnych ugrupowań. Gdyby nie wsparcie polskich
deputowanych z innych frakcji, zdobywanie poparcia dla projektów, którymi się
zajmuję, byłoby dużo trudniejsze.
4.
Nie zrywać kontaktów z krajem Będąc
w Brukseli, trzeba pamiętać o Polsce. Praca w kraju pochłania prawie
połowę mojego czasu. Ważne są kontakty z ministerstwami i
samorządowcami, konferencje i sympozja.
5. Nie lenić się Brzmi to banalnie, ale trzeba dużo pracować.
Parlament Europejski i obowiązki z nim związane są tak absorbujące, że nie
starcza już czasu na hobby. Dlatego tym bardziej trzeba się w nim zajmować tym,
co się lubi (patrz pkt 2).
EUROLENIUCHY
Jednym z najmniej pracowitych posłów jest Paweł Piskorski (wybrany z list PO),
praktycznie nie prowadzi działalności parlamentarnej.
O Janie Masielu(PSL-Piast) wiadomo tyle, że jest i że sprzeciwia się
równouprawnieniu kobiet i asymilacji imigrantów.
Z kolei Adam Bielan
(PiS),
wiceszef PE i frakcji Unia na rzecz Europy Narodów, mówi często, ale
się powtarza. Większość z jego 132 wypowiedzi to „zamykam debatę"
lub
„kolejnym punktem będzie…".
Bernard Wojciechowski
(niezależny, wybrany z list LPR) prawie nie zabiera głosu, nie składa
projektów rezolucji i interpelacji.
Krzysztof Hołowczyc (PO) to
gwiazda rajdów, ale nie europarlamentu. Na pierwszym posiedzeniu PE
został pomyłkowo przedstawiony jako „znany maszynista". Jedyna
polityczna informacja na jego stronie internetowej to ta o objęciu
mandatu, reszta to informacje sportowe.