"Policja poprzez skandaliczny sposób zatrzymania poniżyła
Małkowskiego jako człowieka, także jego godność i obniżyła
autorytet samego urzędu prezydenckiego" - powiedział w piątek na
konferencji prasowej Rogalski. Dodał, że występuje jako członek
Komisji Wolności Obywatelskiej, Sprawiedliwości i Spraw
Wewnętrznych PE.
REKLAMA
W liście do Schetyny europoseł napisał, że Małkowskiego
"wywleczono z gabinetu w świetle trzaskających fleszów aparatów
fotograficznych i oczu kamer, trzymając go w półzgiętej pozycji z
wykręconymi rękami i ciągnąc za głowę, pomimo że zatrzymany nie
stawiał oporu. Nie było to też zatrzymanie +na gorącym uczynku+" -
zaznaczył.
Według eurodeputowanego, sposób zatrzymania Małkowskiego
"przypomina niechlubne działania organów ścigania z lat ostatnich,
kiedy tworzono swoisty show medialny". Jak dodał, tego typu
działania "nie mają nic wspólnego z zasadą sprawiedliwości i
podstawami państwa prawa".
Małkowskiego w czwartek zatrzymali funkcjonariusze podlaskiej
policji, którzy po godz. 6 rano wyprowadzili go mieszkania na
olsztyńskim osiedlu, a następnie przewieźli do ratusza, gdzie
przez ponad dwie godziny "wykonywano czynności" z udziałem
prezydenta.
W tym czasie w drzwiach gabinetu prezydenta stał strażnik
miejski, a tuż przed wyprowadzeniem prezydenta do urzędu weszło
kilku umundurowanych policjantów, którzy utworzyli kordon przed
gabinetem. W tym czasie policjanci w cywilu biegiem wyprowadzili
Małkowskiego innymi drzwiami i boczną klatką schodową zaczęli
sprowadzać na parking na tyłach urzędu. Zauważyli to tłumnie
zgromadzeni w ratuszu dziennikarze i krzycząc ruszyli w pogoń.
Podczas wyprowadzania i osłaniania Małkowskiego jeden z
policjantów wywrócił się i zgubił telefon. Nie podniósł go, tylko
nadal osłaniał prezydenta w drodze na parking, gdzie czekał
radiowóz.
Rzecznik prasowy podlaskiej policji Jacek Dobrzyński powiedział
PAP, że właśnie w tym momencie powstał "mętlik", w którym
policjanci dla ochrony Małkowskiego przed dziennikarzami schylili
mu głowę.
"Wobec pana Małkowskiego policjanci nie używali siły ani nie
założyli mu kajdanek, wszystko odbywało się zgodnie z prawem. W
ratuszu policjantom zależało na jak najszybszym i bezpiecznym
przejściu z prezydentem do auta, a dziennikarzom - na zdjęciach" -
podkreślił Dobrzyński. Dodał, że najlepszym dowodem na to, że
Małkowski nie miał pretensji co do sposobu, w jaki go zatrzymano
jest fakt, że się na to nie poskarżył.
Także wiceprezydent Olsztyna Tomasz Głażewski, który był w
ratuszu w chwili, gdy policjanci wyprowadzali Małkowskiego,
powiedział PAP, że "to co widział w telewizji przeraziło go", ale
jego zdaniem "to co pokazano, nie oddaje rzeczywistości".
"To zdarzenie było dynamiczne, kamerzyści filmowali biegnąc, więc
stąd taki obraz. Gdy przed wyprowadzeniem prezydenta z ratusza
rozmawiałem z policjantem zapewnił mnie, że funkcjonariusze zrobią
wszystko, by jak najszybciej i w jak najmniej upokarzający sposób
wyprowadzić prezydenta z ratusza" - dodał Głażewski.
W piątek od rana w prokuraturze okręgowej w Białymstoku trwają
czynności procesowe z udziałem Małkowskiego. Prokuratura informuje
jedynie, że przedstawiono mu zarzuty z rozdziału Kodeksu karnego
dotyczącego przestępstw przeciwko wolności seksualnej i
obyczajności.
Ze względu na ważny interes społeczny prokuratura zezwoliła na
ujawnienie personaliów i wizerunku prezydenta Olsztyna.
pap, em