Polacy mało książek czytają, ale dużo ich słuchają
Co łączy Hillary Clinton, Michała Witkowskiego i Piotra Fronczewskiego? Ludzie lubią, gdy oni im czytają. Kandydatka na prezydenta USA i znany pisarz czytają własne książki, popularny aktor – Harry’ego Pottera. Audiobooki, czyli książki do słuchania, od lat robią karierę na Zachodzie. Teraz przekonują się do nich także Polacy.
REKLAMA
Książka z restauracji – Mam mnóstwo audiobooków, jestem ich wielkim fanem. Właściwie kupuję wszystko, co się pojawia w sklepach – mówi Leon Tarasewicz, malarz. – Przełom nastąpił w 2007 r., gdy sprzedaż audiobooków zwiększyła się o 50 proc. – podkreśla Paweł Pakuła, dyrektor działu książki Empiku. Aż 50-procentowy wzrost sprzedaży odnotowały także internetowa księgarnia Merlin.pl i warszawski Traffic. Mamy już w Polsce to, co na Zachodzie jest standardem – premierze książki drukowanej towarzyszy premiera audiobooka. Tak było m.in. w wypadku ostatniej części przygód Harry’ego Pottera i najnowszej książki Jerzego Pilcha „Marsz Polonia". Jednak polska moda na audiobooki to nic w porównaniu z boomem na Zachodzie. Rynek audiobooków w USA to najprężniej rozwijający się segment księgarstwa – jego wartość szacuje się na ponad 900 mln dolarów. W Stanach książki do słuchania sprzedaje się nie tylko w księgarniach, ale też w restauracjach i na stacjach benzynowych. Audiobooki świetnie się sprawdzają podczas jazdy, a trudno o kraj, w którym panowałby większy kult samochodów niż USA. Popularność książek słuchanych sprawiła, że co roku Amerykanie przyznają nagrody Audio Awards dla najlepiej zinterpretowanych i wyprodukowanych audiobooków. W Europie największymi fanami audiobooków są Niemcy – mają aż 500 wydawnictw działających na tym rynku i ofertę obejmującą 17 tys. tytułów. Słuchają też najambitniejszej literatury i dbają o atrakcyjny sposób wydania audiobooków.
Wolność słuchania Do spopularyzowania audiobooków najbardziej się przyczynił format mp3. Dzięki niemu gruba książka, która wcześniej zajmowała kilkanaście płyt lub kaset, może się zmieścić na jednym kompakcie. Później można ją zgrać na iPoda – to kolejny powód rosnącej popularności audiobooków. Discmany nigdy nie stały się tak kultowymi gadżetami jak iPody, na których teraz miliony ludzi słuchają nie tylko muzyki, ale i literatury. Wydawnictwa stawiają zresztą na o wiele większą swobodę w dysponowaniu plikami mp3 niż wytwórnie muzyczne. Kilku największych światowych wydawców (m.in. Random House i Penguin) ogłosiło właśnie, że rezygnują z antypirackich zabezpieczeń, pozwalając odbiorcom dzielić się audiobookami ze znajomymi, a nawet odsprzedawać je w sieci.
Polacy mało książek czytają, ale dużo ich słuchają
Co łączy Hillary Clinton, Michała Witkowskiego i
Piotra Fronczewskiego? Ludzie lubią, gdy oni im czytają. Kandydatka na
prezydenta USA i znany pisarz czytają własne książki, popularny aktor –
Harry’ego Pottera. Audiobooki, czyli książki do słuchania, od lat robią
karierę na Zachodzie. Teraz przekonują się do nich także Polacy. Książka z
restauracji – Mam mnóstwo audiobooków, jestem ich wielkim
fanem. Właściwie kupuję wszystko, co się pojawia w sklepach – mówi Leon
Tarasewicz, malarz. – Przełom nastąpił w 2007 r., gdy sprzedaż audiobooków
zwiększyła się o 50 proc. – podkreśla Paweł Pakuła, dyrektor działu
książki Empiku. Aż 50-procentowy wzrost sprzedaży odnotowały także internetowa
księgarnia Merlin.pl i warszawski Traffic. Mamy już w Polsce to, co na Zachodzie
jest standardem – premierze książki drukowanej towarzyszy premiera
audiobooka. Tak było m.in. w wypadku ostatniej części przygód Harry’ego
Pottera i najnowszej książki Jerzego Pilcha „Marsz Polonia". Jednak polska moda na audiobooki to nic w porównaniu z boomem na Zachodzie.
Rynek audiobooków w USA to najprężniej rozwijający się segment księgarstwa
– jego wartość szacuje się na ponad 900 mln dolarów. W Stanach książki do
słuchania sprzedaje się nie tylko w księgarniach, ale też w restauracjach i na
stacjach benzynowych. Audiobooki świetnie się sprawdzają podczas jazdy, a trudno
o kraj, w którym panowałby większy kult samochodów niż USA. Popularność książek
słuchanych sprawiła, że co roku Amerykanie przyznają nagrody Audio Awards dla
najlepiej zinterpretowanych i wyprodukowanych audiobooków. W Europie
największymi fanami audiobooków są Niemcy – mają aż 500 wydawnictw
działających na tym rynku i ofertę obejmującą 17 tys. tytułów. Słuchają też
najambitniejszej literatury i dbają o atrakcyjny sposób wydania audiobooków.
Wolność słuchania Do
spopularyzowania audiobooków najbardziej się przyczynił format mp3. Dzięki niemu
gruba książka, która wcześniej zajmowała kilkanaście płyt lub kaset, może się
zmieścić na jednym kompakcie. Później można ją zgrać na iPoda – to kolejny
powód rosnącej popularności audiobooków. Discmany nigdy nie stały się tak
kultowymi gadżetami jak iPody, na których teraz miliony ludzi słuchają nie tylko
muzyki, ale i literatury. Wydawnictwa stawiają zresztą na o wiele większą
swobodę w dysponowaniu plikami mp3 niż wytwórnie muzyczne. Kilku największych
światowych wydawców (m.in. Random House i Penguin) ogłosiło właśnie, że
rezygnują z antypirackich zabezpieczeń, pozwalając odbiorcom dzielić się
audiobookami ze znajomymi, a nawet odsprzedawać je w sieci. W Polsce
audiobooki jako książki nie tylko dla niewidomych debiutowały w latach 90.
Jednak audioteka ambitnej literatury, wydana przez PWN, czytanej przez znanych
aktorów, trafiła na nieprzygotowany rynek. Mimo to znaleźli się następcy.
– „Zaraziłem" się od PWN i wydałem w wersji audio „Trzech
panów w łódce, nie licząc psa" – mówi Krzysztof Wiśniewski,
właściciel wydawnictwa RTW, które pierwsze ruszyło na większą skalę z
audiobookami. Potem zainteresowało się nimi m.in. wydawnictwo Prószyński i S-ka.
Wielu wydawców posiłkuje się zasobami biblioteki Związku Niewidomych. Często
jest to jednak błąd, bo dla niewidomych czyta się inaczej niż dla widzących.
Osoby, które same nie mogą czytać książki, lubią mieć poczucie, że lektor siedzi
obok nich i przewraca kartki, chcą słyszeć chrząknięcia, nie zależy im na
sterylnym dźwięku. Nagrania dla osób widzących powinny być
„czystsze”.
Aktorzy i autorzy W Wielkiej Brytanii
audiobooki nagrywają aktorzy specjalizujący się w czytaniu. W USA często
podejmują się tego gwiazdy tej miary, co Brad Pitt, Jack Nicholson, Meryl Streep
czy Jeremy Irons. Czytają też inne celebrities, np. Oprah Winfrey. Za czytanie
książek można nawet dostać Grammy – jak Jim Dale, aktor, który nagrał
„Harry’ego Pottera". W USA audiobooki nagrywa się raczej
dla przyjemności niż dla zarobków. Zazwyczaj celebrities chcą wesprzeć autorów,
którzy są ich znajomymi lub po prostu cenią ich twórczość. Jello Biafra, były
wokalista zespołu Dead Kennedys, odczytał kwestie Osamy bin Ladena w książce
krytykującej politykę Busha „Armed Madhouse" („Uzbrojony dom
wariatów") Grega Palasta, bo chciał się przyczynić do rozpropagowania
poglądów autora. W Polsce z literaturą zapoznają nas m.in. Piotr
Fronczewski, Zbigniew Zapasiewicz, Michał Żebrowski i Maria Seweryn. Jednak
nawet bardzo dobry aktor może się nie sprawdzić w tej specyficznej dziedzinie.
Dlatego artyści często proszą o opiekę reżysera, podpowiadającego i słuchającego
nagrania. Coraz częściej pisarze sami czytają swoje książki – jak
Jerzy Pilch czy Marek Krajewski. Ale pierwszym czytającym autorem był Michał
Witkowski, dla którego audiobook jest tak samo ważny jak książka drukowana.
– Już w trakcie pisania wiem, jak będzie brzmiał audiobook, wyobrażam go
sobie, a potem po prostu nagrywam – mówi.
Audiobook zamiast matki Słuchając
audiobooka, możemy jednocześnie prowadzić samochód, ćwiczyć lub sprzątać.
Uczniowie coraz częściej słuchają szkolnych lektur i w tym samym czasie grają na
komputerze.Według prof. Krzysztofa Kłosińskiego, literaturoznawcy, nie jest to
takie złe. – A na pewno lepsze niż oglądanie adaptacji filmowej. Audiobook
pozostawia pole dla wyobraźni. Poza tym słuchając, zapamiętujemy lepiej, niż
czytając – tłumaczy. Po klasykę w formie audiobooka sięgają również
dorośli, którym odpytywanie ze znajomości „Pana Tadeusza" już nie
grozi. – Właśnie nadrabiam lektury, na które w młodości byłem oporny.
Przesłuchałem „Annę Kareninę" Tołstoja, „Znachora”
Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, lubię też Czechowa i Dostojewskiego – opowiada
Tarasewicz. Dzięki takiemu nadrabianiu zaległości w klasyce z audiobookowych
list bestsellerów nie schodzą „Krzyżacy” czy „Mistrz i
Małgorzata”. Zaletą audiobooków jest też to, że mogą zastąpić
w… rodzicielskich obowiązkach. Cała Polska miała czytać dzieciom, ale w
praktyce nie zawsze to się udaje. Audiobooki okazują się cenną pomocą. –
Kiedy wieczorem gram spektakl, nie mogę przeczytać dzieciom bajki na dobranoc.
Wtedy korzystam z płyt. Mamy ich wiele. Chętnie kupuję im Bajki-Grajki, ostatnio
trafiłam na bajkę „Ryży Placek i Trzynastu Zbójców", za którą sama
przepadałam w dzieciństwie. Chłopcy uwielbiają też Andersena czytanego przez
Jerzego Stuhra – opowiada Joanna Trzepiecińska, aktorka.