Pod koniec maja wygrał batalię o stanowisko
szefa SLD. Do polityki wkroczył w połowie lat 90. jako sekretarz szczecińskiej
SdRP. Sam o sobie mówi, że chce być polskim José Luisem Zapatero i odnowić
lewicę.
1. Co
najbardziej razi pana w polityce uprawianej przez Donalda Tuska?
Albert
Zimoch, Kępno
– Lenistwo i
hipokryzja. Odkąd PO przejęła stery władzy, nie słychać absolutnie nic na
temat
dokonań rządu. Posłowie nie mają nad czym pracować, a to, co mają, jest tak
niedopracowane, że ręce opadają. W sprawie inicjatyw ustaw słyszymy, że coś
będzie, czasem znamy już
nawet założenia. Powstaje wrażenie, że lada moment zobaczymy konkretne
dokumenty, a potem… cisza. Politycy PO nie mają praktyki w rządzeniu
krajem.
Wiedzą natomiast, jak się „sprzedać". Tylko że z PR jest jak z
dzieckiem, które
zamiata brud pod dywan – daje efekt krótkotrwały. Jak rodzice się
zorientują,
co tak naprawdę robi ich pociecha, mogą być kłopoty.
2. Ma pan
jakieś autorytety? Urban, Oleksy, Miller, Lenin?
Kuba Burcy, Tarnobrzeg
– Dla mnie
autorytetami są liderzy nowoczesnej europejskiej lewicy. W Polsce zaś
autorytetem jest nieżyjący już Jacek Kuroń. To przykład prawdziwego ideowego
socjaldemokraty. Co zaś się tyczy Millera czy Oleksego, pamiętajmy, że są to
byli premierzy Polski wywodzący się z naszego ruchu. Doceniam ich dokonania,
wiem, że obejmowali swe urzędy w trudnych czasach. Jeśli chodzi o Lenina, to
jego koncepcje przez długie lata wpływały na doktrynę lewicy na świecie, ale
te
czasy minęły. Gdyby żył i gdyby ustrój w Europie Wschodniej i Środkowej nie
zmienił się, jako szef partii nowoczesnej socjaldemokracji pewnie byłbym w
ogromnych tarapatach.
3. Co pan
myśli o ruchu nowej lewicy w Polsce?
Mirosław Bregin, Kraków
– Naszą siłą
zawsze była jedność, chociaż nie każdy z nas ma identyczne poglądy na dane
sprawy. Dlatego na lewicy jest miejsce dla wszystkich, którzy mają serce po
lewej stronie. Lewica w Polsce jest rozbita. Wierzę w to, że uda się nam
połączyć siły i razem „sprzedawać" Polakom naszą wizję kraju.
4. Na kogo
głosował pan w drugiej turze wyborów w 2005 r.? Na Kaczyńskiego czy
Tuska?
Andrzej Nowak-Ściebrzoch,
Pasłęk
– Na wybory
poszedłem, ale nie oddałem głosu na nikogo. Żaden z kandydatów nie zasługiwał
na poparcie przez ludzi lewicy.
6. Czym, pana zdaniem, różnił się
komunizm od nazizmu?
Kacper Wierzchowski,
Warszawa
– Obie
ideologie są mi obce. U nas nigdy nie było komunizmu czystej wody. Ustrój w
Polsce, jakkolwiek szkodliwy i antydemokratyczny, nie był komunizmem. Należy
ścigać tych, którzy dopuszczali się prześladowania demokratycznej opozycji.
Tylko
że rzetelną oceną win tychże osób powinni się zająć prawnicy i niezależni
historycy, a nie kryptopolityczne instytuty.
7. Czy palił
pan papierosy i podciągał wino w zakrystii?
Grzegorz Marchewka,
Warszawa
– Nie, bo
nie umiem się zaciągać. A wino nauczyłem się pić w 2003 r., gdy żona była
w ciąży.
8. Czy na
liście szkolnych lektur powinny być dzieła autorów, którzy chwalili
Stalina i Armię Czerwoną?
Janusz, Gdańsk
– Na liście
lektur powinny się znaleźć tylko te pozycje, które mają wartość literacką, a
nie polityczną.
9. Podobała
się panu "Dolina Nicości" Wildsteina?
Paula Orłowska, Warszawa
– Nie
czytuję twórczości Bronisława Wildsteina.
10. Co SLD
chce zrobić dla młodych kobiet w Polsce?
Janina, Kraków
– Kobiety
mają prawo otrzymywać takie samo wynagrodzenie za wykonaną pracę jak
mężczyźni.
Dzisiaj tak nie jest. W Polsce kobiety w ciąży lub matki małych dzieci są
skazane na zawodowy niebyt. Kobieta ma prawo decydować o swoim ciele, bo to
ona
wie najlepiej, kiedy jest odpowiedni dla niej moment na urodzenie dzieci. I
nikt nie ma prawa w to ingerować. Ani ja, ani żadne środowisko religijne czy
polityczne.
11. Czy myśli pan ze w następnych wyborach SLD jest w stanie osiągnąć dobry
wynik?
Albert Zimoch,
Kępno
– Oczywiście. Wyniki badań opinii publicznej
mówią, że w Polsce istnieje potrzeba silnej, zdecydowanej, pozbawionej
kompleksów lewicy. SLD nie będzie się już zastanawiać czy przekroczy próg
wyborczy. Plan na najbliższe lata, to uzyskanie pozycji drugiej siły politycznej
na polskiej scenie. I wiem, że to się uda, bo już przezwyciężyliśmy marazm, bo
widać, ze rządy PO niczego ze sobą nie niosą, że cały projekt polityczny
Platformy sprowadza się do trwania i bezpiecznego dowiezienia Donalda Tuska do
wyborów prezydenckich. A więc nic nie robić, dbać o PR i może jakoś się uda. Ale
ściąganie rządu do pracy w długi weekend nie wystarczy. Przecież widać, że
najważniejsze sprawy – jak służba zdrowia, czy edukacja cały czas są
niezałatwione. I tego nie da się przykryć innymi kreowanymi tematami. Problemem
jest natomiast obecna konfiguracja sił politycznych w parlamencie. Ciężko nam
jest przekazywać Polakom naszą wizję Polski w sytuacji, gdy zarówno partia
rządząca, jak i silna partia opozycyjna są prawicowe. Podział między PiS a PO
jest sztuczny, nie ma podłoża ideowego, tylko personalne, cały czas obserwujemy
spory pokłóconych kolegów, którzy jeszcze niedawno publicznie zapewniali, ze
będą razem rządzić Polską.
12. Czy z
punktu widzenia SLD istnieją jakieś wielkie różnice między rządami PIS a PO?
Piotr
Pieńkowski, Kraków
– Nie, zarówno PiS, jak i PO to partie prawicowe, wyborcy
niestety zdają się o tym zapominać. Platforma nigdy nie będzie alternatywą dla
skompromitowanych rządów PiSu w latach 2005-2007. A to, dlatego, że zarówno
jedną, jak i druga partię tworzą ludzie wywodzący z tego samego środowiska. Oni
tworzą polityczną rzeczywistość od kilkunastu lat bez przerwy, zmieniają tylko
partyjne szyldy. Ani Pis, ani PO nie stanowią żadnej nowości, jakości w polskiej
polityce. Poza tym to przecież PO budowało fundamenty państwa PiS –
głosowało za powołaniem CBA, za powszechną lustracją, za likwidacją WSI, co
skończyło się skandalem i dramatem wielu ludzi, którzy pracowali dla Polski i
znaleźli się w niebezpieczeństwie. O tym trzeba mówić i trzeba pamiętać.
Natomiast SLD nie musi zmieniać partyjnego szyldu. Za nami stoją nasze dokonania
i ogromne doświadczenia. Tylko SLD stanowi realną alternatywę dla rządów prawicy
w Polsce, niezależnie czy spod szyldu Po czy PiS.
13. Uratuje Pan tego Titanica, czyli polską lewicę
tym antyklerykalnym populizmem?
Grzegorz Gurnik,
Dąbrowa Górnicza
– Rozdział państwa od Kościoła nie jest
populizmem. W Konstytucji RP, Polska nie jest krajem wyznaniowym; Konstytucja RP
zapewnia równość wszystkim, bez względu na wyznanie; tak samo wszystkie związki
wyznaniowe mają, teoretycznie, równe prawa. Trudno nazwać walkę o przestrzeganie
zapisów Konstytucji populizmem…. Mówmy o konkretach – czy chcemy,
aby Rzeczpospolita wydawała 1, 5 mln zł na finansowanie kościoła rocznie? Czy,
gdy słyszymy, ze nie ma pieniędzy na podwyżki dla nauczycieli, że nie ma
możliwości wprowadzenia dodatkowych godzin angielskiego, zajęć wyrównawczych
mamy jednocześnie płacić za 35 tys. katechetów, choć żaden przepis nie nakłada
na RP takiego obowiązku? Niektóre zapisy konkordatu łamią konstytucyjne prawa do
równouprawnienia wszystkich związków wyznaniowych, np. zapis o wyłącznym
przywileju Kościoła Rzymsko-Katolickiego do tworzenia rozgłośni radiowych i
telewizyjnych. O tym należy głośno mówić.
Kościół Katolicki narzuca
społeczeństwu swój światopogląd, a jakakolwiek polemika z nim kończy się
publicznym ostracyzmem, nadaniem łatki „wojującego antyklerykalnego
populisty". Spójrzmy na język Kościoła – Jaruga Nowacja usłyszała o
sobie, że jest feministycznym betonem, którego nie rozpuści nawet kwas solny, my
– ludzie lewicy – dowiedzieliśmy się, że jesteśmy szczurami, które
wyszły z nor. To jest język postępowego kościoła w osobie bp. Pieronka. A co z
kościołem skrajnym w osobie Tadeusza Ryzyka? Mierzmy, więc wszystko właściwą
miarą, do tego różną dla obu stron. My upominamy się o państwo i swobody
obywatelskie. Jak one wyglądają przekonaliśmy się na przykładzie 14 letniej
Agaty i księdza, który zarówno na posterunku policji, jak i szpitalnym gabinecie
czuł się równie swobodnie jak u siebie na parafii. To pokazuje słabość państwa.
14. Czy
SLD ma jakiś pomysł na uratowanie polskiej służby zdrowia? Marek Gruszczyński, Bielany
Wrocławskie– Polska ma najniższe nakłady na służbę
zdrowia w całej UE. Proszę sobie wyobrazić, że takie kraje jak Węgry czy
Słowacja mają o wiele wyższe (procentowo) nakłady na publiczną służbę zdrowia! A
jakość wykonywanych usług jest nieporównywalnie wyższa… W Kanadzie również
funkcjonuje publiczna służba zdrowia, dotowana z budżetu, (czyli de facto z
kieszeni podatnika), a chyba nikt nie ma wątpliwości, na jakim poziomie
wykonywane są tam usługi zdrowotne. Przytoczone przeze mnie przykłady są dowodem
na to, że prywatyzacja nie jest żadnym rozwiązaniem problemów polskiej opieki
zdrowotnej. Prywatyzacja może spowodować jedynie podwyższenie cen usług
zdrowotnych, które są przecież bardzo drogie. Proszę choćby spojrzeć na ceny
usług w prywatnych klinikach dentystycznych. Porównując ceny tychże usług z
zasobnością portfeli Polaków wynika, że przeciętnego mieszkańca naszego kraju
nie stać na zabiegi stomatologiczne. Identycznie byłoby w przypadku prywatyzacji
szpitali. Polaków nie stać by było chorować… W czasie, gdy naszym krajem
rządziło SLD, stworzyliśmy program restrukturyzacji zadłużenia szpitali. I ten
program przyniósł oczekiwany skutek. Niestety, na krótko. Pomysły PiSu, a
obecnie – PO skutkują dalszym zadłużaniem się szpitali. Problemy służby
zdrowia nie mogą być rozwiązane przez jedną formację. By skutecznie rozwiązać
problemy opieki zdrowotnej, potrzebna jest konsultacja różnych środowisk z nią
związanych: specjalistów, przedstawicieli tzw. „białego personelu",
związków zawodowych, najlepiej w formie tzw. okrągłego stołu. Wiedza samych
polityków jest niewystarczająca, by skutecznie rozwiązać wszystkie bolączki.
15. Jak SLD
będzie wspierać rozwój polskiej nauki?
Mateusz Burzawa, Kraków
– Przede wszystkim, edukacja jest w Polsce
niedoceniona przez władze. System jest niewydolny finansowo dla potrzeb
naukowych dzisiejszej młodzieży i dzieci. Należy skupić się, na jakości wiedzy
przekazywanej najmłodszym. Musi być rzetelna, pozbawiona naleciałości
ideologicznych, ale jednocześnie musi być przystępna dla młodego człowieka.
Musimy postawić na klucz do sukcesu – języki obce. Jakość zajęć z języków
obcych w publicznych szkołach niekiedy pozostawia wiele do życzenia. Należy
przyjrzeć się wciąż rosnącym cenom podręczników dla dzieci i młodzieży. Trzeba
też przyjrzeć się dzikiej konkurencji na rynku podręczników i rozwiązać ten
problem.
Edukacja powinna na wszystkich szczeblach być bezpłatna. Wiedza
zdobywana na uniwersytetach i innych szkołach wyższych powinna umożliwić
absolwentom bezproblemowe zdobycie wymarzonej pracy. Rozwiązaniem mogłyby być
instytucje badawcze, będące efektem współpracy poszczególnych instytutów
akademickich z zainteresowanymi przedsiębiorstwami. Korzyść takiej współpracy
byłaby obopólna – firma zdobywa niezbędną dla niej wiedzę na dany temat,
student zaś, opracowując materiały dla firmy – zdobywa cenne
doświadczenie, tak ważne na współczesnym rynku pracy.

Fot. A. Jagielak