Jak powiedział rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia
Wojciech Małek, sąd uznał ponadto, iż zebrany przez prokuraturę materiał
dowodowy wskazuje na duże prawdopodobieństwo, że S. popełnił zarzucany mu czyn.
Według Małka, sąd przy wydawaniu tej decyzji brał pod uwagę także sytuację
osobistą i rodzinną podejrzanego. Sędzia powołał się na zapis prawa, że "należy
odstąpić od tymczasowego aresztowania, zwłaszcza gdy pozbawienie oskarżonego
wolności: spowodowałoby dla jego życia lub zdrowia poważne niebezpieczeństwo;
pociągałoby wyjątkowo ciężkie skutki dla oskarżonego lub jego najbliższej
rodziny".
REKLAMA
"W tym przypadku sąd nie dopatrzył się takich +wyjątkowo ciężkich skutków+" -
powiedział Małek. Dodał, że tak naprawdę każda decyzja o areszcie powoduje
negatywne skutki dla danej osoby i jego rodziny.
Pytany o możliwości odstąpienia od sądowej decyzji aresztu wobec osoby,
której pobyt w areszcie niósłby poważne niebezpieczeństwo dla jej życia i
zdrowia, Małek odparł, że taka decyzja leży w kompetencji prokuratury. Tymczasem
prokuratura podała, że czeka na opinie lekarzy z wykonaniem decyzji o areszcie
dla S.
Wojciech S. podciął sobie żyły w środę w warszawskim kościele. Jest w szpitalu
pod opieką psychiatry i psychologa. We wtorek sąd okręgowy wydał decyzję o aresztowaniu go.
Śledztwo w sprawie
płatnej protekcji w związku z weryfikowaniem żołnierzy WSI trwa od grudnia 2007
r. Oficer WSI zawiadomił prokuraturę, że proponowano mu pośrednictwo w
załatwieniu pozytywnej weryfikacji za 200 tys. zł. Według prokuratury,
Aleksander L. (oficer służb specjalnych wojska PRL) i Wojciech S. mieli od
grudnia 2006 r. do 25 stycznia 2007 r., działając wspólnie i w porozumieniu
oferować, że za 200 tys. zł załatwią pozytywną weryfikację. Obaj nie przyznają
się do zarzutu.
nd, pap