Pomocy w ratowaniu LB odmówił FED uznając, że dotychczasowe wpompowanie 70 mld dol. w ratowanie rynku finansowego wyczerpało jego możliwości wsparcia dla tracących płynność firm. Kto wie jednak, czy nie zmieni zdania. W poniedziałek bowiem na wieść o bankructwie Dow Jones spadł o Dow lost 504 punkty, co jest największym spadkiem od września 2001 r.
REKLAMA
Trudno przewidzieć co działoby się we wtorek, zwłaszcza, że do rynku dotarła informacja o możliwym bankructwie AIG, gdyby nie informacja podana przez CNBC, że rząd rozważa wsparcie dla AIG. Po tym komunikacie Dow Jones nieco odbił w górę (o 80 pkt, czyli 0,8 proc.).
Wiadomości z Wall Street przyszły jednak za późno, aby ratować sytuację na giełdzie warszawskiej (wtorek był drugim dniem spadków i przez dwa dni podstawowe indeksy obniżyły się o 8 proc.) i – zwłaszcza – moskiewskiej, gdzie wtorkowe spadki wyniosły 16 proc. i postanowiono zawiesić obroty.
Jest to kolejny dowód, że kiedy w Stanach robi się kiepsko w naszej wiosce nie może być spokojnie, bo jest to już cześć jednej globalnej wioski. I jedno, co nam pozostaje, to obserwować, co się dzieje w USA i mieć nadzieję, że Amerykanom nie zabraknie pieniędzy, aby zapobiec fali bankructw i doprowadzić do stabilizacji rynku.
Kryzys w globalnej wiosce
2008-09-16 18:27
Pomocy w ratowaniu LB odmówił FED uznając, że
dotychczasowe wpompowanie 70 mld dol. w ratowanie rynku finansowego wyczerpało
jego możliwości wsparcia dla tracących płynność firm. Kto wie jednak, czy nie
zmieni zdania. W poniedziałek bowiem na wieść o bankructwie Dow Jones spadł o
Dow lost 504 punkty, co jest największym spadkiem od września 2001 r.
Trudno przewidzieć co działoby się we wtorek, zwłaszcza, że do rynku dotarła
informacja o możliwym bankructwie AIG, gdyby nie informacja podana przez CNBC,
że rząd rozważa wsparcie dla AIG. Po tym komunikacie Dow Jones nieco odbił w
górę (o 80 pkt, czyli 0,8 proc.).
Wiadomości z Wall Street przyszły
jednak za późno, aby ratować sytuację na giełdzie warszawskiej (wtorek był
drugim dniem spadków i przez dwa dni podstawowe indeksy obniżyły się o 8 proc.)
i – zwłaszcza – moskiewskiej, gdzie wtorkowe spadki wyniosły 16
proc. i postanowiono zawiesić obroty.
Jest to kolejny dowód, że kiedy
w Stanach robi się kiepsko w naszej wiosce nie może być spokojnie, bo jest to
już cześć jednej globalnej wioski. I jedno, co nam pozostaje, to obserwować, co
się dzieje w USA i mieć nadzieję, że Amerykanom nie zabraknie pieniędzy, aby
zapobiec fali bankructw i doprowadzić do stabilizacji rynku.