Apelacje złożyły wszystkie strony procesu: obrona, prokuratura
oraz rodzina zamordowanego.
W marcu tego roku Sąd Okręgowy w Płocku uznał winę
10
oskarżonych; jednego uniewinniono. Na dożywocie skazano Sławomira
Kościuka i Roberta Pazika - uznanych za winnych zabójstwa
Olewnika. Pozostałych ośmioro - którzy uczestniczyli w porwaniu
lub przetrzymywaniu Olewnika - dostało kary od 15 lat (z
możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po
kilkunastu latach) do roku w zawieszeniu. Proces w tej sprawie,
której akta liczą ponad 100 tomów, toczył się od października 2007
r.
REKLAMA
Do porwania 27-letniego syna przedsiębiorcy branży mięsnej z
Drobina (Mazowieckie) doszło w październiku 2001 r. Sprawcy
zażądali okupu, kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego
rodziną. W lipcu 2003 r. przekazano porywaczom 300 tys. euro, ale
uprowadzony nie został uwolniony. Jak się potem okazało, miesiąc
po odebraniu przez przestępców pieniędzy został zamordowany -
Pazik i Kościuk udusili go. Ciało ofiary, torturowanej przed
śmiercią, znaleziono dopiero po pięciu latach od porwania i trzech
od zabójstwa.
W czasie procesu Kościuk przyznał się do popełnienia mordu wraz
z Pazikiem. Kościuk w śledztwie szczegółowo relacjonował, jak
Olewnik był więziony - najpierw w garażu, przykuty łańcuchem do
ściany, a potem w podziemnym betonowym zbiorniku na nieczystości.
Szczegółowo opowiadał też o tym, w jaki sposób zginął porwany;
wskazał też miejsce zakopania zwłok.
Dwóch sprawców zbrodni popełniło
samobójstwo. W olsztyńskim
areszcie w czerwcu 2007 r. powiesił się Wojciech Franiewski,
któremu prokuratura miała postawić zarzut sprawstwa kierowniczego
zbrodni (wobec jego żony Katarzyny zapadł w płockim procesie
najniższy wyrok - roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata).
Wkrótce po ogłoszeniu
wyroku przez płocki sąd, w kwietniu w
podobny sposób w płockim zakładzie karnym popełnił samobójstwo
Kościuk.
Apelacje na niekorzyść części podsądnych złożyła oskarżająca w
sprawie Prokuratura Okręgowa w Olsztynie oraz pełnomocnicy
oskarżyciela posiłkowego Włodzimierza Olewnika (ojca Krzysztofa).
Obrońcy - z wyjątkiem uniewinnionego - złożyli apelacje, wnosząc o
złagodzenie kar lub o ponowny proces.
Od 2007 r. trwa śledztwo w sprawie
nieprawidłowości w
postępowaniu organów ścigania po porwaniu. Według mediów, chodzi
m.in. o forsowanie wersji o rzekomym samouprowadzeniu Olewnika;
niezabezpieczenie śladów biologicznych; nierejestrowanie przez
policję rozmów telefonicznych porywaczy z rodziną Olewników; brak
monitorowania przekazania okupu bandytom i nieoznaczenie banknotów
oraz zlekceważenie anonimu podrzuconego ojcu ofiary, a
wskazującego sprawców.
Dotychczas zarzuty usłyszało trzech policjantów: szef
grupy
operacyjnej z Radomia Remigiusz M. oraz dwaj funkcjonariusze z
Płocka: Henryk S. i Maciej L. Prokuratura zarzuciła im utrudnianie
śledztwa oraz niedopełnienia obowiązków służbowych. Żaden z nich
nie przyznaje się do winy. Przed sądem dyscyplinarnym ma też
stanąć prokurator prowadzący śledztwo.
W kwietniu tego roku, podczas spotkania w
sejmowej komisji
sprawiedliwości, rodzina Olewnika nie kryła żalu, szczególnie do
SLD, które rządziło w tamtych latach. To była celowa robota ludzi
aparatu władzy - mówił Włodzimierz Olewnik. B. szef MSWiA Ryszard
Kalisz powiedział im: "Jeśli coś z mojej strony było nie tak,
proszę wybaczyć". Prokurator Krajowy Marek Staszak w imieniu
prokuratury przekazał zaś Olewnikom wyrazy ubolewania z powodu
zaniedbań w śledztwie.
Ojciec porwanego obawia się, że nigdy nie dojdzie do
ostatecznego
wyjaśnienia wszystkich okoliczności zbrodni - o czym na początku
października napisał w liście do Staszaka. "Intencją moją było i
jest, aby materiały operacyjne po ich odtajnieniu, a nie tylko
udostępnieniu, stały się integralną i dowodową częścią śledztwa w
sprawie zaniedbań i błędów śledczych, a niewykluczone - udziału
osób z organów ścigania. Ja po zapoznaniu się z tymi materiałami,
stwierdzam z całą powagą, że mój syn mógł żyć, gdyby nie błędy i
zaniedbania w śledztwie oraz celowe ukrywanie dowodów" -
podkreślił Olewnik.
ab, pap