"Wszystkie instytucje, sfery, zjawiska, które w jakimś sensie zależą od
Polaków, od rządu, banków, polskiej gospodarki, przedsiębiorców, są w Polsce
zdrowe (...), ale oczywiście w 100 proc. nie możemy być odporni na zjawiska
światowe" - powiedział premier na konferencji prasowej w Pekinie. Jak ocenił, możemy mieć satysfakcję z tego, jak do tej pory działała polska
gospodarka, system finansowy i bankowy.
REKLAMA
"Wszyscy wiemy, że zjawiska ostatnich godzin mają bezpośredni związek z
bardzo poważnym kryzysem węgierskim i chyba coraz bardziej poważnym kryzysem
ukraińskim. Podejmujemy wysiłki, chcemy grać na bardzo różnych instrumentach,
żeby przekonać inwestorów, światową opinię publiczną, że to nie sprawa regionu i
że Polska w tym regionie jest naprawdę partnerem dość stabilnym" - powiedział
premier.
Jak podkreślił, Polska chce "przełamać rutynę" Europy, która do "jednego
worka" wrzuca wszystkie państwa regionu. "Podejmujemy działania informacyjne,
aby wytłumaczyć, że polska sytuacja jest jednak lepsza niż większości państw
regionu" - zaznaczył Tusk.
Premier przyznał, że "rykoszety" kryzysu finansowego, "jakieś odbicie w
Polsce będą miały". "Na razie ciągle nie ma powodu do żadnego niepokoju o
gospodarkę i finanse" - zapewnił.
Tusk podkreślił też kolejny raz, że "żadne z negatywnych zjawisk" - jeśli
chodzi o kryzys finansowy - nie ma swoich źródeł w Polsce.
"My nie zmienimy sytuacji w Stanach Zjednoczonych, czy w Unii Europejskiej,
natomiast polska gospodarka i finanse dość skutecznie chronią się przed samą
chorobą" - podkreślił szef rządu.
Premier powiedział też, że "dopinguje" partnerów w tych państwach, gdzie
kryzys się "wylęgł", aby zaczęli podejmować energiczniejsze i racjonalne
działania, aby przeciwdziałać negatywnym zjawiskom.
ND, PAP