Tusk poinformował na konferencji prasowej, że takie ustalenie zapadło na jego
spotkaniu w stolicy Chin z prezydentem Indonezji Susilo Bambangiem Yudhoyono i
premierem Danii Andersem Foghiem Rasmussenem; w trakcie rozmów z uczestnikami
spotkania połączył się - za pomocą łączy wideo - sekretarz generalny ONZ Ban Ki
Mun.
REKLAMA
Polska, Dania i Indonezja, to tzw. Trojka - państwa odpowiedzialne za prace
nad ochroną klimatu.
"Chcemy dołożyć wszelkich starań, aby w Poznaniu (na konferencji klimatycznej) wypracować formułę, dzięki której państwa rozwijające się, państwa
węglowe (w tym Polska), w projekcie ochrony klimatu znajdą szanse
gospodarcze i finansowe, a nie zagrożenia" - powiedział polski premier.
Zdaniem Tuska, kraje zależne od węgla, muszą uzyskać pewność że dla ich
gospodarek ochrona klimatu nie będzie zagrożeniem.
Premier przyznał, że każde rozmowy polityczne - także na szczycie Azja-Europa
(ASEM) w Pekinie - muszą uwzględniać zagrożenia związane z kryzysem finansowym.
O godz. 10 czasu polskiego premier weźmie udział w uroczystym otwarciu
szczytu ASEM, w którym ma uczestniczyć ponad 40 szefów rządów i państw z Azji i
Unii Europejskiej.
Tusk kolejny raz zapewnił, że w Polsce nie ma żadnego istotnego objawu
kryzysu finansowego. "System finansowy i bankowy w Polsce jest bardzo stabilny.
Nie ma żadnych objawów paniki, jeśli chodzi o depozyty w bankach" - podkreślił. Ale - jak przyznał - Polska nie jest izolowana od reszty świata, dlatego
sytuacja w państwach naszego regionu powoduje, że również Polskę zaczynają
dotykać objawy kryzysu finansowego.
Tusk podkreślił, że tylko decyzje o wymiarze globalnym, mogą przynieść
oczekiwany skutek, jeśli chodzi o "zatrzymanie" kryzysu finansowego. Jak dodał,
właśnie dlatego tak ważne jest spotkanie wszystkich najważniejszych partnerów w
"globalnej grze".
Zdaniem Tuska, szczyt ASEM może być przygotowaniem do spotkania najbogatszych
państw świata, które będzie poświęcone kryzysowi finansowemu.
Premier kolejny raz podkreślił też, że jest pod wielkim wrażeniem skoku
cywilizacyjnego, jaki zrobiły Chiny w ostatnich latach.
ND, PAP