Uwaga na piękne Rosjanki

Uwaga na piękne Rosjanki

Dodano:   /  Zmieniono: 
„Nazywam się Lilia i mieszkam w Kazaniu. Mam 27 lat. Weszłam na twój profil, ponieważ jestem tobą zainteresowana.” Tak lub bardzo podobnie zaczynają się tysiące wiadomości otrzymywanych za pośrednictwem popularnych serwisów społecznościowych. Pozory jednak mylą – jak ostrzega hiszpańska gazeta „ABC”, jest to najnowszy ze sposobów, jaki internetowi oszuści mają na wyciągnięcie gotówki od łatwowiernych użytkowników.
Początek jest zawsze ten sam: atrakcyjna Lilia (bądź Irina, Swietłana lub Tatiana) wyraża zainteresowanie profilem i chce poznać bliżej jego właściciela. Jeśli użytkownik odpisze, autorka będzie w kolejnych wiadomościach dążyć do zacieśnienia kontaktów, podaje dziennik.

W końcu dziewczyna z bajki decyduje się przyjechać do kraju rozmówcy. I tu zaczynają się problemy. Lilia bądź Tatiana pisze o problemach z załatwieniem wizy i prosi o pomoc finansową w celu przekupienia lokalnych władz. Zwykle są to kwoty wahające się w granicach 500 dolarów, choć zdarzają się prośby o przesłanie nawet dwukrotnie większej sumy.

Łatwowierni użytkownicy przesyłają pieniądze, po czym nie otrzymują od znajomej z Internetu dalszego znaku życia. Co bardziej przedsiębiorczy mogą przeprowadzić poszukiwania, w wyniku których dowiedzą się, że taka dziewczyna nigdy nie istniała.

Nawet bez wysyłania pieniędzy korzystający z serwisów społecznościowych są wystawieni na niebezpieczeństwo. Jak twierdzi cytowany przez dziennik Luis Corrons, dyrektor specjalizującego się w wykrywaniu wirusów laboratorium PandaLabs, powodem jest zamieszczanie na takich portalach danych osobistych, takich jak numer telefonu czy miejsce zamieszkania.

Co prawda większość serwisów nie pozwala na dostęp do danych osobom niezaproszonym przez użytkownika do grona znajomych. Wystarczy jednak korespondencja z fikcyjną Rosjanką bądź  innymi podejrzanymi nadawcami, by poufne dane mogły wpaść w niepowołane ręce.

Konta mogą paść również ofiarą wirusów. W sierpniu tego roku na serwisie MySpace wykryty został program Koobface, wykradający dane osobiste, pisze ABC. Pojawia się on pod postacią niewinnej wiadomości od nieznajomego, polecającej najnowszy film, lub zachęcającej do ściągnięcia najnowszej wersji programu Flash. W rzeczywistości po jego uruchomieniu zyskuje on dostęp do poufnych danych zapisanych na dysku twardym, jak na przykład numer karty kredytowej. Jak ostrzega dziennik, jego najnowsza wersja pojawiła się na początku grudnia na Facebooku.

mc