Górnicze związki nie wypracowały jeszcze wspólnego stanowiska w tej sprawie,
ale z nieoficjalnych wypowiedzi ich przedstawicieli wynika, że będą domagać się
wyższego, co najmniej 8-procentowego wzrostu.
"Podwyżka wynagrodzeń nie powinna być wyższa w stosunku do roku ubiegłego niż
5 procent, czyli na poziomie wskaźnika inflacji. Tylko przy takim wzroście płac
możliwa jest stabilizacja zatrudnienia i przyjmowanie nowych,
wysokokwalifikowanych pracowników" - oświadczył rzecznik KW, Zbigniew
Madej.
REKLAMA
Zapowiedział, że Kompania Węglowa rozpocznie negocjacje płacowe z
organizacjami związkowymi po przyjęciu planu techniczno-ekonomicznego na 2009
rok, co ma nastąpić wkrótce. Negocjacje powinny zakończyć się do końca lutego.
Według rzecznika, za podwyżką przemawia m.in. to, że płaca w górnictwie musi
być konkurencyjna w stosunku do innych branż. Madej przypomniał, że KW ma
obecnie najniższe średnie wynagrodzenia wśród spółek węglowych. "Planowana
5-procentowa podwyżka nie zmieni tych relacji na korzyść naszej spółki" -
zaznaczył.
W środę najbogatsza górnicza spółka - Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW),
dotknięta kryzysem na rynku stali i koksu - ogłosiła zamiar zamrożenia płac w
tym roku. Jej plan kryzysowy zakłada, że wynagrodzenie za przepracowaną dniówkę
pozostanie w tym roku na poziomie roku 2008.
Dyskusję na temat tegorocznego wzrostu płac w górnictwie zapoczątkował w
minionym tygodniu znany z radykalizmu związek "Sierpień 80", który na początku
stycznia wystosował do spółek górniczych zaproszenia do rozmów w sprawie
tegorocznych podwyżek. Jeśli do nich nie dojdzie do 20 stycznia, związkowcy
zapowiadają wszczęcie sporów zbiorowych.
Związek mówił wcześniej o ok. 8-procentowej podwyżce, zaznaczając, że przede
wszystkim czeka na przedstawienie propozycji pracodawców. Natomiast wiceszef
Związku Zawodowego Górników w Polsce (ZZGwP) Wacław Czerkawski jest przekonany,
że związki będą optować za wzrostem płac wyższym niż 5 proc.
"Najważniejsze, że zarząd KW dał sygnał, iż rozumie potrzebę wzrostu płac i
chce na ten temat rozmawiać. Sądzę, że najdalej w przyszłym tygodniu spotkamy
się w gronie największych związków i wypracujemy wspólne stanowisko" -
powiedział Czerkawski.
"Zarząd KW ma nad nami tę przewagę, że zna już dane ekonomiczne, na podstawie
których zaproponował taki a nie inny wzrost wynagrodzeń. My tych danych jeszcze
nie znamy. Pewnie będziemy chcieli wyższej podwyżki, by wynegocjować rozsądny
kompromis" - dodał wiceszef ZZGwP.
Czerkawski zaznaczył, że związkowcy nie zamierzają - jak mówił - "podcinać
gałęzi na której siedzą", ale nie mogą też bezkrytycznie przyjmować stanowiska
zarządu, tym bardziej, że rośnie zarówno inflacja, jak i koszty utrzymania, co
powoduje realny spadek wynagrodzeń górników.
Komisja trójstronna, skupiająca przedstawicieli związków, pracodawców i
rządu, ustaliła tegoroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń na 8 proc. Jednak
ustalenia te zapadły w sytuacji, kiedy nieznane były jeszcze skutki kryzysu
gospodarczego, a wysokość wzrostu gospodarczego prognozowano na wyższym niż
obecnie poziomie.
W ubiegłym roku płace w Kompanii Węglowej wzrosły o 15,7 proc. Ustalenie to
poprzedziły długie negocjacje i 24-godzinny strajk, do jakiego doszło w grudniu
2007 r. w kopalniach firmy. Negocjacje toczyły się wówczas pod groźbą strajku
generalnego w KW. Ostatecznie ustalono, że zarobki górników wzrosły w 2008 r.
średnio o ok. 600-650 zł. To prawie o 200 zł więcej niż jeszcze miesiąc
wcześniej proponował zarząd firmy.
Kompania Węglowa to największa górnicza firma w Europie. Zatrudnia ponad 65,3
tys. osób w 16 kopalniach. Jej roczna zdolność wydobywcza sięga 45 mln ton
węgla. W ciągu 11 miesięcy ubiegłego roku zysk firmy netto wyniósł 29,3 mln zł,
a przychody przekroczyły 11,6 mld zł.
ND, PAP