Utworzenie sił szybkiego reagowania w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym grupującej kraje dawnego Związku Sowieckiego to czytelny sygnał nie tylko wobec Ukrainy czy Gruzji, ale również wobec Zachodu, że Moskwa nie zamierza tolerować prozachodnich ambicji Kijowa i Tbilisi. Rosja, której siły zbrojne staną się przecież głównym komponentem systemu szybkiego reagowania w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym daje do zrozumienia, że nie będzie patrzeć biernie na aspiracje Ukrainy czy Gruzji w kierunku zacieśnienia współpracy z NATO.
REKLAMA
Moskwa pokazała przy tym, kto jej zdaniem jest głównym rozgrywającym w strategicznej konfrontacji i rywalizacji o strefy wpływów na terenie byłego ZSRR. Przy okazji Rosja dała jasno do zrozumienia, że traktuje ten region jako swoją wyłączną strefę wpływów. Oczywiście jak to bywa w rosyjskiej dyplomacji obok przysłowiowego „kija" (wymierzonego rzecz jasna w stronę Ukrainy czy Gruzji) musiała także pojawić się „marchewka”. Rolę takiej właśnie „marchewki” spełnia w tej sytuacji, złożona w zamian za przystąpienie do systemu szybkiego reagowania, obietnica pomocy finansowej i gospodarczej dla Białorusi i Uzbekistanu, której wcześniej niezbyt przychylnie patrzyły na inicjatywę powołania sił szybkiego reagowania. Wygląda więc na to, że prognozy przewidujące, iż wskutek narastającego gospodarczego kryzysu rosyjski niedźwiedź pogrąży się w letargu okazały się jednak przedwczesne.
Kremlowski straszak
2009-02-05 08:55
Utworzenie sił szybkiego reagowania w ramach
Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym grupującej kraje dawnego Związku
Sowieckiego to czytelny sygnał nie tylko wobec Ukrainy czy Gruzji, ale również
wobec Zachodu, że Moskwa nie zamierza tolerować prozachodnich ambicji Kijowa i
Tbilisi. Rosja, której siły zbrojne staną się przecież głównym komponentem
systemu szybkiego reagowania w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie
Zbiorowym daje do zrozumienia, że nie będzie patrzeć biernie na aspiracje
Ukrainy czy Gruzji w kierunku zacieśnienia współpracy z NATO.
Moskwa
pokazała przy tym, kto jej zdaniem jest głównym rozgrywającym w strategicznej
konfrontacji i rywalizacji o strefy wpływów na terenie byłego ZSRR. Przy okazji
Rosja dała jasno do zrozumienia, że traktuje ten region jako swoją wyłączną
strefę wpływów. Oczywiście jak to bywa w rosyjskiej dyplomacji obok
przysłowiowego „kija" (wymierzonego rzecz jasna w stronę Ukrainy czy
Gruzji) musiała także pojawić się „marchewka”. Rolę takiej właśnie
„marchewki” spełnia w tej sytuacji, złożona w zamian za
przystąpienie do systemu szybkiego reagowania, obietnica pomocy finansowej i
gospodarczej dla Białorusi i Uzbekistanu, której wcześniej niezbyt przychylnie
patrzyły na inicjatywę powołania sił szybkiego reagowania. Wygląda więc na to,
że prognozy przewidujące, iż wskutek narastającego gospodarczego kryzysu
rosyjski niedźwiedź pogrąży się w letargu okazały się jednak przedwczesne.