53 proc. uczestników ankiety przeprowadzonej przez America Online wśród
prawie 50 tys. Amerykanów stwierdziło, że pakiet stymulacyjny na pewno
nie pomoże gospodarce, 39 proc. uznało, że pomoże jej niewiele, a tylko
8 proc. uwierzyło, że w dużym stopniu wesprze on amerykańską gospodarkę. Politycy
jednak uparcie mitologizują nowy ład Roosevelta. Jakie były jego
rzeczywiste skutki?
REKLAMA
Nowy ład nie zmniejszył bezrobocia. Pod koniec 1938 r., po prawie
dziesięciu latach pompowania pieniędzy w gospodarkę, niemal co piąty
Amerykanin w wieku produkcyjnym był bez pracy. Budowano drogi, zapory na
rzekach, sadzono drzewa. Ale każdy dolar wydany na stworzenie
państwowego miejsca pracy pochodził z kieszeni podatników, którzy
zmuszeni byli posyłać swe ciężko zarobione dolary do Waszyngtonu.
Pieniądze te nie trafiały na rynek, by pobudzić lokalną gospodarkę i
mały biznes. Co gorsza, niektóre programy realizowane w ramach nowego
ładu przyniosły fatalne, niepożądane przez ich twórców skutki. I tak
płacono farmerom, aby nie uprawiali części swej ziemi (by uniknąć
nadprodukcji). Farmerzy wzięli federalne pieniądze i w ogóle przestali
uprawiać cokolwiek. Powstał deficyt na rynku zbóż, który musiano
uzupełniać ogromnym importem. W tym samym czasie armia biurokratów z
ministerstwa rolnictwa prowadziła inspekcję farm, sprawdzając, czy
dotowani farmerzy nie prowadzą upraw.
Podatki na sfinansowanie nowego ładu były astronomiczne. W 1935 r.
Roosevelt zdecydował się podnieść podatek dla najlepiej zarabiających do
79 proc., a trochę później do 90 proc.
Ta konfiskata prywatnego majątku przez opanowany rząd federalny
spowodowała całkowity zanik przedsiębiorczości. Nie zakładano firm, nie
tworzono miejsc pracy, więc wielki kryzys się przedłużył. „Wydajemy
więcej pieniędzy niż kiedykolwiek i to nie działa. Po ośmiu latach
rządzenia mamy bezrobocie takie jak na początku, a do tego gigantyczne
zadłużenie" – stwierdził w maju 1939 r. sekretarz skarbu Henry
Morgenthau, zaufany współpracownik Roosevelta.
Nowy ład podzielił i upolitycznił cały kraj. Ci, którzy mieli największe
wpływy polityczne, otrzymywali od państwa subsydia i wsparcie finansowe.
Inni, z realnie większymi potrzebami, nic nie otrzymywali. Weterani
wojenni dostali w 1936 r. 2 mld USD. Nauczyciele – niemający silnego
lobby – prawie nic. W czasach „kryzysowych" prezydentów – Herberta
Hoovera i Roosevelta – stan Illinois, w tym Chicago, mając dobrych
lobbystów, otrzymał ponad 55 mln USD na pomoc socjalną dla mieszkańców.
Stan Massachusetts nie dostał nic. Joseph Ely, gubernator tego stanu,
powiedział wówczas: „Faktem jest, że sposób, w jaki pomoc federalna jest
rozdzielana, pokazuje, że pieniądze te są wielkim kapitałem w rękach
partii rządzącej”. Wielu ludzi zaczęło wierzyć, że nie ma nic lepszego
niż państwowa posada. Biurokracja rozrosła się do niespotykanych
rozmiarów pod pretekstem, że trzeba kontrolować prawidłowość wydawania
rządowych pieniędzy.
Głos z Ameryki - Nowy ład, stare błędy
53 proc. uczestników ankiety przeprowadzonej przez
America Online wśród
prawie 50 tys. Amerykanów stwierdziło, że pakiet stymulacyjny na pewno
nie pomoże gospodarce, 39 proc. uznało, że pomoże jej niewiele, a tylko
8 proc. uwierzyło, że w dużym stopniu wesprze on amerykańską gospodarkę.
Politycy
jednak uparcie mitologizują nowy ład Roosevelta. Jakie były jego
rzeczywiste skutki?
Nowy ład nie zmniejszył bezrobocia. Pod koniec 1938 r., po prawie
dziesięciu latach pompowania pieniędzy w gospodarkę, niemal co piąty
Amerykanin w wieku produkcyjnym był bez pracy. Budowano drogi, zapory na
rzekach, sadzono drzewa. Ale każdy dolar wydany na stworzenie
państwowego miejsca pracy pochodził z kieszeni podatników, którzy
zmuszeni byli posyłać swe ciężko zarobione dolary do Waszyngtonu.
Pieniądze te nie trafiały na rynek, by pobudzić lokalną gospodarkę i
mały biznes. Co gorsza, niektóre programy realizowane w ramach nowego
ładu przyniosły fatalne, niepożądane przez ich twórców skutki. I tak
płacono farmerom, aby nie uprawiali części swej ziemi (by uniknąć
nadprodukcji). Farmerzy wzięli federalne pieniądze i w ogóle przestali
uprawiać cokolwiek. Powstał deficyt na rynku zbóż, który musiano
uzupełniać ogromnym importem. W tym samym czasie armia biurokratów z
ministerstwa rolnictwa prowadziła inspekcję farm, sprawdzając, czy
dotowani farmerzy nie prowadzą upraw.
Podatki na sfinansowanie nowego ładu były astronomiczne. W 1935 r.
Roosevelt zdecydował się podnieść podatek dla najlepiej zarabiających do
79 proc., a trochę później do 90 proc.
Ta konfiskata prywatnego majątku przez opanowany rząd federalny
spowodowała całkowity zanik przedsiębiorczości. Nie zakładano firm, nie
tworzono miejsc pracy, więc wielki kryzys się przedłużył. „Wydajemy
więcej pieniędzy niż kiedykolwiek i to nie działa. Po ośmiu latach
rządzenia mamy bezrobocie takie jak na początku, a do tego gigantyczne
zadłużenie" – stwierdził w maju 1939 r. sekretarz skarbu Henry
Morgenthau, zaufany współpracownik Roosevelta.
Nowy ład podzielił i upolitycznił cały kraj. Ci, którzy mieli największe
wpływy polityczne, otrzymywali od państwa subsydia i wsparcie finansowe.
Inni, z realnie większymi potrzebami, nic nie otrzymywali. Weterani
wojenni dostali w 1936 r. 2 mld USD. Nauczyciele – niemający silnego
lobby – prawie nic. W czasach „kryzysowych" prezydentów
– Herberta
Hoovera i Roosevelta – stan Illinois, w tym Chicago, mając dobrych
lobbystów, otrzymał ponad 55 mln USD na pomoc socjalną dla mieszkańców.
Stan Massachusetts nie dostał nic. Joseph Ely, gubernator tego stanu,
powiedział wówczas: „Faktem jest, że sposób, w jaki pomoc federalna jest
rozdzielana, pokazuje, że pieniądze te są wielkim kapitałem w rękach
partii rządzącej”. Wielu ludzi zaczęło wierzyć, że nie ma nic lepszego
niż państwowa posada. Biurokracja rozrosła się do niespotykanych
rozmiarów pod pretekstem, że trzeba kontrolować prawidłowość wydawania
rządowych pieniędzy.
Federalny dolar zawsze przekształca się w dolar polityczny. Partia
Demokratyczna wykorzystywała te pieniądze, aby zdobyć głosy wyborców. W
stanie Pensylwania Joseph Guffey, kandydat demokratów do Senatu USA,
wygrał wybory pod hasłem, że rząd demokraty Roosevelta dba o
Pensylwanię. W tym okresie z Waszyngtonu do kasy stanowej wpłynęło 678
mln USD. Guffey obiecywał wyborcom, że kurek z federalnymi pieniędzmi
będzie dla Pensylwanii stale otwarty. James Doherty, demokrata ze stanu
New Hampshire, stwierdził wówczas: „Jestem przekonany, że łupy będą
należeć do zwycięzcy w tych wyborach, a znaczy to, że uzyskamy większość
pozycji w zarządzie WPA, co wzmocni naszą pozycję w następnych wyborach
w roku 1940". Works Progress Administration (WPA) była agencją rządową
powołaną do rozdziału pieniędzy na roboty publiczne, kulturę i sztukę
oraz pomoc socjalną. W latach 1936-1939 wydała 7 mld USD.
Historia uczy,
że gdy Barack Obama ustanowi swój nowy nowy ład z bezpłatną służbą
zdrowia, wykupem przedsiębiorstw i banków czy robotami publicznymi,
będzie to niezwykle kosztowne, na wskroś upolitycznione i zakończy się
klapą.