Wskaźnik Dow Jones Industrial Average (DJIA)
zniżkował o 3,3
proc. (254,16 pkt) i zakończył notowania na poziomie 7522,02 pkt.
Indeks
szerokiego rynku Standard & Poor's 500 osłabił się o 3,5
proc. (28,41 pkt) do 787,53 pkt.
Wskaźnik Nasdaq Composite stracił 2,81 proc.
(43,30 pkt) i
zamknął sesję na poziomie 1501,80 pkt.
REKLAMA
Nowojorskie indeksy przerwały prawie
trzytygodniową passę
wzrostową już w piątek. Mimo to DJIA oraz S&P 500 wciąż utrzymują
się odpowiednio o 14,9 i 16,4 proc. powyżej dołków z 9 marca.
W poniedziałek
inwestorzy wyprzedawali przede wszystkim akcje
instytucji finansowych. Skupiający je indeks S&P Financials tąpnął
o ponad 9 proc. Walory Bank of America, największego pod względem
aktywów amerykańskiego banku, straciły 18 proc. Akcje Citigroup i
Wells Fargo zostały przecenione odpowiednio o 12 i 14 proc.
Była to reakcja
rynku na niedzielną wypowiedź Geithnera, który na
antenie telewizji ABC oświadczył, że niektóre banki będą
potrzebowały kolejnego, znacznego wsparcia kapitałowego.
Nienapawające optymizmem dane dotyczące stanu sektora finansowego
napływały też z Europy, gdzie rządy Hiszpanii, Niemiec i Wielkiej
Brytanii były zmuszone ponownie ruszyć na ratunek bankom.
Dramatyczny spadek, o
ponad 25 proc., odnotowały w poniedziałek
akcje zagrożonego bankructwem koncernu motoryzacyjnego General
Motors. Pod presją Waszyngtonu ze stanowiska prezesa tej spółki
ustąpił Rick Waginer. Prezydent Barack Obama oświadczył zaś, że
warunkiem dalszej pomocy dla GM oraz drugiego stojącego na
krawędzi bankructwa amerykańskiego producenta aut Chryslera jest
jeszcze głębsze cięcie kosztów. Nie wykluczył też, że ostatecznie
oba koncerny mogą zostać zmuszone do ogłoszenia upadłości i
zwrócenia się o ochronę przed wierzycielami.
Wskaźnik DJIA w dół pociągnęły
także papiery wartościowe
aluminiowego giganta Alcoa. Akcje te przeceniono o ponad 14 proc.
po tym, jak chiński producent aluminium Aluminium Corp. of China
powiadomił o spadku w 2008 r. zysków o blisko 100 proc.
Po trzech tygodniach
silnych wzrostów indeksów, inwestorzy znów
oczekują dużych wahań nastrojów. Świadczy o tym poniedziałkowy
wzrost o 12 proc. indeksu VIX, który wyraża oczekiwany poziom
zmienności na Wall Street, przez co nazywany bywa wskaźnikiem
strachu.
ab, pap