| "Dziennik" zdemaskował Palikota, a za prowokacją stał… „Fakt” |
  |
2009-04-17 13:16
- Dziennikarstwo schodzi na psy. Można dziś napisać już wszystko, byle postawić na końcu znak zapytania. Przecież nie będę się ze wszystkimi procesował – mówi „Wprost" o tej sprawie Palikot.
"Firma widmo czy działalność innych dziennikarzy?" powinien brzmieć prawidłowy tytuł demaskatorskiego tekstu Leszka Kraskowskiego. Czytamy w nim, że nikomu nieznana firma QGA&Partners złożyła w Kancelarii Prezydenta wniosek o wynajęcie willi w Klarysewie – tej samej, w której Jarosław Kaczyński pracował nad programem PiS.
Poseł Janusz Palikot rzeczywiście wielokrotnie wypowiadał się w tej sprawie twierdząc, że brat prezydenta został potraktowany wyjątkowo, bo jemu samemu nie udało się wynająć tego urokliwego budynku. „Dziennik" stawia tezę, że i tym razem za wnioskiem firmy QGA może stać poseł Palikot. Ten zaprzecza: - Rzeczywiście, poprosiłem kilka osób o sprawdzenie, czy im też Kancelaria odmówi, czy tylko moje wnioski odsyła powołując się na jakieś braki formalne – mówi Palikot. – Ale akurat takiej firmy jak QGA nie kojarzę.
„Wprost" ustalił, kto kryje się za rzekomą „kolejną prowokacją Janusza Palikota" nagłośnioną przez „Dziennik" – to dziennikarze „Faktu", których redakcja mieści się dwa piętra nad kolegami z „Dziennika”. Nieoficjalnie potwierdzili nam, że złożyli wniosek do Kancelarii Prezydenta podając zmyśloną nazwę i siedzibę firmy aby sprawdzić, czy im uda się sztuka, jaka nie powiodła się Palikotowi.
- Poza Palikotem o prowokację mógłbym podejrzewać Jerzego Urbana, ale nie kolegów z "Faktu". Dziwne, że nic nie powiedzieli, kiedy przedstawiałem się jako dziennikarz "Dziennika" - mówi "Wprost" Leszek Kraskowski. - Chyba, że jest to tak, jak z zamachem terrorystycznym: zwykle przyznaje się do niego wiele grup - dodaje.
ZW
"Dziennik" zdemaskował Palikota, a za prowokacją stał…
„Fakt”
2009-04-17 13:16
- Dziennikarstwo schodzi na psy. Można dziś napisać
już wszystko, byle postawić na końcu znak zapytania. Przecież nie będę się ze
wszystkimi procesował – mówi „Wprost" o tej sprawie Palikot.
"Firma widmo czy działalność innych dziennikarzy?" powinien
brzmieć prawidłowy tytuł demaskatorskiego tekstu Leszka Kraskowskiego. Czytamy w
nim, że nikomu nieznana firma QGA&Partners złożyła w Kancelarii Prezydenta
wniosek o wynajęcie willi w Klarysewie – tej samej, w której Jarosław
Kaczyński pracował nad programem PiS.
Poseł Janusz Palikot rzeczywiście
wielokrotnie wypowiadał się w tej sprawie twierdząc, że brat prezydenta został
potraktowany wyjątkowo, bo jemu samemu nie udało się wynająć tego urokliwego
budynku. „Dziennik" stawia tezę, że i tym razem za wnioskiem firmy
QGA może stać poseł Palikot. Ten zaprzecza: - Rzeczywiście, poprosiłem kilka
osób o sprawdzenie, czy im też Kancelaria odmówi, czy tylko moje wnioski odsyła
powołując się na jakieś braki formalne – mówi Palikot. – Ale akurat
takiej firmy jak QGA nie kojarzę.
„Wprost" ustalił, kto
kryje się za rzekomą „kolejną prowokacją Janusza Palikota"
nagłośnioną przez „Dziennik" – to dziennikarze
„Faktu", których redakcja mieści się dwa piętra nad kolegami z
„Dziennika”. Nieoficjalnie potwierdzili nam, że złożyli wniosek do
Kancelarii Prezydenta podając zmyśloną nazwę i siedzibę firmy aby sprawdzić, czy
im uda się sztuka, jaka nie powiodła się Palikotowi.
- Poza
Palikotem o prowokację mógłbym podejrzewać Jerzego Urbana, ale nie kolegów z
"Faktu". Dziwne, że nic nie powiedzieli, kiedy przedstawiałem się jako
dziennikarz "Dziennika" - mówi "Wprost" Leszek Kraskowski. -
Chyba, że jest to tak, jak z zamachem terrorystycznym: zwykle przyznaje się do
niego wiele grup - dodaje.
ZW