TK uznał, że
zakwestionowany przez Rzecznika Praw Obywatelskich
artykuł ustawy o pomocy społecznej z 2004 r., przestanie
obowiązywać za rok od ogłoszenia wyroku w "Dzienniku Ustaw".
"Chodzi o czas dla ustawodawcy na dokonanie niezbędnych zmian w
ustawie i wydanym na jej podstawie rozporządzeniu,
uwzględniających wymogi stawiane w tym zakresie przez konstytucję"
- uzasadnił Trybunał.
Janusz Kochanowski zaskarżył artykuł stanowiący, że
minister
właściwy do zabezpieczenia społecznego określi rozporządzeniem
zryczałtowaną kwotę na utrzymanie dziecka oraz stawki na bieżące
funkcjonowanie placówki rodzinnej, uwzględniając potrzebę
prawidłowego funkcjonowania tej placówki.
REKLAMA
Pięcioosobowy skład TK uznał
kwestionowany zapis za niezgodny z
konstytucją, bo ustawodawca nie podał w nim wskazówek co do
kierunku merytorycznych rozwiązań, które powinny znaleźć się w
rozporządzeniu.
Konstytucja RP stanowi że rozporządzenia są wydawane na
podstawie
"szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej
wykonania". "Upoważnienie powinno określać organ właściwy do
wydania rozporządzenia i zakres spraw przekazanych do uregulowania
oraz wytyczne dotyczące treści aktu" - czytamy w ustawie
zasadniczej.
TK uznał za niedopuszczalne takie sformułowanie, które w istocie
upoważnia do "samodzielnego uregulowania całego kompleksu
zagadnień, co do których w tekście ustawy nie ma żadnych
bezpośrednich unormowań czy wskazówek". Według TK, ustawowa
regulacja do wydania rozporządzenia nie może pozostawiać zbyt
daleko idącej swobody w kształtowaniu merytorycznych treści
rozporządzenia.
RPO argumentował, że na podstawie zakwestionowanego przepisu
wydano rozporządzenie Ministra Polityki Społecznej z listopada
2004 r. "Pomimo braku zawarcia w ustawie o pomocy społecznej
wytycznych w rozporządzeniu określono, w niczym nieskrępowany,
niemalże całkowicie dowolny sposób, zamknięty katalog wydatków
związanych z bieżącym funkcjonowaniem placówki rodzinnej oraz
wydatków związanych z utrzymaniem dziecka" - pisał RPO w swej
skardze do TK.
Według RPO, oznaczało to, że inne wydatki, nawet gdyby w sposób
nie budzący wątpliwości były związane z bieżącym funkcjonowaniem
placówki rodzinnej, nie mogą być brane pod uwagę przy finansowaniu
tej placówki.
W skargach do Rzecznika podnoszono, że prowadzący placówkę
rodzinną, a będący właścicielami domu jednorodzinnego, w którym ma
siedzibę placówka, nie mają możliwości uzyskania od organu
prowadzącego placówkę środków finansowych z tytułu czynszu oraz
udostępnienia prywatnej własności.
ab, pap