Putin w ostatniej
chwili zrezygnował z udziału w międzynarodowym
spotkaniu, które odbędzie się w piątek i sobotę. Według
bułgarskiej telewizji miał postawić jako warunek swojego udziału
zgodę Bułgarii na wykorzystanie przez rosyjski Gazprom na potrzeby
South Stream jej infrastruktury gazowej.
REKLAMA
W wywiadzie dla dziennika "24 czasa"
Pyrwanow potwierdził:
"Odmowa ma swoje wytłumaczenie w naszych rozbieżnościach w
sprawach zasadniczych, dotyczących pakietu porozumień
energetycznych. (...) Głównym z nich jest, że my trzymamy się
tego, co zostało ustalone 18 stycznia 2008 roku".
"Wtedy ustalono, a potem
potwierdzano, że South Stream będzie
miał oddzielną trasę. Istniejąca sieć jest naszą własnością w stu
procentach, a w nowym gazociągu własność będzie podzielona 50 na
50 między Bułgarię a Rosję. Dla nas to jest podstawą dalszych
negocjacji" - oświadczył Pyrwanow.
Bułgarski prezydent zaznaczył: "Nie sprzedamy
Rosji naszej
istniejącej sieci".
Według Pyrwanowa "dla Bułgarii obecnie najważniejszym celem
jest
obrona swoich interesów narodowych - zbudowanie drugiej elektrowni
atomowej, stworzenie alternatywy dla obecnych dostaw gazu
ziemnego. Oznacza to m.in. przyśpieszenie realizacji projektu
(gazociągu) Nabucco i podjęcie innych, od dawna odraczanych
kroków, jak budowa terminali dla skroplonego gazu".
Prezydent dodał, że tym
wszystkim celom poświęcone jest sofijskie
forum energetyczne.
Jednocześnie w wywiadzie dla bułgarskiego dziennika "Trud"
rosyjski minister energetyki Siergiej Szmatko powiedział, że
"Rosja w żadnym wypadku nie rezygnuje ani z Nord Stream, ani z
South Stream, ponieważ "to są projekty, od których w dużym stopniu
zależy energetyczne bezpieczeństwo Europy".
Budowa South Stream - zauważa
Szmatko - "w warunkach finansowego
kryzysu będzie nawet tańsza w porównaniu z okresem, kiedy nasze
gospodarki odnotowywały wzrost". Minister dodaje, że gaz popłynie
tym gazociągiem w 2015 roku.
South Stream ma dostarczać gaz do Europy
Południowej i Środkowej
z ominięciem Ukrainy, przebiegając m.in. przez Bułgarię. Koszt
budowy gazociągu ocenia się na 10 mld euro. Jest to projekt
konkurencyjny wobec proponowanej przez UE magistrali Nabucco,
która ma dostarczać kaspijski gaz do Europy Południowej i
Środkowej przez Turcję, z ominięciem Rosji.
Podpisaniu zasadniczego porozumienia
między Rosją a Bułgarią o
bułgarskim odcinku South Stream na początku 2008 roku również
towarzyszyło napięcie. Moskwa stała na stanowisku, że powinna
otrzymać 51 proc. udziałów w przyszłej inwestycji na terytorium
bułgarskim, z czym Sofia się nie zgodziła. Porozumienie przewiduje
podział własności 50:50.
pap, keb