Poinformowała o tym służba prasowa Kremla. Przekazała też dekret,
jaki w tej sprawie wydał prezydent.
Na przewodniczącego komisji Miedwiediew powołał szefa swojej Administracji
(Kancelarii) Siergieja Naryszkina, który od niedawna kieruje także działającą
przy prezydencie Komisją ds. ochrony tajemnic państwowych.
REKLAMA
W skład Komisji ds. przeciwdziałaniem próbom fałszowania historii na szkodę
interesom Rosji weszli przedstawiciele różnych ministerstw, agencji rządowych,
służb specjalnych i archiwów, jak również Dumy Państwowej, Rady Federacji oraz
kilku organizacji pozarządowych. Wśród jej członków znalazło się też kilku
historyków.
Głównym zadaniem komisji będzie "zbieranie i analizowanie informacji o
fałszowaniu historycznych faktów i wydarzeń, mającym na celu pomniejszanie
międzynarodowego prestiżu Federacji Rosyjskiej, a także przygotowywanie raportów
dla prezydenta FR".
Do zadań komisja będzie również należało "wypracowywanie strategii
przeciwdziałania próbom fałszowania historycznych faktów i wydarzeń, a także
przygotowywanie właściwych propozycji dla prezydenta, dotyczących podejmowania
konkretnych kroków zaradczych, adekwatnego reagowania na próby fałszowania i
neutralizacji ich możliwych negatywnych następstw".
Komisja otrzymała prawo do występowania do wszystkich organów władzy
państwowej o udostępnianie niezbędnych jej materiałów i tworzenia grup
roboczych.
Przy okazji niedawnych obchodów 64. rocznicy zwycięstwa w Wielkiej Wojnie
Ojczyźnianej - jak w Rosji nazywa się tę cześć II wojny światowej, kiedy ZSRR
walczył po stronie koalicji antyhitlerowskiej (lata 1941-45) - rosyjski
prezydent kilkakrotnie ostrzegał, że jego kraj nie dopuści do wypaczania
historii II wojny światowej.
W jednym z wystąpień Miedwiediew oświadczył, że próby fałszowania historii II
wojny światowej są coraz bardziej brutalne, przepojone złością i agresywne.
"Coraz częściej stykamy się z tym, co nazywamy fałszowaniem historii. Przy
czym - zapewne wszyscy to zauważyli - staje się ono coraz bardziej brutalne,
przepojone złością i agresywne" - zauważył prezydent w swoim wideoblogu,
prowadzonym w internecie na stronie Kremla i rosyjskiej witrynie wspólnoty
blogerskiej LiveJournal.
"Znaleźliśmy się w sytuacji, w której zmuszeni jesteśmy bronić prawdy
historycznej, a nawet jeszcze raz udowadniać fakty, które do niedawna wydawały
się bezsporne" - powiedział gospodarz Kremla.
Miedwiediew wyznał, że "jest to trudne, a niekiedy nawet wywołuje
obrzydzenie". "Jednak trzeba to robić" - zaznaczył prezydent.
"Nie możemy przymykać oczu na straszną prawdę wojny. Jednak z drugiej strony
nikomu nie pozwolimy kwestionować bohaterstwa naszego narodu" - powiedział
Miedwiediew.
Prezydent nie podał żadnych przykładów. Wiadomo jednak, że największe
pretensje Rosja ma do Ukrainy i trzech krajów bałtyckich. Do tych ostatnich
m.in. za to, że uważają, iż nie były przez ZSRR wyzwalane, lecz okupowane.
Na początku maja do Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu,
wpłynął projekt poprawek do kodeksu karnego Federacji Rosyjskiej, przewidujących
odpowiedzialność karną za rehabilitowanie nazizmu i pomniejszanie roli ZSRR w
zwycięstwie nad hitlerowskimi Niemcami.
Karane miałoby być m.in. określanie mianem przestępstwa jakichkolwiek działań
koalicji antyhitlerowskiej.
Projekt złożyli deputowani z kierowanej przez premiera Władimira Putina
partii Jedna Rosja. Zapowiedzieli oni również złożenie projektu ustawy o
zapobieganiu rehabilitacji nazizmu na terytorium byłego ZSRR.
Z inicjatywą wprowadzenia odpowiedzialności karnej za - jak to ujął -
przestępstwa przeciwko pamięci historycznej Rosjan wystąpił w marcu Siergiej
Szojgu, minister ds. sytuacji nadzwyczajnych w rządzie Putina i
współprzewodniczący Jednej Rosji.
"W krajach bałtyckich burzy się pomniki bohaterów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej
i wsadza do więzień jej bardzo już sędziwych bohaterów. Niczego nie robimy, aby
temu przeciwdziałać, a doświadczenie tych państw przejmuje Ukraina" - grzmiał
Szojgu na konferencji Jednej Rosji.
Szojgu, jeden z najbliższych współpracowników Putina, opowiedział się za
wykorzystaniem w pracach nad takim aktem prawnym doświadczeń zagranicznych.
"W Polsce jest ustawa, zgodnie z którą każdy, który neguje przestępstwa
przeciwko Polakom, karany jest trzema latami pozbawienia wolności" - mówił.
Zgodnie z polskim prawem kara taka grozi za negowanie zbrodni hitlerowskich i
komunistycznych.
"Nic nie powinno być zapomniane. Ci, którzy targną się na naszą pamięć, nie
powinni spokojnie spać i przyjeżdżać do Rosji" - oświadczył wówczas Szojgu.
Powołanie przez prezydenta Dmitrija
Miedwiediewa specjalnej komisji, która ma przeciwdziałać próbom
fałszowania historii na szkodę Rosji, to nie jest dobra decyzja -
uważa historyka PAN prof. Wojciech Materski, który jest członkiem
polsko-rosyjskiej grupy ds. trudnych.
"Niestety wieje z tego smutkiem, oceniam
to jak najgorzej"-
powiedział PAP historyk, komentując decyzję prezydenta Rosji.
Materski
powiedział, że powołanie komisji może mieć związek z
przyszłotygodniowym posiedzeniem polsko-rosyjskiej komisji ds.
trudnych.
"Ta komisja (powołana przez Miedwiediewa - PAP) jest
zaprzeczeniem istoty działania polsko-rosyjskiej grupy. Za tydzień
w Krakowie mamy m.in. omówić wspólną publikację, która ukazywałaby
sprawy trudne z perspektywy historycznej za cały okres sowiecki" -
powiedział.
"Teraz Miedwiediew, a wcześniej Putin, realizuje politykę
budowania prestiżu państwa w oparciu o zwycięstwo w II wojnie
światowej. Ta komisja jest kontynuacją tej idei" - powiedział
Materski, dodając, że dla władz Rosji nie może być najmniejszego
cienia na tym zwycięstwie.
Wśród zadań komisji powołanej we wtorek przez
Dmitrija
Miedwiediewa będzie m.in. "zbieranie i analizowanie informacji o
fałszowaniu historycznych faktów i wydarzeń, mającym na celu
pomniejszanie międzynarodowego prestiżu Federacji Rosyjskiej, a
także przygotowywanie raportów dla prezydenta FR".
"To oznacza, że o wszystkim,
co się działo w 1939 r., jeśli
chodzi o Polskę, republiki nadbałtyckie, potem mord katyński,
pacyfikacje NKWD, a także o tej fali gwałtu, rosyjskiej przemocy,
która przetoczyła się w latach 1944-45 przez Europę Środkową nie
będzie można w Rosji pisać" - powiedział historyk.
Materski negatywnie odniósł
się do faktu, że powołana komisja
otrzymała prawo do występowania do wszystkich organów władzy
państwowej o udostępnianie niezbędnych jej materiałów i tworzenia
grup roboczych.
Jego zdaniem, "do złudzenia przypomina to tajny okólnik
Gorbaczowa, zgodnie z którym należało w tajny sposób poszukiwać
materiałów, które mogłyby być wykorzystane do wykazania
kompromitujących zachowań Polaków wobec Rosjan".
Wówczas miało to związek ze
staraniami Polaków o zbadanie i
upamiętnienie zbrodni katyńskiej - dodał Materski.
"Ważnym i aktualnym krokiem" nazwał
prof. Andriej Sacharow, szef Instytutu Historii Rosji Rosyjskiej
Akademii Nauk, powołanie przez prezydenta Dmitrija Miedwiediewa
komisji, która ma przeciwdziałać próbom fałszowania historii na
szkodę Rosji.
Cytowany przez rosyjską agencję ITAR-TASS historyk zastrzegł, że
"trzeba absolutnie oddzielać ziarno od plew" i "nie poddawać się
upolitycznianiu".
Wskazał, że tendencje nieprzychylne Rosji pojawiły się m.in.
ze
strony "niektórych polskich działaczy". Nie sprecyzował w
cytowanej wypowiedzi zastrzeżeń wobec strony polskiej.
"W ostatnich latach
pojawiło się bardzo wiele różnego rodzaju
koncepcji, faktycznie wyrządzających szkodę rosyjskiej historii,
świadomości i państwowości" - mówił Sacharow. Wskazał, że są one
typowe dla "niektórych państw postsowieckich, republik
nadbałtyckich, dla oficjalnego kierownictwa gruzińskiego, dla
oficjeli ukraińskich, dla niektórych działaczy polskich".
Jego zdaniem można
wymienić wiele przykładów zawierających
"skrzywienia, przemilczenia i (przesunięcia) akcentów",
pochodzących "z rejonów wzdłuż całej granicy" Rosji.
Głównym zadaniem komisji -
dodał Sacharow - będzie "odtworzenie
prawdy historycznej we wszystkich licznych kierunkach tam, gdzie
jest ona wykrzywiana".
Zastrzegł, że "jest to stąpanie po bardzo cienkim lodzie"
i że
"bardzo łatwo ześlizgnąć się z dyskusji o charakterze naukowym do
wzajemnych oskarżeń o to, iż jakiś punkt widzenia wyrządza szkodę
bezpieczeństwu państwa".
Historyk przypomniał, że taka praktyka była powszechna
w czasach
ZSRR, kiedy "całe grupy uczonych i poszczególnych naukowców"
obwiniano o fałszowanie nauki i o nieżyczliwość. Zastrzegł, że
"nie należy naruszać wolności twórczej, wolności dyskusji,
demokratyczności". Dodał, że "nauka nie może rozwijać się bez
alternatywności".
Ocenił, że "nie ma jasności w sprawie szeregu kwestii
dotyczącej
Wielkiej Wojny Ojczyźnianej", czyli lat II wojny światowej, kiedy
ZSRR walczył po stronie koalicji antyhitlerowskiej. Zdaniem
Sacharowa, daje to "możliwość fałszowania wydarzeń i
nieprawidłowego ich akcentowania, wbrew faktom historycznym".
Jak poinformowała
we wtorek służba prasowa Kremla, głównym
zadaniem komisji będzie "zbieranie i analizowanie informacji o
fałszowaniu historycznych faktów i wydarzeń, mającym na celu
pomniejszanie międzynarodowego prestiżu Federacji Rosyjskiej". W
skład komisji weszli przedstawiciele różnych ministerstw, agencji
rządowych, służb specjalnych i archiwów, jak również obu izb
parlamentu oraz kilku organizacji pozarządowych. Wśród jej
członków znalazło się też kilku historyków.
Komisja otrzymała prawo do
występowania do wszystkich organów
władzy państwowej o udostępnianie niezbędnych jej materiałów i
tworzenia grup roboczych.
Zdaniem niezależnej rosyjskiej komentatorki
Julii Łatyninej powołanie w Rosji specjalnej komisji, która ma
przeciwdziałać próbom fałszowania historii na szkodę Rosji, to
pomysł rodem z "Roku 1984" George'a Orwella.
Cytowana we wtorek przez agencję AP
Łatynina oceniła, że komisja
wystawi Miedwiediewa na pośmiewisko. Zdaniem komentatorki komisja
Miedwiediewa znajdzie się w rękach "mastodontów w epoletach",
czyli ultrakonserwatywnych rosyjskich historyków i polityków.
"Cały pomysł
został skopiowany z +Roku 1984+ (George'a) Orwella i
słynnego zdania o Rosji jako kraju o nieprzewidywalnej
przeszłości" - dodała Łatynina.
AP wskazuje, że liberalni krytycy Kremla
upatrują w powołaniu
komisji próby retuszowania historii Rosji. Agencja wspomina o
"gorzkich dyskusjach" dotyczących historii XX wieku, które
zaszkodziły relacjom Rosji z jej sąsiadami. Wymienia w tym
kontekście m.in. zbrodnię katyńską i Wielki Głód lat 30. na
Ukrainie.
Komisję, która ma przeciwdziałać próbom fałszowania historii,
powołał prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. Przewodniczącym tego
organu został szef administracji prezydenta Siergiej Naryszkin,
który od niedawna kieruje także działającą przy prezydencie
komisją ds. ochrony tajemnic państwowych.
W skład 28-osobowej komisji weszli
przedstawiciele różnych
ministerstw, agencji rządowych, służb specjalnych i archiwów, jak
również Dumy Państwowej, Rady Federacji oraz kilku organizacji
pozarządowych. Wśród jej członków znalazło się też kilku
historyków.
Wiceprzewodniczący Dumy Państwowej, niższej
izby rosyjskiego parlamentu, Władimir Żyrinowski gorąco poparł
wtorkową decyzję prezydenta Dmitrija Miedwiediewa o powołaniu
komisji, która zajmie się przeciwdziałaniem próbom fałszowania
historii na szkodę interesom Rosji.
Krok ten poparła też Komunistyczna Partia
Federacji Rosyjskiej
(KPRF), której lider Iwan Mielnikow oznajmił, że "nie można
dopuszczać do linczowania wybitnych postaci historycznych, w tym z
czasów ZSRR".
Zdaniem Żyrinowskiego prezydent powinien pójść jeszcze dalej i
zamknąć Instytut Historii Rosyjskiej Akademii Nauk oraz Wydział
Historii na Moskiewskim Uniwersytecie Państwowym (MGU) im.
Michaiła Łomonosowa, które to struktury według niego zajmują się
fałszowaniem historii.
"Trzeba napisać od nowa całą historię Rosji. Dać
obiektywną,
prawdziwą i uczciwą informację. Pokazać, kto jest zewnętrznym
wrogiem Rosji" - powiedział polityk radiu Echo Moskwy.
Żyrinowski, który stoi na
czele nacjonalistycznej Liberalno-
Demokratycznej Partii Rosji (LDPR), sprecyzował, że "wrogiem tym
jest Zachód, który zawsze walczył i nadal walczy z Rosją".
"Decyzja prezydenta
jest słuszna. Historii trzeba
poświęcać więcej uwagi" - podkreślił.
Także Mielnikow określił posunięcie
Miedwiediewa jako słuszne.
Polityk KPRF zaznaczył, że w skład komisji koniecznie powinni
wejść przedstawiciele tej partii.
"Nie można dopuścić do tego, by pod marką
obrony historii przed
falsyfikacją pisano ją od nowa. Komisja powinna konsolidować
społeczeństwo wokół najlepszego, co było w historii" - oświadczył
Mielnikow.
"W skład komisji koniecznie powinni wejść przedstawiciele KPRF.
Komuniści zapisali bowiem wiele złotych stronic w historii kraju i
powinni mieć głos w komisji" - powiedział.
ND, PAP, keb
Miedwiediew powołał komisję do walki z fałszowaniem historii
2009-05-19 17:58
Poinformowała o tym służba prasowa Kremla.
Przekazała też dekret,
jaki w tej sprawie wydał prezydent.
Na przewodniczącego komisji Miedwiediew powołał szefa swojej
Administracji
(Kancelarii) Siergieja Naryszkina, który od niedawna kieruje także działającą
przy prezydencie Komisją ds. ochrony tajemnic państwowych.
W skład Komisji ds. przeciwdziałaniem próbom fałszowania historii na
szkodę
interesom Rosji weszli przedstawiciele różnych ministerstw, agencji rządowych,
służb specjalnych i archiwów, jak również Dumy Państwowej, Rady Federacji oraz
kilku organizacji pozarządowych. Wśród jej członków znalazło się też kilku
historyków.
Głównym zadaniem komisji będzie
"zbieranie i analizowanie informacji o
fałszowaniu historycznych faktów i wydarzeń, mającym na celu pomniejszanie
międzynarodowego prestiżu Federacji Rosyjskiej, a także przygotowywanie
raportów
dla prezydenta FR".
Do zadań komisja będzie również należało "wypracowywanie strategii
przeciwdziałania próbom fałszowania historycznych faktów i wydarzeń, a także
przygotowywanie właściwych propozycji dla prezydenta, dotyczących podejmowania
konkretnych kroków zaradczych, adekwatnego reagowania na próby fałszowania i
neutralizacji ich możliwych negatywnych następstw".
Komisja otrzymała prawo do występowania do wszystkich organów władzy
państwowej o udostępnianie niezbędnych jej materiałów i tworzenia grup
roboczych.
Przy okazji niedawnych obchodów 64. rocznicy zwycięstwa w Wielkiej
Wojnie
Ojczyźnianej - jak w Rosji nazywa się tę cześć II wojny światowej, kiedy ZSRR
walczył po stronie koalicji antyhitlerowskiej (lata 1941-45) - rosyjski
prezydent kilkakrotnie ostrzegał, że jego kraj nie dopuści do wypaczania
historii II wojny światowej.
W jednym z wystąpień Miedwiediew oświadczył, że próby fałszowania
historii II
wojny światowej są coraz bardziej brutalne, przepojone złością i agresywne.
"Coraz częściej stykamy się z tym, co nazywamy fałszowaniem
historii. Przy
czym - zapewne wszyscy to zauważyli - staje się ono coraz bardziej brutalne,
przepojone złością i agresywne" - zauważył prezydent w swoim wideoblogu,
prowadzonym w internecie na stronie Kremla i rosyjskiej witrynie wspólnoty
blogerskiej LiveJournal.
"Znaleźliśmy się w sytuacji, w której zmuszeni jesteśmy bronić
prawdy
historycznej, a nawet jeszcze raz udowadniać fakty, które do niedawna wydawały
się bezsporne" - powiedział gospodarz Kremla.
Miedwiediew wyznał, że "jest to trudne, a niekiedy nawet wywołuje
obrzydzenie". "Jednak trzeba to robić" - zaznaczył prezydent.
"Nie możemy przymykać oczu na straszną prawdę wojny. Jednak z
drugiej strony
nikomu nie pozwolimy kwestionować bohaterstwa naszego narodu" - powiedział
Miedwiediew.
Prezydent nie podał żadnych przykładów. Wiadomo jednak, że największe
pretensje Rosja ma do Ukrainy i trzech krajów bałtyckich. Do tych ostatnich
m.in. za to, że uważają, iż nie były przez ZSRR wyzwalane, lecz okupowane.
Na początku maja do Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego
parlamentu,
wpłynął projekt poprawek do kodeksu karnego Federacji Rosyjskiej,
przewidujących
odpowiedzialność karną za rehabilitowanie nazizmu i pomniejszanie roli ZSRR w
zwycięstwie nad hitlerowskimi Niemcami.
Karane miałoby być m.in. określanie mianem przestępstwa jakichkolwiek
działań
koalicji antyhitlerowskiej.
Projekt złożyli deputowani z kierowanej przez premiera Władimira Putina
partii Jedna Rosja. Zapowiedzieli oni również złożenie projektu ustawy o
zapobieganiu rehabilitacji nazizmu na terytorium byłego ZSRR.
Z inicjatywą wprowadzenia odpowiedzialności karnej za - jak to ujął -
przestępstwa przeciwko pamięci historycznej Rosjan wystąpił w marcu Siergiej
Szojgu, minister ds. sytuacji nadzwyczajnych w rządzie Putina i
współprzewodniczący Jednej Rosji.
"W krajach bałtyckich burzy się pomniki bohaterów Wielkiej Wojny
Ojczyźnianej
i wsadza do więzień jej bardzo już sędziwych bohaterów. Niczego nie robimy, aby
temu przeciwdziałać, a doświadczenie tych państw przejmuje Ukraina" -
grzmiał
Szojgu na konferencji Jednej Rosji.
Szojgu, jeden z najbliższych współpracowników Putina, opowiedział się za
wykorzystaniem w pracach nad takim aktem prawnym doświadczeń zagranicznych.
"W Polsce jest ustawa, zgodnie z którą każdy, który neguje
przestępstwa
przeciwko Polakom, karany jest trzema latami pozbawienia wolności" -
mówił.
Zgodnie z polskim prawem kara taka grozi za negowanie zbrodni
hitlerowskich i
komunistycznych.
"Nic nie powinno być zapomniane. Ci, którzy targną się na naszą
pamięć, nie
powinni spokojnie spać i przyjeżdżać do Rosji" - oświadczył wówczas
Szojgu.
Powołanie przez prezydenta
Dmitrija
Miedwiediewa specjalnej komisji, która ma przeciwdziałać próbom
fałszowania historii na szkodę Rosji, to nie jest dobra decyzja -
uważa historyka PAN prof. Wojciech Materski, który jest członkiem
polsko-rosyjskiej grupy ds. trudnych.
"Niestety wieje z tego smutkiem, oceniam
to jak najgorzej"-
powiedział PAP historyk, komentując decyzję prezydenta Rosji.
Materski
powiedział, że powołanie komisji może mieć związek z
przyszłotygodniowym posiedzeniem polsko-rosyjskiej komisji ds.
trudnych.
"Ta komisja (powołana przez Miedwiediewa - PAP) jest
zaprzeczeniem istoty działania polsko-rosyjskiej grupy. Za tydzień
w Krakowie mamy m.in. omówić wspólną publikację, która ukazywałaby
sprawy trudne z perspektywy historycznej za cały okres sowiecki" -
powiedział.
"Teraz Miedwiediew, a wcześniej Putin, realizuje politykę
budowania prestiżu państwa w oparciu o zwycięstwo w II wojnie
światowej. Ta komisja jest kontynuacją tej idei" - powiedział
Materski, dodając, że dla władz Rosji nie może być najmniejszego
cienia na tym zwycięstwie.
Wśród zadań komisji powołanej we wtorek przez
Dmitrija
Miedwiediewa będzie m.in. "zbieranie i analizowanie informacji o
fałszowaniu historycznych faktów i wydarzeń, mającym na celu
pomniejszanie międzynarodowego prestiżu Federacji Rosyjskiej, a
także przygotowywanie raportów dla prezydenta FR".
"To oznacza, że o wszystkim,
co się działo w 1939 r., jeśli
chodzi o Polskę, republiki nadbałtyckie, potem mord katyński,
pacyfikacje NKWD, a także o tej fali gwałtu, rosyjskiej przemocy,
która przetoczyła się w latach 1944-45 przez Europę Środkową nie
będzie można w Rosji pisać" - powiedział historyk.
Materski negatywnie odniósł
się do faktu, że powołana komisja
otrzymała prawo do występowania do wszystkich organów władzy
państwowej o udostępnianie niezbędnych jej materiałów i tworzenia
grup roboczych.
Jego zdaniem, "do złudzenia przypomina to tajny okólnik
Gorbaczowa, zgodnie z którym należało w tajny sposób poszukiwać
materiałów, które mogłyby być wykorzystane do wykazania
kompromitujących zachowań Polaków wobec Rosjan".
Wówczas miało to związek ze
staraniami Polaków o zbadanie i
upamiętnienie zbrodni katyńskiej - dodał Materski.
"Ważnym i aktualnym krokiem" nazwał
prof. Andriej Sacharow, szef Instytutu Historii Rosji Rosyjskiej
Akademii Nauk, powołanie przez prezydenta Dmitrija Miedwiediewa
komisji, która ma przeciwdziałać próbom fałszowania historii na
szkodę Rosji.
Cytowany przez rosyjską agencję ITAR-TASS historyk zastrzegł, że
"trzeba absolutnie oddzielać ziarno od plew" i "nie poddawać
się
upolitycznianiu".
Wskazał, że tendencje nieprzychylne Rosji pojawiły się m.in.
ze
strony "niektórych polskich działaczy". Nie sprecyzował w
cytowanej wypowiedzi zastrzeżeń wobec strony polskiej.
"W ostatnich latach
pojawiło się bardzo wiele różnego rodzaju
koncepcji, faktycznie wyrządzających szkodę rosyjskiej historii,
świadomości i państwowości" - mówił Sacharow. Wskazał, że są one
typowe dla "niektórych państw postsowieckich, republik
nadbałtyckich, dla oficjalnego kierownictwa gruzińskiego, dla
oficjeli ukraińskich, dla niektórych działaczy polskich".
Jego zdaniem można
wymienić wiele przykładów zawierających
"skrzywienia, przemilczenia i (przesunięcia) akcentów",
pochodzących "z rejonów wzdłuż całej granicy" Rosji.
Głównym zadaniem komisji -
dodał Sacharow - będzie "odtworzenie
prawdy historycznej we wszystkich licznych kierunkach tam, gdzie
jest ona wykrzywiana".
Zastrzegł, że "jest to stąpanie po bardzo cienkim lodzie"
i że
"bardzo łatwo ześlizgnąć się z dyskusji o charakterze naukowym do
wzajemnych oskarżeń o to, iż jakiś punkt widzenia wyrządza szkodę
bezpieczeństwu państwa".
Historyk przypomniał, że taka praktyka była powszechna
w czasach
ZSRR, kiedy "całe grupy uczonych i poszczególnych naukowców"
obwiniano o fałszowanie nauki i o nieżyczliwość. Zastrzegł, że
"nie należy naruszać wolności twórczej, wolności dyskusji,
demokratyczności". Dodał, że "nauka nie może rozwijać się bez
alternatywności".
Ocenił, że "nie ma jasności w sprawie szeregu kwestii
dotyczącej
Wielkiej Wojny Ojczyźnianej", czyli lat II wojny światowej, kiedy
ZSRR walczył po stronie koalicji antyhitlerowskiej. Zdaniem
Sacharowa, daje to "możliwość fałszowania wydarzeń i
nieprawidłowego ich akcentowania, wbrew faktom historycznym".
Jak poinformowała
we wtorek służba prasowa Kremla, głównym
zadaniem komisji będzie "zbieranie i analizowanie informacji o
fałszowaniu historycznych faktów i wydarzeń, mającym na celu
pomniejszanie międzynarodowego prestiżu Federacji Rosyjskiej". W
skład komisji weszli przedstawiciele różnych ministerstw, agencji
rządowych, służb specjalnych i archiwów, jak również obu izb
parlamentu oraz kilku organizacji pozarządowych. Wśród jej
członków znalazło się też kilku historyków.
Komisja otrzymała prawo do
występowania do wszystkich organów
władzy państwowej o udostępnianie niezbędnych jej materiałów i
tworzenia grup roboczych.
Zdaniem
niezależnej rosyjskiej komentatorki
Julii Łatyninej powołanie w Rosji specjalnej komisji, która ma
przeciwdziałać próbom fałszowania historii na szkodę Rosji, to
pomysł rodem z "Roku 1984" George'a Orwella.
Cytowana we wtorek przez agencję AP
Łatynina oceniła, że komisja
wystawi Miedwiediewa na pośmiewisko. Zdaniem komentatorki komisja
Miedwiediewa znajdzie się w rękach "mastodontów w epoletach",
czyli ultrakonserwatywnych rosyjskich historyków i polityków.
"Cały pomysł
został skopiowany z +Roku 1984+ (George'a) Orwella i
słynnego zdania o Rosji jako kraju o nieprzewidywalnej
przeszłości" - dodała Łatynina.
AP wskazuje, że liberalni krytycy Kremla
upatrują w powołaniu
komisji próby retuszowania historii Rosji. Agencja wspomina o
"gorzkich dyskusjach" dotyczących historii XX wieku, które
zaszkodziły relacjom Rosji z jej sąsiadami. Wymienia w tym
kontekście m.in. zbrodnię katyńską i Wielki Głód lat 30. na
Ukrainie.
Komisję, która ma przeciwdziałać próbom fałszowania historii,
powołał prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. Przewodniczącym tego
organu został szef administracji prezydenta Siergiej Naryszkin,
który od niedawna kieruje także działającą przy prezydencie
komisją ds. ochrony tajemnic państwowych.
W skład 28-osobowej komisji weszli
przedstawiciele różnych
ministerstw, agencji rządowych, służb specjalnych i archiwów, jak
również Dumy Państwowej, Rady Federacji oraz kilku organizacji
pozarządowych. Wśród jej członków znalazło się też kilku
historyków.
Wiceprzewodniczący
Dumy Państwowej, niższej
izby rosyjskiego parlamentu, Władimir Żyrinowski gorąco poparł
wtorkową decyzję prezydenta Dmitrija Miedwiediewa o powołaniu
komisji, która zajmie się przeciwdziałaniem próbom fałszowania
historii na szkodę interesom Rosji.
Krok ten poparła też Komunistyczna Partia
Federacji Rosyjskiej
(KPRF), której lider Iwan Mielnikow oznajmił, że "nie można
dopuszczać do linczowania wybitnych postaci historycznych, w tym z
czasów ZSRR".
Zdaniem Żyrinowskiego prezydent powinien pójść jeszcze dalej i
zamknąć Instytut Historii Rosyjskiej Akademii Nauk oraz Wydział
Historii na Moskiewskim Uniwersytecie Państwowym (MGU) im.
Michaiła Łomonosowa, które to struktury według niego zajmują się
fałszowaniem historii.
"Trzeba napisać od nowa całą historię Rosji. Dać
obiektywną,
prawdziwą i uczciwą informację. Pokazać, kto jest zewnętrznym
wrogiem Rosji" - powiedział polityk radiu Echo Moskwy.
Żyrinowski, który stoi na
czele nacjonalistycznej Liberalno-
Demokratycznej Partii Rosji (LDPR), sprecyzował, że "wrogiem tym
jest Zachód, który zawsze walczył i nadal walczy z Rosją".
"Decyzja prezydenta
jest słuszna. Historii trzeba
poświęcać więcej uwagi" - podkreślił.
Także Mielnikow określił posunięcie
Miedwiediewa jako słuszne.
Polityk KPRF zaznaczył, że w skład komisji koniecznie powinni
wejść przedstawiciele tej partii.
"Nie można dopuścić do tego, by pod marką
obrony historii przed
falsyfikacją pisano ją od nowa. Komisja powinna konsolidować
społeczeństwo wokół najlepszego, co było w historii" - oświadczył
Mielnikow.
"W skład komisji koniecznie powinni wejść przedstawiciele KPRF.
Komuniści zapisali bowiem wiele złotych stronic w historii kraju i
powinni mieć głos w komisji" - powiedział.
ND, PAP,
keb