Jak ocenia Rotfeld, ta potrzeba szukania tożsamości w historii "jest
niezrozumiała dla wielu Niemców, a z historycznych względów może nawet wydawać
się podejrzana". Gdy właśnie w Niemczech ukazują się publikacje, które zaburzają
obraz własny Polaków, z tym większą frustracją są one przyjmowane - wyjaśnia
były szef MSZ.
REKLAMA
"Nie chodzi o tekst - oceniam, że tylko mała część komentatorów naprawdę go
przeczytała - ale chodzi o kontekst" - napisał.
Dwa tygodnie temu "Der Spiegel" opublikował materiał pt. "Wspólnicy.
Europejscy pomocnicy Hitlera w mordowaniu Żydów". Artykuł wywołał oburzenie
części polskich mediów i polityków, którzy uznali publikację za próbę zrzucenia
przez Niemcy winy za II wojnę światową.
Według Rotfelda opisane w artykule "Spiegla" fakty są bezsporne. "Chodzi o
ich interpretację - ni mniej ni więcej niż o miejsce Polski w historii Europy i
świata" - wskazał.
Dyplomata przypomina, że już od ponad 20 lat w Polsce trwa dyskusja o
Holokauście, który w imieniu III Rzeszy dokonał się na polskiej ziemi. Przełomem
był opublikowany 1987 r. w "Tygodniku Powszechnym" esej Jana Błońskiego, który
dostrzegał winę w bezczynności i obojętności wobec zbrodni.
Kolejnym etapem była debata o książce Tomasza Grossa "Sąsiedzi" na temat
mordu Żydów w Jedwabnem. "Spór o Jedwabne podzielił Polaków, ale też oczyścił
zbiorową pamięć. Od tamtego czasu polskie uwikłanie w Holokaust przestało być
tematem tabu" - ocenia Rotfeld.
"Polacy są też dużo dalej w rozliczeniu swojej historii, niż często
przypuszcza się w Europie" - dodaje.
Zdaniem Rotfelda, by wyjaśnić wrażliwość Polaków należy zauważyć, że
europejska prasa 20 lat po upadku komunizmu w 1989 r. przede wszystkim wspomina
zburzenie muru berlińskiego, a rzadko polską Solidarność, która dopiero
umożliwiła przełom.
"W europejskich podręcznikach do historii mało mówi się o polskim wkładzie w
obalenie komunizmu. Rzadko wskazuje się także, że przed 70 laty Polacy jako
pierwsi stawili zbrojny opór Hitlerowi, że w Polsce nie było reżimu Quislinga
(kolaboracyjny rząd w Norwegii), ale państwo podziemne, które sprzeciwiało
się Zagładzie Żydów" - zauważa dyplomata.
"Ignorancję i nieświadomość w kwestii historii Polski - nie tylko, ale
szczególnie u Niemców - Polacy postrzegają jako lekceważenie albo świadome
zafałszowanie" - ocenia. Przede wszystkim dotyczy to używania przez zagraniczne
media określenia "polskie obozy koncentracyjne".
Rotfeld tłumaczy również, że kraje, takie jak Polska, które dopiero w 1989 r.
odzyskały niepodległość, są szczególnie wrażliwe na zarzuty stawiane zagranicą.
"Czy to kompleks? Zapewne również tak. Ale przede wszystkim poczucie, że zawsze
podkreśla się nasze słabości, a nikt nie docenia zasług" - ocenia były szef MSZ.
W jego opinii Polacy "obawiają się, że niebawem w niemieckiej świadomości
pozostaną tylko dwie grupy ofiar II wojny światowej: Żydzi oraz Niemcy".
"Ci ostatni - ponieważ zostali wypędzeni albo ich miasta były bombardowane.
Takie postrzeganie historii musi wydawać się Polakom niesłychanie
niesprawiedliwe, ponieważ domagają się tego, by móc widzieć wojnę jako czas
bohaterskich ofiar i polskiej martyrologii. I mają też bez porównania większe
prawo ku temu" - uważa Rotfeld.
Jak ocenia, Niemcy i Polacy mogą kształtować swój obraz historii na drodze
swobodnej i racjonalnej dyskusji. Według Rotfelda, przed oboma krajami jest
jeszcze bardzo dużo pracy.
ND, PAP
Rotfeld w "Spieglu" o polskiej reakcji na artykuł "Wspólnicy"
2009-05-31 13:55
Jak ocenia Rotfeld, ta potrzeba szukania tożsamości
w historii "jest
niezrozumiała dla wielu Niemców, a z historycznych względów może nawet wydawać
się podejrzana". Gdy właśnie w Niemczech ukazują się publikacje, które
zaburzają
obraz własny Polaków, z tym większą frustracją są one przyjmowane - wyjaśnia
były szef MSZ.
"Nie chodzi o tekst - oceniam, że tylko mała część komentatorów
naprawdę go
przeczytała - ale chodzi o kontekst" - napisał.
Dwa tygodnie temu "Der Spiegel" opublikował materiał pt.
"Wspólnicy.
Europejscy pomocnicy Hitlera w mordowaniu Żydów". Artykuł wywołał
oburzenie
części polskich mediów i polityków, którzy uznali publikację za próbę zrzucenia
przez Niemcy winy za II wojnę światową.
Według Rotfelda opisane w artykule "Spiegla" fakty są
bezsporne. "Chodzi o
ich interpretację - ni mniej ni więcej niż o miejsce Polski w historii Europy i
świata" - wskazał.
Dyplomata przypomina, że już od ponad 20 lat w Polsce trwa dyskusja o
Holokauście, który w imieniu III Rzeszy dokonał się na polskiej ziemi.
Przełomem
był opublikowany 1987 r. w "Tygodniku Powszechnym" esej Jana
Błońskiego, który
dostrzegał winę w bezczynności i obojętności wobec zbrodni.
Kolejnym etapem była debata o książce Tomasza Grossa
"Sąsiedzi" na temat
mordu Żydów w Jedwabnem. "Spór o Jedwabne podzielił Polaków, ale też
oczyścił
zbiorową pamięć. Od tamtego czasu polskie uwikłanie w Holokaust przestało być
tematem tabu" - ocenia Rotfeld.
"Polacy są też dużo dalej w rozliczeniu swojej historii, niż często
przypuszcza się w Europie" - dodaje.
Zdaniem Rotfelda, by wyjaśnić wrażliwość Polaków należy zauważyć, że
europejska prasa 20 lat po upadku komunizmu w 1989 r. przede wszystkim wspomina
zburzenie muru berlińskiego, a rzadko polską Solidarność, która dopiero
umożliwiła przełom.
"W europejskich podręcznikach do historii mało mówi się o polskim
wkładzie w
obalenie komunizmu. Rzadko wskazuje się także, że przed 70 laty Polacy jako
pierwsi stawili zbrojny opór Hitlerowi, że w Polsce nie było reżimu Quislinga
(kolaboracyjny rząd w Norwegii), ale państwo podziemne, które sprzeciwiało
się Zagładzie Żydów" - zauważa dyplomata.
"Ignorancję i nieświadomość w kwestii historii Polski - nie tylko,
ale
szczególnie u Niemców - Polacy postrzegają jako lekceważenie albo świadome
zafałszowanie" - ocenia. Przede wszystkim dotyczy to używania przez
zagraniczne
media określenia "polskie obozy koncentracyjne".
Rotfeld tłumaczy również, że kraje, takie jak Polska, które dopiero w
1989 r.
odzyskały niepodległość, są szczególnie wrażliwe na zarzuty stawiane zagranicą.
"Czy to kompleks? Zapewne również tak. Ale przede wszystkim poczucie, że
zawsze
podkreśla się nasze słabości, a nikt nie docenia zasług" - ocenia były
szef MSZ.
W jego opinii Polacy "obawiają się, że niebawem w niemieckiej
świadomości
pozostaną tylko dwie grupy ofiar II wojny światowej: Żydzi oraz Niemcy".
"Ci ostatni - ponieważ zostali wypędzeni albo ich miasta były
bombardowane.
Takie postrzeganie historii musi wydawać się Polakom niesłychanie
niesprawiedliwe, ponieważ domagają się tego, by móc widzieć wojnę jako czas
bohaterskich ofiar i polskiej martyrologii. I mają też bez porównania większe
prawo ku temu" - uważa Rotfeld.
Jak ocenia, Niemcy i Polacy mogą kształtować swój obraz historii na
drodze
swobodnej i racjonalnej dyskusji. Według Rotfelda, przed oboma krajami jest
jeszcze bardzo dużo pracy.
ND, PAP