Doktor politologii Jacek Zaleśny wyjaśnia czy europarlament może być miejscem "zsyłki" niechcianych polityków.
Czy Parlament Europejski może być traktowany jako miejsce "zesłania” dla polityka?
REKLAMA
W obecnej konfiguracji nie wydaje się to prawdopodobne. Parlament nabiera coraz bardziej na znaczeniu. Systematycznie zwiększane są jego kompetencje. W tym wypadku, jest to dla polityka miejsce nie zesłania, ale takie, w którym może on dużo zdziałać i nie stracić na znaczeniu.
Czy do Parlamentu Europejskiego wybiera się tych polityków, których normalnie nie wybralibyśmy, do parlamentu narodowego?Jest coś na rzeczy, preferencje są inne niż w wyborach lokalnych i do narodowego parlamentu. W tych drugich głosujemy na tych, którzy będą w stanie stworzyć koalicję i stworzą stabilny rząd. Natomiast do PE głosujemy spontanicznie, ponieważ uważamy, że nie ma on wpływu na nasze lokalne sprawy.
Czy niska frekwencja w wyborach do PE, może być spowodowana nikłym zainteresowaniem Polaków, sprawami europejskimi? Jak najbardziej tak, podobnie jest też w innych krajach UE. Sprawy istotne dla nas toczą się bliżej. PE jest uznawana za "sprawa salonu”. W opinii ludzi, wybory te nie mają znaczenia dla naszych codziennych spraw.