Na konferencji prasowej
Jarosław Kaczyński skrytykował też ostro pozostałe kluby sejmowe za to, że nie chcą zgodzić
się, aby w uchwale dotyczącej 17 września 1939 r. użyć słowa "ludobójstwo". - To jest
zdumiewająca rzecz - powiedział prezes PiS.
REKLAMA
Przez dwa lata zmienił poglądy?
Kaczyński przypomniał, że jeszcze dwa
lata temu Niesiołowski sam był autorem uchwały Senatu, w której podkreślano, iż
"sowiecka napaść na Polskę, będąca efektem paktu Ribbentrop-Mołotow, ostatecznie
przekreśliła szansę na skuteczny, długotrwały opór stawiany agresji
niemieckiej".
- To wtedy rozpoczęła się sowiecka okupacja połowy Polski i
ludobójstwo wobec obywateli polskich, którego najbardziej tragiczną częścią był
Katyń, jako symbol mordu wobec wziętych do niewoli polskich oficerów (...) Senat RP
przypomina o tym tragicznym rozdziale w polsko-rosyjskich stosunkach, odrzucając
próby fałszowania historii, pomniejszania zbrodni komunistów, odmowy nazywania
zbrodni katyńskiej ludobójstwem - głosi uchwała przyjęta przez Senat 14 września
2007 roku.
"Polska jest zależna od Zachodu i Wschodu"
Prezes PiS zastanawia się więc, co się stało w trakcie tych dwóch lat, że
obecny wicemarszałek Sejmu tak radykalnie zmienił zdanie. Jego zdaniem, jest to
efektem niedawnych obchodów 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej, w których
udział wzięli m.in. premier Rosji i kanclerz Niemiec. W jego ocenie,
Polska jest dzisiaj krajem "sfinlandyzowanym, zależnym, zarówno na Zachód, jak i na Wschód". - Jeśli ktoś w jakimś niebywałym ataku naiwności sądził, że 1 września był
sukces, to dzisiaj ma pokaz, na czym ten sukces polegał. Putin wprowadza cenzurę,
moskiewska cenzura w Polsce, to co dzisiaj reprezentuje pan Niesiołowski, to jest
moskiewska cenzura w Polsce - mówił prezes PiS.
"Niesiołowski się skompromitował"
Według niego, Niesiołowski
powinien odejść ze stanowiska, bo się "skompromitował w sposób zupełnie haniebny". - Sądzę, że tutaj fakty mówią same za siebie - pan Niesiołowski najwyraźniej
zauważył, w przeciwieństwie do bardzo wielu innych, że nastąpiła zasadnicza zmiana
sytuacji Polski, a dokładnie sytuacji tego rządu, bo my wierzymy, że zmienimy to, no
i w związku z tym trzeba się do tego dostosować i z właściwym sobie radykalizmem się
dostosował - ocenił Jarosław Kaczyński. I dodał, że klub PiS poprze wniosek o odwołanie
Niesiołowskiego (taki wniosek zapowiedziało koło Polska XXI i b. marszałek Sejmu
Ludwik Dorn), choć liczy też, że wicemarszałek sam zrezygnuje. - Pan Niesiołowski
przecież przekroczył wszelkie miary nielojalności narodowej, czegoś co można
określić tylko jako w najwyższym stopniu bulwersujące i niemożliwe do przyjęcia -
podkreślił prezes PiS.
"Ustawa jest zbyt radykalna"
Niesiołowski, który prowadził rozmowy z przedstawicielami
klubów w sprawie uchwały upamiętniającej 17 września 1939 r., odpowiada, że to nie
on jest stroną w sporze dotyczącym tej uchwały. - To nie ja jestem stroną w tym
sporze, to nie ja się nie zgadzam na uchwałę PiS-u, tylko 3 pozostałe kluby, ja się
w ogóle na ten temat nie wypowiadam - powiedział Stefan Niesiołowski. Przyznał, że
propozycję PiS ocenia krytycznie, ale - jak zaznaczył - "to nie ma żadnego
znaczenia".- Żaden klub, poza PiS, jej nie chce i taka uchwała nie przejdzie,
dlatego że ma charakter zbyt radykalny i pozostałym klubom się nie podoba. Nie
bardzo rozumiem, co pan Kaczyński chce ode mnie - dodał. Jego zdaniem, fakt iż to
on był autorem uchwały Senatu sprzed dwóch lat "nie znaczy, że dzisiaj kluby mają
przyjąć uchwałę PiS".
Niesiołowski uważa ponadto, iż szef PiS na konferencji
prasowej "dał próbę, koncert niebywałej stronniczości, nierzetelności". - Pan prezes
Kaczyński się mija z prawdą, kiedy mnie obarcza odpowiedzialnością za to, że Sejm
nie chce przyjąć tej uchwały. Niech pan prezes PiS idzie z tą uchwałą do klubów
pozostałych i niech je przekona; na pewno wtedy nie będę głosował przeciw -
powiedział. Dodał, że jeśli PiS chce odwoływać go z funkcji wicemarszałka Sejmu,
"może sobie odwoływać". - Niech PiS uważa sobie co chce, może sobie odwoływać -
skomentował Niesiołowski.
Nie ma porozumienia ws. 17 września
Przedstawiciele klubów parlamentarnych nie osiągnęli w
czwartek porozumienia w sprawie treści uchwały dotyczącej 17 września 1939 r. Dwa
konkurencyjne projekty - przygotowane przez PiS oraz przez marszałka Sejmu - trafią
teraz do sejmowej komisji. PiS zdecydowanie domaga się, by w projekcie znalazły
się trzy rzeczy: zapis, że współodpowiedzialność za rozpętanie II wojny światowej
ponoszą zarówno Niemcy, jak i Rosja sowiecka, określenie mianem ludobójstwa mordu na
polskich oficerach w Katyniu oraz apel do polskich władz, żeby reagowały wtedy, gdy
historia jest fałszowana.
Niesiołowski pytany w "Dzienniku", dlaczego nie może
się zgodzić, aby w uchwale dotyczącej 17 września 1939 r. znalazł się zapis mówiący
o tym, że w Katyniu doszło do ludobójstwa, odpowiada: "bo to jest nieprawda". - To
była zbrodnia wojenna. Ludobójstwo to jest zagłada narodu. W historii do tej pory
były dwa ludobójstwa: Holokaust i wielki głód na Ukrainie. Mord w Katyniu to było
coś zupełnie innego - uzasadnił.
pap, dar