W jego analizie kryzys, z którym obecnie mamy do
czynienia, jest przejściowy i stosunkowo łatwy do opanowania. Najważniejszym
zadaniem Ameryki w XXI wieku będzie - według Friedmana - powstrzymanie ekspansji
Rosji na Zachód, a naturalnym sojusznikiem USA w tym zadaniu będzie Polska, która
tym razem skorzysta na swym położeniu geopolitycznym pomiędzy Rosją a Europą
Zachodnią.
REKLAMA
Zagrozi nam TurcjaFriedman kreśli wizję, w której Polska przy pomocy amerykańskiej
wyrasta na główna potęgę nie tylko regionu Europy Środkowej, ale całego kontynentu.
Amerykanie będą nas wspierać podobnie jak teraz Izrael - inwestycjami, eksportem
technologii i broni. Zdaniem amerykańskiego badacza, w ciągu następnego półwiecza
przed Polską stoi szansa stania się głównym ośrodkiem polityki europejskiej poprzez
stworzenie wspólnego bloku z Czechami, Słowacją, Węgrami i państwami bałtyckimi.
Polskie wpływy mogą sięgać aż na Bałkany, gdzie jednak "blok polski" nieuchronnie
zderzy się z inną potęgą XXI wieku - Turcją.
Rosja już się nie podniesie?
W tym samym czasie, gdy znaczenie
Polski będzie rosło, Rosja będzie borykała się z coraz poważniejszymi kłopotami
wewnętrznymi. Zdaniem Friedmana, Rosję, która do 2050 roku ma stracić od 20 do 40
proc. ludności, czeka w perspektywie półwiecza utrata wpływów, a nawet rozpad.
Podobne problemy, choć na mniejszą skalę, staną się udziałem krajów Europy
Zachodniej.
Chiny rozpadną się na regiony
Pewnym zaskoczeniem okazują się prognozy Friedmana dla Chin. Jego
zdaniem okres dynamicznego rozwoju gospodarki ten kraj ma już za sobą, a reżim
komunistyczny nie jest na tyle elastyczny, aby dostosować się do zmieniającego się
szybko świata. Zdaniem Friedmana, Chiny czeka w niedalekiej perspektywie znaczące
osłabienie władzy centralnej, a w dalszej - rozpad na regiony, których interesy już
teraz są bardzo różne. Dominującą potęgą w tym regionie świata stanie się w XXI
wieku Japonia.
Friedman przewiduje, że w połowie XXI wieku dojdzie do wojny
światowej, która rozpocznie się od konfliktu amerykańsko-japońskiego. Armie XXI w.
będą znacznie mniejsze niż w przeszłości, wyposażone w technikę, która zapewni
szybkość i dokładność. Zmniejszą się starty wśród ludności cywilnej, zwiększy się
udział robotów w walkach. Polem najważniejszych bitew będzie przestrzeń
okołoziemska.
Nastąpi boom
Po wojnie nastąpi boom gospodarczy i technologiczny, postępy
genetyki wyeliminują szereg chorób i wydłużą ludzkie życie. Friedman zdaje sobie
sprawę, że jego prognozy mogą być odbierane jako całkowicie nieprawdopodobne. Ale,
jak podkreśla, świat wielokrotnie już zmieniał się bardzo szybko i to w kierunkach
trudnych do przewidzenia. Jeszcze na początku XX wieku nikt nie wymieniał USA wśród
światowych potęg, jeszcze 60 lat temu przewidywania o szybkim rozwoju gospodarczym
Korei Południowej czy Japonii wydawały się mrzonkami.
Autor książki George
Friedman jest założycielem i szefem Stratfordu, cieszącej się renomą amerykańskiej
agencji prognoz geopolitycznych. Książka "Następne 100 lat" ukaże się nakładem
wydawnictwa AMF Plus.
pap, dar