Ministerstwo Skarbu ma z "Rzeczpospolitą"
poważny problem. Umowa zawarta między Skarbem Państwa a Mecomem, który jest
posiadaczem 51 procent akcji dziennika sprawia, że resort nie ma praktycznie
żadnego wpływu na zarządzanie spółką. - To sytuacja klinczu - mówi nam wysoki
urzędnik w resorcie skarbu.
Tymczasem od kilku lat nakład i przychody
"Rzeczpospolitej" regularnie spadają. Jeszcze w 2004 roku średni
nakład dzienny gazety wynosił ok. 246 tysięcy egzemplarzy, a sprzedaż
utrzymywała się na poziomie ok. 200 tysięcy. W 2008 roku nakład gazety wynosił
już tylko 194,5 tysiąca egzemplarzy, z czego sprzedawało się ok. 130 tysięcy. W
tym roku sytuacja wygląda jeszcze gorzej - nakład spadł do 177 tysięcy
egzemplarzy, a sprzedaż zmniejszyła się do 110 tysięcy.
„Rzeczpospolita" traci również reklamodawców - w marcu tego roku
pojawiła się informacja, że zyski dziennika ze sprzedaży reklam spadły aż o 25,3
proc. w stosunku do roku ubiegłego. Oznacza to utratę niemal 4 milionów złotych.
W dodatku po zmianie formuły wydawniczej "Rzeczpospolitej" zaczął
coraz bardziej zagrażać "Dziennik Gazeta Prawna".
Ministerstwo Skarbu od dłuższego czasu chce się pozbyć udziałów w PWR, ale
brakuje na nie chętnych. Z naszych informacji wynika, że resort starał się już
kilka razy sprzedać je, ale najwyższa oferta jaką uzyskał to niewiele ponad 3
miliony złotych. Tymczasem ministerstwo liczyło na kilkadziesiąt milionów. Być
może jednak zdecyduje się sprzedać udziały po znacznie niższej cenie.
Resort oficjalnie nie potwierdza tych informacji. Maciej Wewiór przekonuje,
że dotychczas tylko raz - w czerwcu - podjęto próbę sprzedaży PWR w trybie
negocjacji na podstawie zaproszenia publicznego. - Takie negocjacje polegają na
tym, że właściciel udziałów wysyła zaproszenie do inwestorów i spośród firm,
które się zgłoszą wybiera te, które uznaje za najlepiej rokujące przy przyszłych
negocjacjach - tłumaczy rzecznik. Taki tryb sprzedaży jest dla spółki lepszy niż
np. aukcja, ponieważ nie stosuje się w tym wypadku wyłącznie kryterium cenowego.
- Przy aukcji sprzedajemy udziały tej firmie, która zaoferuje nam najlepszą
cenę. Przy negocjacjach możemy stawiać dodatkowe warunki - np. żądać od firmy
utrzymania produkcji przez określony czas, albo zapewnienia pracownikom
odpowiedniego pakietu socjalnego - wyjaśnia rzecznik. W czerwcu nie doszło do
sprzedaży PWR, ponieważ zainteresowane kupnem były tylko dwie firmy - z czego
jedna nie złożyła oferty, a negocjacje z drugą zakończyły się fiaskiem.
Rzecznik resortu przekonuje, że obecnie priorytetem dla ministerstwa
nie jest sprzedaż spółki ale podniesienie jej wartości, tak aby w przyszłości
uzyskać za nią lepszą cenę. Ministerstwo współpracuje pod tym względem z
Mecomem, który również jest zainteresowany sprzedażą swoich udziałów wydawcy
dziennika. - Ustaliliśmy, że jeśli zgłosi się oferent, który będzie chciał kupić
wszystkie udziały w Presspublice za odpowiednią cenę, wówczas Mecom jest gotów
przystąpić do takiej transakcji - powiedział nam Maciej Wewiór.
Ewentualną decyzją rządu o natychmiastowej sprzedaży udziałów w PWR jest
zaskoczony medioznawca z Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej prof. Wiesław
Godzic. – To nie jest czas na ruchy giełdowe, zwłaszcza w mediach, których
sytuacja jest obecnie niepewna. Dziś wszystkie zmiany własnościowe w tym
sektorze powinny być szczególnie ostrożne – przekonuje
Profesor uważa, że decyzja rządu wynika z błędnego rozeznania sytuacji na
rynku mediów. – Rząd zachowuje się tak, jakby wydał już wyrok na
„Rzeczpospolitą", tymczasem moim zdaniem gazeta wygra rywalizację z
„Dziennikiem Gazetą Prawną" i utrzyma się na rynku – przekonuje
Godzic. – Choć ja sam niezbyt lubię „Rz", to gazeta ta jest
potrzebna – przekonuje profesor, który przewiduje, że w przyszłości za
akcje „Rz" będzie można uzyskać znacznie wyższą cenę. – Tylko
trzeba poczekać na sygnał z rynku, a nie go wyprzedzać – podsumowuje
Godzic.
Innego zdania jest były wiceminister finansów w rządzie
Donalda Tuska, prof. Stanisław Gomułka. – Przy prywatyzacji najważniejszy
nie jest wcale wynik finansowy, tylko sprzedanie akcji w taki sposób, aby
zapewnić przedsiębiorstwu rozwój – przypomina. Profesor zwraca również
uwagę, że prywatyzacja „Rzeczpospolitej" doprowadzi do likwidacji
sytuacji, w której rząd posiada udziały w jednym z ważniejszych mediów. –
Środki masowego przekazu powinny kontrolować władze – co jest utrudnione,
gdy udziały w gazecie posiada Skarb Państwa. Być może „Rz" nie jest
obecnie prorządowa, ale jeśli resort skarbu zachowałby w niej udziały nie jest
wykluczone, że w przyszłości zmieniłaby swój profil. Prywatyzacja uchroni nas
przed takim zagrożeniem.
Profesor jest również optymistą, jeśli
chodzi o kwotę, za jaką zostaną sprzedane udziały. – Czas wyjątkowej
dekoniunktury na giełdach zakończył się. Obecnie nie widzę powodów, które
miałyby powstrzymywać ministerstwo przed prywatyzacją dziennika, choć zapewne
Skarb Państwa nie uzyska takiej kwoty, jaką mógłby otrzymać 2 czy 3 lata temu
– twierdzi prof. Gomułka.