"Skutki wstrząsu
widoczne są na odcinku ok. 70 metrów, z czego ok. 20 metrów chodnika zostało
zaciśnięte w 90 proc., głównie przez wypiętrzenie spągu" - powiedział rzecznik
Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) w Katowicach, Krzysztof Król.
Po wizji lokalnej
eksperci ocenili, że wstrząs miał charakter spągowy, czyli był zlokalizowany poniżej
wyrobiska. Spąg to w nazewnictwie górniczym spód chodnika.
Górnicy, którzy
odnieśli obrażenia, znajdowali się na pierwszych 20 metrach chodnika, w pobliżu
ściany wydobywczej. Tam skutki wstrząsu nie są tak widoczne. Prawdopodobnie w
chwili, gdy do niego doszło, pracownicy zostali gwałtownie podrzuceni do góry,
doznając licznych urazów. Uderzyły w nich też spadające elementy obudowy. Gdyby
górnicy znajdowali się kilkanaście metrów dalej, skutki mogłyby być o wiele bardziej
tragiczne.
REKLAMA
Zaciśnięcie chodnika oznacza również zniszczenie jego obudowy, która w
wielu miejscach jest zdeformowana i niekompletna. Prawidłowa jest natomiast
wentylacja oraz system metanometrii. Przywrócono również prawidłowe działanie
systemu geofonów - urządzeń służących do rejestrowania drgań sejsmicznych i
przetwarzania ich na impulsy elektryczne. Chodzi o ostrzeganie przed
wstrząsami.
Sytuację w wyrobisku mają teraz ocenić działające przy Wyższym
Urzędzie Górniczym zespoły eksperckie - do spraw tąpnięć oraz do spraw atmosfery. Od
ich oceny zależy, czy i jakimi metodami możliwe będzie przywrócenie wyrobiska do
poprzedniego stanu. Decyzje muszą zapaść dość szybko, bo zbyt długa bezczynność
ściany może grozić np. pojawieniem się tam pożaru endogenicznego, czyli wywołanego
samozagrzaniem węgla.
Wyłączona z ruchu ściana wydobywcza jest jedną z pięciu w
kopalni "Bielszowice". Daje ok. 1,5 tys. ton węgla na dobę, przy 10 tys. ton
dobowego wydobycia całej kopalni. Rzecznik kopalni, Zbigniew Madej, zastrzegł, że
dalsze decyzje co do losów ściany należą do ekspertów i nadzoru górniczego.
Podkreślił, że priorytetem będzie zachowanie bezpieczeństwa w tym
rejonie.
Zgodnie z założeniami, ściana miała pracować do lutego przyszłego roku.
Może się jednak okazać, że wydobycie z niej zostanie zaniechane, gdyby przywrócenie
funkcjonalności chodnika było zbyt skomplikowane i kosztowne. Wówczas trzeba będzie
zlikwidować wyrobisko.
Górnicy, ranni w wyniku poniedziałkowego wstrząsu, nadal
są w szpitalach w Sosnowcu i Katowicach. Stan dwóch z nich jest poważny, ale
stabilny. Obecnie nie ma zagrożenia dla życia pacjentów. Mają liczne złamania rąk i
nóg, a jeden z nich także uraz głowy i obrażenia wewnętrzne. W ocenie lekarzy, ich
stan nie pogarsza się.
pap, em