| Więzienie za handel szczypiorkiem |
|
2009-11-07 10:59
Ustawa szczypiorkowa jest krótka (składa się z trzech zdań), ale treściwa: „kto handluje (…) poza miejscami do tego wyznaczonymi, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny". Przewiduje też konfiskatę towaru należącego do złapanych handlarzy. Sejmowa debata na temat tego pomysłu była gorąca. „Na wojnie jak na wojnie, ale żeby od razu stawiać pod ścianą babcię, która handluje tym przysłowiowym szczypiorkiem?(…) Czy nie można by tej nieszczęsnej babci uratować od tego rozstrzelania? Ona po prostu sobie na to nie zasłużyła", „Stworzyliście gniota", „Jakie będą koszty ewentualnego magazynowania tego szczypiorku czy innych skonfiskowanych towarów?", „Za pietruszkę będą zamykać?", „Kto zajmować się będzie dziećmi, podczas gdy ich rodzice będą przebywali w więzieniu?, „Czy majestat państwa będzie używany do zwalczania sprzedających maliny, szczypiorek i grzyby?” – to tylko kilka cytatów z tej dyskusji. Ustawę szczypiorkową zgodnie skrytykowali posłowie PiS, SLD, PSL, Polski Plus i SD. – Ten projekt przypomina mi stan wojenny i powołanie przez gen. Jaruzelskiego Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej, która rekwirowała towar a potem dzieliła go wśród obywateli. To czysty absurd i kolejny dowód na to, że „Przyjazne Państwo”, które cierpi na biegunkę kretyńskich jednoartykułowych nowelizacji, powinno zostać rozwiązane – twierdzi Jerzy Polaczek z Polski Plus. O rozwiązani komisji Janusza Palikota na razie nikt nie mówi, ale wycofanie ustawy szczypiorkowej jest już faktem. – Chcemy ją poprawić. Wyłączymy z niej osoby handlujące małymi ilościami płodów rolnych i runa leśnego. Naszym celem jest oczyszczenie miast z pudlarzy, czyli nielegalnych handlarzy, którzy sprzedają artykuły przemysłowe z pudeł po bananach – mówi „Wprost” posłanka PO Hanna Zdanowska, która pilotowała projekt.
Więzienie za handel szczypiorkiem
2009-11-07 10:59
Ustawa szczypiorkowa jest krótka (składa się z trzech
zdań), ale treściwa: „kto handluje (…) poza miejscami do tego
wyznaczonymi, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny".
Przewiduje też konfiskatę towaru należącego do złapanych handlarzy. Sejmowa
debata na temat tego pomysłu była gorąca. „Na wojnie jak na wojnie, ale
żeby od razu stawiać pod ścianą babcię, która handluje tym przysłowiowym
szczypiorkiem?(…) Czy nie można by tej nieszczęsnej babci uratować od tego
rozstrzelania? Ona po prostu sobie na to nie zasłużyła",
„Stworzyliście gniota", „Jakie będą koszty ewentualnego
magazynowania tego szczypiorku czy innych skonfiskowanych towarów?",
„Za pietruszkę będą zamykać?", „Kto zajmować się będzie
dziećmi, podczas gdy ich rodzice będą przebywali w więzieniu?, „Czy
majestat państwa będzie używany do zwalczania sprzedających maliny, szczypiorek
i grzyby?” – to tylko kilka cytatów z tej dyskusji. Ustawę
szczypiorkową zgodnie skrytykowali posłowie PiS, SLD, PSL, Polski Plus i SD.
– Ten projekt przypomina mi stan wojenny i powołanie przez gen.
Jaruzelskiego Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej, która rekwirowała towar a potem
dzieliła go wśród obywateli. To czysty absurd i kolejny dowód na to, że
„Przyjazne Państwo”, które cierpi na biegunkę kretyńskich
jednoartykułowych nowelizacji, powinno zostać rozwiązane – twierdzi Jerzy
Polaczek z Polski Plus. O rozwiązani komisji Janusza Palikota na razie nikt nie
mówi, ale wycofanie ustawy szczypiorkowej jest już faktem. – Chcemy ją
poprawić. Wyłączymy z niej osoby handlujące małymi ilościami płodów rolnych i
runa leśnego. Naszym celem jest oczyszczenie miast z pudlarzy, czyli
nielegalnych handlarzy, którzy sprzedają artykuły przemysłowe z pudeł po
bananach – mówi „Wprost” posłanka PO Hanna Zdanowska, która
pilotowała projekt.