"Pomożemy
Afryce w budowaniu zdolności finansowej. Przekażemy 10 miliardów dolarów w postaci
preferencyjnych pożyczek" - powiedział chiński premier w pierwszym dniu spotkania
przywódców 49 krajów afrykańskich i Chin. Konferencja, poświęcona współpracy
gospodarczej i politycznej Afryka-Chiny, potrwa do poniedziałku.
Premier Chin
zapowiedział jednocześnie, że niektórym najbiedniejszym krajom afrykańskim anuluje
długi.
REKLAMA
Podkreślił, że stosunki ChRL z Afryką odgrywają istotne znaczenie. "Bez
względu na zmiany, jakie zajdą na świecie, nasza przyjaźń z afrykańskimi narodami
nie zmieni się" - powiedział.
Chińską ekspansją w Afryce zaniepokojony jest
Zachód. Obserwatorzy krytykują Pekin za to, że jest zainteresowany jedynie zasobami
naturalnymi Czarnego Kontynentu. Chińscy komentatorzy odpierają zarzuty, mówiąc, że
zazdrosna o wpływy ChRL w Afryce Europa wciąż traktuje ją jak swą kolonię - pisze
agencja Reutera.
W zeszłym roku Parlament Europejski przyjął raport
przestrzegający przed konsekwencjami polityki prowadzonej przez Państwo Środka od
lat 90. dla rozwoju, gospodarki, środowiska i bezpieczeństwa Afryki, a także
interesów UE w tym regionie.
Raport ten wskazuje, że Chiny ograniczają swoją
pomoc jedynie do krajów bogatych w zasoby naturalne, takie jak ropa naftowa, ale
także uran, miedź, kobalt, żelazo, drewno, potrzebne szybko rozwijającej się
chińskiej gospodarce. Już obecnie blisko jedna trzecia chińskiego importu ropy
pochodzi z Afryki.
Z danych PE wynika, że połowa publicznych przedsięwzięć w
Afryce realizowanych jest przez chińskich wykonawców, którzy w większości
sprowadzają w tym celu chińskich robotników, zamiast zatrudniać miejscową ludność.
Tymczasem obecnie chińskie tanie produkty docierają na rynki afrykańskie, pozwalając
mieszkańcom na zaspokojenie potrzeb konsumpcyjnych po niewygórowanych cenach, ale
jednocześnie przynoszą szkodę afrykańskiemu przemysłowi, bo prowadzą do bankructwa
fabryk i zwiększają bezrobocie.
Chiny przyczyniają się także do pogorszenia stanu
środowiska naturalnego w Afryce. Poza szkodliwymi inwestycjami, jak np. budowana
przez Chiny przy wsparciu Francji i Niemiec kontrowersyjna tama Merowe na wysokości
czwartej katarakty Nilu (Sudan), chodzi także o nielegalny handel drewnem
tropikalnym i kością słoniową.
Kolejną kwestią jest odpowiedzialność Chin za
przepływ broni do krajów nękanych konfliktami i fakt, że chińskie inwestycje są
wsparciem dla afrykańskich reżimów łamiących prawa człowieka.
Według szacunków,
handel między Afryką i Chinami zwiększył się z 4 miliardów dolarów w 1995 roku do 55
miliardów dolarów w 2006 roku, a Chiny zamierzają osiągnąć do 2010 roku wzrost do
kwoty 100 miliardów dolarów rocznie.
pap, em