Rządowy projekt ustawy o grach hazardowych wychodzi naprzeciw
potrzebie całościowego uregulowania problemu - zapewnił podczas pierwszego czytania
projektu ustawy o grach hazardowych wiceminister finansów Jacek Kapica, który zaprezentował posłom projekt ustawy.
Kapica przypomniał, że tzw. ustawa hazardowa była na przestrzeni kilkunastu lat
wiele razy nowelizowana. - Żadna z nowelizacji nie była nowelizacją kompleksową,
która dostosowywałaby obowiązujące od 1992 r. przepisy do nowych warunków rynkowych.
Obecna potrzeba zmian spowodowana jest dynamicznie rozwijającym się i zmieniającym
rynkiem gier liczbowych, loterii, zakładów wzajemnych i gier hazardowych, nowymi
technologiami stosowanymi w tym sektorze gospodarki oraz związanymi z tym
nieprawidłowościami - uzasadniał Kapica. Wyjaśnił, że zgodnie z projektem
rządowym nie będą wydawane nowe zezwolenia na prowadzenie salonów gier z automatami
i punktów z automatami o niskich wygranych. Nie będzie też możliwe urządzanie
wideoloterii.
REKLAMA
Polska Plus: zdelegalizować automaty
Projekt poselski przedstawił Jerzy
Polaczek z koła Polska Plus. Zgodnie z projektem automaty o niskich wygranych
powinny zostać objęte podatkiem VAT, a po wygaśnięciu ostatnich zezwoleń na ich
prowadzenie, ten rodzaj hazardu powinien zostać zdelegalizowany. Opodatkowanie
VAT-em automatów wzbudziło zastrzeżenia Biura Analiz Sejmowych, ale Polaczek
wyjaśnił, że autopoprawka poselska rozwiąże ten problem. Pod poselskim projektem
podpisali się głównie posłowie Koła Parlamentarnego Polska Plus, ale poparcia
udzielili mu także m.in. Gabriela Masłowska z PiS i Eugeniusz Kłopotek z PSL.
Przewiduje on nowelizację obecnej ustawy, a nie stworzenie zupełnie
nowej. - Projekt ten został w pełni skonsumowany przez złożoną później inicjatywę
rządową - poinformował Polaczek. Zaznaczył, że proponowane przez posłów rozwiązanie
przewiduje wzrost podatku od automatów o niskich wygranych z kwoty 180 euro do kwoty
380 euro miesięcznie od urządzenia.
PO: hazard pod kontrolą
Poseł PO Marek Zieliński podkreślał, że projekt ten jest
radykalny, a rozwiązania w nim zawarte mają na celu poddanie hazardu maksymalnej
kontroli państwa. Klub PO popiera projekt rządowy. Zieliński przekonywał, że
projektowane regulacje mają ograniczyć rozwój rynku gier hazardowych. Obecnie na rynku działa około 49 tys.
automatów o niskich wygranych. - Koszty społeczne i ekonomiczne hazardowego
uzależnienia ponoszą nie tylko rodziny i pracodawcy osób uzależnionych,
ale całe społeczeństwo - uważa poseł. - Państwo nie może być obojętne wobec
zagrożeń wynikających z powszechnej dostępności do hazardu i ryzyka uzależnienia
swoich obywateli - dodaje. Dlatego, jego zdaniem, zasadne jest
podjęcie radykalnych działań i wprowadzenie szeregu ograniczeń dla branży
hazardowej.
52 kasyna w Polsce
Poseł wyliczał, że projekt rządowy zakłada m.in., że gra na wszelkich
automatach będzie odbywać się wyłącznie w kasynach. Jak mówił, wprowadzono limit
lokalizacyjny dla kasyn gry - jedno kasyno będzie mogło przypadać na 650 tys.
mieszkańców danego województwa. - Daje to maksymalnie 52 kasyna gry w Polsce - tłumaczył poseł. Zieliński dodał też, że w kasynie będzie mogło znajdować się
od 5 do 70 automatów. - Odstąpiono od możliwości urządzania wideoloterii ze względu
na duże ryzyko uzależnień - mówił poseł. Jak dodał, w projekcie zawarto
rozwiązania, które "wymuszą skuteczny zakaz udziału w grach osób poniżej 18. roku
życia". Poseł PO powiedział, że według projektu, gra w pokera będzie możliwa
tylko na turniejach organizowanych w kasynach gry. - To rozwiązanie ma zapobiec
praniu brudnych pieniędzy - dodał.
Hazard - tylko w kasyniePoseł poinformował, że projekt zakłada, iż
gry w kasynach będą mogły być organizowane tylko na podstawie udzielonej koncesji, a
gry w bingo i zakłady wzajemne - na podstawie udzielonego zezwolenia. - Generalnie
gry hazardowe mogą być urządzane wyłącznie w kasynach, salonach gry bingo i punktach
przyjmowania zakładów wzajemnych - podsumował.
W stosunku do obecnie
obowiązującej ustawy w projekcie podniesiono niektóre wysokości stawek podatku. Projekt
przewiduje m.in., że dla gier cylindrycznych, w kości i karty, na automatach i od
pozostałych zakładów wzajemnych stawka podatku wyniesie 50 proc. Podatek od
automatów o niskich wygranych ma wynieść 2 tys. zł miesięcznie od
urządzenia.
PiS: jeszcze radykalniej
Według Henryka Kowalczyka z PiS każde ograniczenie hazardu jest
zjawiskiem pozytywnym. Jednak zdaniem posła nie wszystkie wątpliwości wobec
rządowego projektu ustawy o grach hazardowych zostały rozwiane. - Projekt, mimo
wielu wad, próbuje przynajmniej w jakiejś przyszłości ograniczyć zakres hazardu.
Każde proponowane ograniczenie jest zjawiskiem pozytywnym - mówił Kowalczyk podczas
debaty nad rządowym i poselskim projektami ograniczającymi hazard. - Nie jesteśmy przekonani, czy nie przyspieszyć likwidacji zezwoleń na
automaty o niskich wygranych. Właściciele zezwoleń wydanych w latach 2008 i
2009 będą czerpali korzyści jeszcze przez wiele lat, a te korzyści będą coraz
większe, gdyż z każdym rokiem będzie zmniejszać się konkurencja - argumentował
Kowalczyk.
Zwrócił także uwagę, że w rządowym projekcie nie ma minimalnego progu
liczby mieszkańców miejscowości, w której mogłoby powstać kasyno. Taki próg -
zdaniem Kowalczyka - należy wprowadzić. Zastrzeżenie budzi też zapis zwiększający
liczbę automatów w kasynie - dodał. Poseł pytał również, dlaczego na planowany
fundusz, który miałby przeciwdziałać uzależnieniu od hazardu, środki mają płynąć
jedynie z gier objętych monopolem państwa. - Chcemy solidnie, odpowiedzialnie i
merytorycznie pracować nad tą ustawą, bo choć przyjęliśmy ekspresowe tempo, nie
zwalnia nas to przed uchwalaniem dobrego prawa - podkreślił Kowalczyk.
Według
niego, Sejm wciągnięto w szaleńczy wyścig z czasem w pracach nad projektami. - Afera
hazardowa widocznie mocno doskwiera rządowi, więc premier wymyślił ucieczkę do
przodu - błyskawiczna ustawa, błyskawicznie przyjęta i niech Polacy jak najszybciej
zapomną - powiedział poseł PiS.
PSL: to dobry projektZ kolei Edward Wojtas z PSL ocenił, że rządowy projekt tzw. ustawy hazardowej, mimo że być może niedoskonały,
zasługuje na poparcie. Poseł wyraził nadzieję, że w czasie prac legislacyjnych nad
projektem uda się usunąć jego wady. W opinii posła PSL dotychczasowa praktyka
pokazała, że powszechność dostępu do hazardu i brak ograniczeń wiekowych w tym
zakresie sprawiają, że coraz powszechniejszym zjawiskiem jest uzależnienie od
hazardu, zwłaszcza wśród osób niepełnoletnich. Jak ocenił, ubóstwo wielu rodzin
spowodowane jest właśnie lawinowo rosnącym dostępem do hazardu. Polityk PSL
podkreślił, że w związku z tym problem wymaga pilnego rozwiązania.
- Problem
społeczny jest coraz większy i wymaga dużej mobilizacji tak, by jak
najszybciej zostało ograniczone tempo rozwoju hazardu, ograniczony do niego dostęp,
a także zahamowana została możliwość manipulacji tą sferą przez
lobbystów - przekonywał Wojtas. Podkreślił, że rządowy projekt jest bardzo restrykcyjny i radykalny,
ponieważ nie tylko ogranicza możliwość gry na automatach wyłącznie do kasyn, ale też
m.in. podnosi obciążenia podatkowe branży hazardowej. Zdaniem Wojtasa powinno to
wpłynąć na ograniczenie rozwoju hazardu i zniwelować skutki uszczuplenia wpływów do
budżetu państwa.
Poseł PSL zwrócił ponadto uwagę, że projekt zakłada powstanie
Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych, który miałby się zająć
przeciwdziałaniem patologiom związanym z uzależnieniami od hazardu, którego - jak
zaznaczył - dzisiaj nikt nie finansuje. - Trzeba stworzyć stałe źródło finansowania
działań przeciwdziałających tego rodzaju patologiom - powiedział Wojtas. Jak zaznaczył, w ocenie klubu PSL rządowy projekt tzw. ustawy
hazardowej zasługuje na poparcie. Dodał, że ludowcy opowiadają się za skierowaniem
projektu do dalszych prac w komisjach.
Lewica: zwolnij Platformo
Posłanka Lewicy Anita Błochowiak stwierdziła, że jej ugrupowanie
domaga się rzetelnej i uczciwej pracy nad ustawą w "świetle kamer", nie w "trybie
pilnym" podczas jednego posiedzenia Sejmu. - Chcemy ograniczyć hazard w Polsce,
chcemy, aby nieletni nie mieli do niego dostępu, ale chcemy nad ustawą pracować w
świetle jupiterów tu w Sejmie, uczciwie z ekspertami, z analizami i także z
legislatorami, którzy już przedstawiają uwagi. Jeśli nie będzie nam dane w sposób
rzetelny zgodnie z regulaminem Sejmu pracować nad ustawą, to nie bierzemy udziału w
tych pracach w ogóle. To jest wasz problem Platformo Obywatelska, sami go rozwiążcie
i sami będziecie ponosić za to odpowiedzialność - podkreśliła. Posłanka
poinformowała, że na 30 minut przed rozpoczęciem debaty wpłynęła ekspertyza, która
wskazuje na siedem artykułów tej ustawy niezgodnych z Konstytucją, a także na
kilkanaście "poważnych błędów i uchybień".
Według Błochowiak, z ekspertyzy
wynika, że tryb przyjęty przez prezydium Sejmu i marszałka jest niezgodny z
regulaminem Sejmu. - Nie ma na to zgody Lewicy. To jest, panie premierze Tusk, pana
cyrk, pana małpy, pana podsłuch i pana afera - powiedziała. - Im więcej
mielibyśmy czasu, tych ekspertyz byłoby więcej i poznalibyśmy prawdziwe przyczyny i
powód, dla których rząd tak szybko tę ustawę przygotował, napisał ją na kolanie i
chce w trybie pilnym i pośpiesznym przez Sejm przeprowadzić - powiedziała
posłanka.
Słowa Błochowiak o "cyrku i małpach" wywołały oburzenie Krystyny
Skowrońskiej z PO. - Obraziła pani wszystkich posłów Platformy Obywatelskiej. Należą
się nam przeprosiny. To nie jest cyrk i tu nie ma małp - oburzała się Skowrońska.
Gracze zapłacą na sport i kulturę
Powołane mają zostać trzy fundusze, na które będą przeznaczane
pieniądze z dopłat do gier. Na Fundusz Rozwoju Kultury Fizycznej ma wpływać 75 proc.
dochodów budżetowych z podatku od gier, na Fundusz Promocji Kultury - 20 proc.,
natomiast na nowo utworzony Fundusz Rozwiązywania Problemów Hazardowych będzie
przekazywane 5 proc. wpływów.
Z kolei projekt nowelizacji ustawy o grach i
zakładach wzajemnych przewiduje, że automaty o niskich wygranych powinny zostać
objęte - do czasu wygaśnięcia pozwoleń na ich funkcjonowanie - podatkiem VAT.
Ponadto podatek od automatów o niskich wygranych wzrósłby z kwoty 180 euro do kwoty
380 euro miesięcznie od urządzenia.
PAP, arb