|
|
| Tusk: pod rządami PO-PSL Polska jest fenomenem |
| 2009-11-20 12:21 Więcej na temat: Rząd na trójkę
- Postanowiłem przedstawić fakty,
konkrety, bez ambitnego przekonania co do ocen, kwalifikacji. To zostawię państwu. Wszyscy bez wyjątku Polacy w jakimś sensie dzień w dzień oceniają to, co się
dzieje w ojczyźnie, w tym szczególnie krytycznie to, co robią ludzie obdarzeni
władzą - powiedział Tusk. Przyznał, że jego rząd rząd musiał
sprostać ambicjom i aspiracjom Polaków dotyczącym m.in. "innowacyjnego
przyśpieszenia, optymizmu i wiary w siebie".
REKLAMA
Egzamin z kryzysu
Mówiąc o gospodarce premier zwrócił uwagę, że
średnie PKB w Unii Europejskiej w drugim kwartale 2009 roku wyniósł minus 1,9 proc.,
a dla Polski - plus 1,4 proc. Jak podkreślił, gdy dwa lata temu tworzony był rząd "nie
wiedziano, że sprawozdanie po dwóch latach będzie sprawozdaniem z walki z kryzysem o
skali nie spotykanej w ostatnich kilkudziesięciu latach". - Nasze zamiary, ambitne
plany korygowaliśmy dlatego, że Polska, Europa i świat stanęły i to na samym
początku naszych rządów, w obliczu kryzysu, który stał się dominantą polityczną,
społeczną i gospodarczą na całym świecie - powiedział szef rządu. W jego opinii,
byłoby hipokryzją, gdyby oceniając rząd "abstrahować od przygniatającego kontekstu
kryzysowego". - Polska najlepiej w Europie zdała egzamin z
próby walki z kryzysem - zaznaczył Tusk. Według premiera, świadczą o tym m.in.
twarde dane instytucji międzynarodowych, dotyczące parametrów finansowych,
gospodarczych, społecznych, które pokazują - przekonywał Tusk - że "Polska
przechodzi w zaskakująco dobry sposób krytyczny 2009 rok". Polacy mają szczęście do rządu
- Dobry zbieg okoliczności sprawił, że
od 2007 roku w Polsce rządzą ludzie, którzy z zaufania uczynili kategorię
najistotniejszą z punktu widzenia ich władzy. Gdyby nie to, że w 2007 roku
postawiliśmy na zaufanie nie tylko w deklaracji, ale w całym swoim działaniu
niemożliwy byłby ten sukces - podkreślił Tusk. - Czy ktoś by pomyślał, że pod koniec
roku 2009 będziemy mieli dwukrotnie mniejsze bezrobocie niż Hiszpania, Stany
Zjednoczone, niż średnia Unii Europejskiej? - pytał. Premier zaznaczył, że
wskaźnik mówiący o poziomie bezrobocia jest dla niego szczególnie ważny, bo dotyczy
"warunków życia każdej polskiej rodziny". Dobry rząd wydaje pieniądze rozsądnieTusk zaznaczył, że cały
rząd podjął bardzo trudny wysiłek, kiedy pierwsze symptomy kryzysu zaczęły docierać
do Polski, bo - jak mówił - musieli się przeciwstawić nie tylko ogólnoświatowym i
ogólnoeuropejskim trendom gospodarczym, ale także czarnowidztwu i brakowi wiary,
pesymizmowi opozycji politycznej i także "wielu niedowiarków, którzy w różnych
miejscach, z różnych powodów pełnią funkcje publiczne". Zdaniem premiera, był to
bój niezwykle ciężki, bo - jak dodał - nie tak łatwo przekonać obywateli, by
uwierzyli w swoje siły, w swój rząd i w to, że w Polsce możliwy jest sukces wbrew
nieszczęściom jakie spotykają Polaków. Tusk podkreślił, że rząd uznał, iż w
czasie tego kryzysu to, co rząd może skutecznie zrobić, to oprzeć się presji
najsilniejszych, którzy w czasie kryzysu wyciągali ręce po pieniądze
publiczne.
Jak mówił, przez wiele miesięcy głównym zadaniem jego rządu było
tłumaczenie polskiej opinii publicznej, opozycji, oraz osobom poza granicami kraju,
że największą sztuką w tym kryzysie będzie nie ulec tego typu fałszywym radom.
Podkreślił, że dobry rząd to taki, który wydaną złotówkę obejrzy pięć razy zanim ją
wyda. Niestandardowe decyzjePremier Donald Tusk opisując działania swego gabinetu w
walce z kryzysem, przypomniał, że jego rząd opracował specjalny pakiet
antykryzysowy, nie uległ ponadto presji dofinansowania niektórych branży, które
domagały się dodatkowych pieniędzy. Tusk mówił, że pakiet antykryzysowy "został tak przygotowany, że działa niezwykle powściągliwie
- to znaczy, że trafiają do tych łatwiejszych pieniędzy tylko ci, którzy
rzeczywiście stracili wszystkie swoje szanse z tytułu kryzysu". - Mam wielką
satysfakcję, że ich jest tak niewiele i, że nie ulegliśmy tej presji, żeby banki dostały wsparcie ponad miarę - mówił szef rządu. Podkreślił, że
bardzo ważny dla polskiej gospodarki jest "prawdziwy popyt wewnętrzny. - Uznaliśmy, że w związku z
tym, te strumienie pieniędzy, które do Polaków docierały, powinny dalej docierać,
ale raczej do każdej polskiej rodziny. Uznaliśmy - co było naprawdę odważną decyzją
- że będziemy dbali o to, aby to mikrodecyzje finansowe, milionów ludzi, każdego
dnia stały się bazą, podstawą tego polskiego bezpieczeństwa w czasie
kryzysu i to się sprawdziło - mówił Tusk.
Premier zwrócił też uwagę, że zimą
tego roku, w czasie najostrzejszej fazy kryzysu walutowego, rząd postanowił o
podjęciu "niestandardowych decyzji o interwencji o charakterze słownym, a kiedy
trzeba by było, także faktycznym, po to, żeby relacja euro do złotówki nie
poszybowała powyżej 5 złotych". - Zrobiliśmy to, dostaliśmy po głowie od
niektórych, i po kilku dniach okazało się, że tak naprawdę problem tych gwałtownych
wahań kursowych zniknął - podkreślił szef rządu. Deficyt? Wszystko pod kontroląMówiąc o deficycie budżetowym i przyroście długu publicznego premier zaznaczył, że Polska jest mniej więcej w
połowie stawki europejskiej. - A gdybyśmy przyjęli ten sposób liczenia, który
obowiązuje niemal w całej UE, to w kwestii deficytu mielibyśmy powód do niełatwej,
ale też satysfakcji, bo byłaby to grupa sześciu, siedmiu najlepiej stojących w tej
kwestii państw - podkreślił szef rządu. Dodał jednak, że to nie zwalnia jego
rządu z obowiązku szukania sposobów na ograniczanie zagrożenia rosnącym deficytem
budżetowym. Dlatego, jak mówił, będzie poszukiwał "rozwiązań, które tu i teraz, w
odniesieniu do życia każdej polskiej rodziny, nie będą przesadnie dokuczliwe". - Z
naszego punktu widzenia ograniczanie długu i deficytu publicznego jest tak samo
ważne, jak niepodnoszenie danin publicznych i jak wzrost wynagrodzeń. Chcemy
możliwie w sposób zrównoważony dzielić to, co daje się wypracować ponad zero. I
dlatego tak ważne dla nas, by to zawsze było na plus - powiedział Tusk.
Jego
zdaniem, jeśli polska gospodarka będzie się rozwijać, to rząd nadal będzie mógł
prowadzić "ostrożną, bardzo proludzką, prorodzinną strategię gospodarczą" polegającą
na ograniczeniu zadłużenia i deficytu. - Nasz ostrożny optymizm jest uprawniony
także jeśli chodzi o przyszłość. Zarówno ten rok, jak i przyszły to będzie nadal rok
liderowania Polski w Europie, jeśli chodzi o wzrost. To nie była tylko sezonowa
przygoda - zapewnił szef rządu. Polskie drogi
- W ciągu czterech lat na pewno zbudujemy więcej autostrad
i dróg ekspresowych niż powstało w ostatnim dwudziestoleciu - oświadczył premier. Szef
rządu chwalił się również wysokim wykorzystaniem środków unijnych i umocnieniem
pozycji naszego kraju na arenie międzynarodowej. - Mówimy o tym, co już jest rozpoczęte, co jest w budowie, gdzie
są podpisane umowy, gdzie koparki, spychacze już kopią, robotnicy pracują, albo lada
dzień wejdą na budowy; bo to, co my mieliśmy zrobić - już zrobiliśmy - dodał
premier.
Jak zaznaczył rządowi udało się "wyczyścić" to, co blokowało budowę dróg
i autostrad, a z czym poprzednicy nie potrafili sobie poradzić. Kluczem - podkreślał
- było przejrzenie przepisów i ograniczenie uciążliwych procedur. Szef rządu
mówił też o wykorzystaniu środków unijnych. Chwalił się, że polska jest liderem
Europy jeśli chodzi o tę sprawę. Ocenił również, że zwiększył się nasz prestiż na
arenie międzynarodowej.
Świat szanuje Polskę
Wyliczał, że szefowie rządów i państw odwiedzali Warszawę
w 2009 roku ponad 47 razy, tymczasem - jak dodał - w 2006 tylko 16 razy. Prestiż
Polski - ocenił - wzrósł także w procesie negocjacji nad pakietem energetycznym.
Podkreślił przy tym, że w wyniku negocjacji nad tym pakietem zostało uratowane 60
mld zł dla polskiej energetyki w perspektywie 10 lat. - Dzisiaj tam, gdzie jedzie
przedstawiciel Polski, tam wszyscy patrzą z mieszaniną uznania - nawet od czasu,
kiedy z tym kryzysem poszło tak dobrze - podziwu i też takiego respektu, bo
potrafimy z tej pozycji korzystać w sposób elegancki, ale wtedy, kiedy trzeba
twardy - powiedział Tusk Mamy energię by walczyć o energięPremier podkreślił, że jego rząd
czuje się odpowiedzialny nie za "ideologię energetyczną", a za zapewnienie stałych
dostaw energii. Wśród dokonań swojego rządu w dziedzinie bezpieczeństwa
energetycznego wymienił m.in. rozpoczęcie budowy gazoportu i długoterminowy kontrakt
gazowy z Rosją. - Nasłuchaliśmy się na temat bezpieczeństwa energetycznego
wielogodzinnych opowieści. Wszystko legendy, strachy i zero decyzji. My się czujemy
odpowiedzialni nie za ideologię energetyczną, tylko za to, żeby w polskich domach
był gaz i prąd, a elektrownie węglowe nie zostały zamknięte z dnia na dzień. Za to,
żeby za dwadzieścia lat polska energetyka byłą zieloną energetyką, opartą na
ambitnym programie jądrowym - powiedział Tusk.
Przypomniał, że trwa budowa
gazoportu, a na gaz skroplony Polska zawarła "wieloletni bezpieczny" kontrakt.
Ocenił, że długoterminowy kontrakt z Rosją jest dla Polski korzystny, bo czyni kraj
bezpiecznym, jeśli chodzi o dostawy gazu. - Ruszyły projekty, które umożliwią
magazynowanie gazu i ropy, rozpoczynają się na dużą skalę projekty poszukiwań gazu,
rusza program energetyki jądrowej - wyliczał szef rządu. Podkreślił też, że
podczas ostatniego kryzysu gazowego, który "dotknął połowę Europy", w Polsce "nie
było ani jednego dnia, żeby zabrakło gazu".
- Kiedy zamknięto źródło dopływu gazu
z Ukrainy, to bez szczególnego szumu udało się załatwić, że Rosjanie uzupełnili ten
ubytek - powiedział Tusk. Jego zdaniem, przyczyniły się do tego lepsze niż za
poprzedniego rządu relacje Polski z sąsiadami, w tym z Rosją. Polska synonimem innowacjiTusk uważa, że Polska może stać się
synonimem innowacji w Europie. Według niego, taką wizję przyszłości można zbudować
dzięki wzrostowi nakładów na naukę oraz dzięki odbiurokratyzowaniu
gospodarki. - Dla mnie taką wizją przyszłości jest naprawdę gospodarka, bez tego
nadmiernego ciężaru państwowej biurokracji - powiedział premier. Jak podkreślił, jednym z celów
gospodarczych rządu jest przyspieszenie prywatyzacji. - Wiecie dobrze, jak w
kryzysie, kiedy wszystko radykalnie potaniało, trudno sensownie jest sprzedać, jak
trudno sensownie prywatyzować, ale te dane nie są złe. To jest 165 zakończonych
prywatyzacji i w trakcie 680. Zrobiliśmy to - zaznaczył Tusk.
Zdaniem premiera,
innym sposobem na to, aby Polska stała się synonimem innowacji w Europie, jest
wzrost nakładów na naukę. - W ostatnim roku nakłady na naukę wzrosły o 23 proc., to
jest 1,2 mld zł. To ciągle mało, ale porównajcie to z realnymi możliwościami państwa
polskiego w czasie tego kryzysu - mówił premier. Podkreślił, że rządowi udało
się także pozyskać o 300 proc. więcej środków europejskich na badania naukowe, które
trafiły do polskich naukowców.
"Uratujemy ZUS"
Premier zapowiedział także, że rząd będzie chciał
"dotknąć mocnym akcentem" kwestie emerytur. Zaznaczył, że rząd PO-PSL jest
pierwszym, który zdecydował się na poważną zmianę - w jego ocenie -
"niesprawiedliwego systemu emerytur pomostowych". - Niektórzy mówią, że to tempo
zbyt powolne, ale chodzi o ludzkie życie i o ludzkie pieniądze. My tutaj żadnej
rewolucji nie zapowiadaliśmy i żadnych rewolucji przeprowadzać nie będziemy.
Będziemy spokojnie ten system emerytalny, generalnie dobrze oceniany, zmieniać,
doskonalić, a nie wywracać do góry nogami - zapowiedział Tusk.
Zapewnił, że to
nie rząd PO-PSL - jak niektórzy sądzą - popsuł generalnie dobrze ocenianą reformę
emerytalną Jerzego Buzka. - To nie rząd Waldemara Pawlaka i Donalda Tuska uczynił
wyłomy w systemie emerytalnym. To my krok po kroku na razie rozmawiając o tym, bez
rewolucyjnych zapowiedzi, krok po kroku będziemy ten system upowszechniać -
zaznaczył. PRZECZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE "RZĄD NA TRÓJKĘ" PAP, arb
 |
Dodano: 2009-11-20 12:10
|
|
|
Tusk: pod rządami PO-PSL Polska jest fenomenem
2009-11-20 12:21
- Postanowiłem przedstawić fakty,
konkrety, bez ambitnego przekonania co do ocen, kwalifikacji. To zostawię
państwu. Wszyscy bez wyjątku Polacy w jakimś sensie dzień w dzień oceniają to,
co się
dzieje w ojczyźnie, w tym szczególnie krytycznie to, co robią ludzie obdarzeni
władzą - powiedział Tusk. Przyznał, że jego rząd rząd musiał
sprostać ambicjom i aspiracjom Polaków dotyczącym m.in. "innowacyjnego
przyśpieszenia, optymizmu i wiary w siebie". Egzamin z kryzysu
Mówiąc o
gospodarce premier zwrócił uwagę, że
średnie PKB w Unii Europejskiej w drugim kwartale 2009 roku wyniósł minus 1,9
proc.,
a dla Polski - plus 1,4 proc. Jak podkreślił, gdy dwa lata temu tworzony był
rząd "nie
wiedziano, że sprawozdanie po dwóch latach będzie sprawozdaniem z walki z
kryzysem o
skali nie spotykanej w ostatnich kilkudziesięciu latach". - Nasze zamiary,
ambitne
plany korygowaliśmy dlatego, że Polska, Europa i świat stanęły i to na samym
początku naszych rządów, w obliczu kryzysu, który stał się dominantą
polityczną,
społeczną i gospodarczą na całym świecie - powiedział szef rządu. W jego
opinii,
byłoby hipokryzją, gdyby oceniając rząd "abstrahować od przygniatającego
kontekstu
kryzysowego". - Polska najlepiej w Europie zdała egzamin z
próby walki z kryzysem - zaznaczył Tusk. Według premiera, świadczą o tym m.in.
twarde dane instytucji międzynarodowych, dotyczące parametrów finansowych,
gospodarczych, społecznych, które pokazują - przekonywał Tusk - że
"Polska
przechodzi w zaskakująco dobry sposób krytyczny 2009 rok". Polacy mają szczęście do rządu
-
Dobry zbieg okoliczności sprawił, że
od 2007 roku w Polsce rządzą ludzie, którzy z zaufania uczynili kategorię
najistotniejszą z punktu widzenia ich władzy. Gdyby nie to, że w 2007 roku
postawiliśmy na zaufanie nie tylko w deklaracji, ale w całym swoim działaniu
niemożliwy byłby ten sukces - podkreślił Tusk. - Czy ktoś by pomyślał, że pod
koniec
roku 2009 będziemy mieli dwukrotnie mniejsze bezrobocie niż Hiszpania, Stany
Zjednoczone, niż średnia Unii Europejskiej? - pytał. Premier zaznaczył, że
wskaźnik mówiący o poziomie bezrobocia jest dla niego szczególnie ważny, bo
dotyczy
"warunków życia każdej polskiej rodziny". Dobry rząd wydaje pieniądze rozsądnieTusk zaznaczył, że cały
rząd podjął bardzo trudny wysiłek, kiedy pierwsze symptomy kryzysu zaczęły
docierać
do Polski, bo - jak mówił - musieli się przeciwstawić nie tylko ogólnoświatowym
i
ogólnoeuropejskim trendom gospodarczym, ale także czarnowidztwu i brakowi
wiary,
pesymizmowi opozycji politycznej i także "wielu niedowiarków, którzy w
różnych
miejscach, z różnych powodów pełnią funkcje publiczne". Zdaniem premiera,
był to
bój niezwykle ciężki, bo - jak dodał - nie tak łatwo przekonać obywateli, by
uwierzyli w swoje siły, w swój rząd i w to, że w Polsce możliwy jest sukces
wbrew
nieszczęściom jakie spotykają Polaków. Tusk podkreślił, że rząd uznał, iż w
czasie tego kryzysu to, co rząd może skutecznie zrobić, to oprzeć się presji
najsilniejszych, którzy w czasie kryzysu wyciągali ręce po pieniądze
publiczne.
Jak mówił, przez wiele miesięcy głównym zadaniem jego rządu było
tłumaczenie polskiej opinii publicznej, opozycji, oraz osobom poza granicami
kraju,
że największą sztuką w tym kryzysie będzie nie ulec tego typu fałszywym radom.
Podkreślił, że dobry rząd to taki, który wydaną złotówkę obejrzy pięć razy
zanim ją
wyda. Niestandardowe decyzjePremier Donald Tusk opisując działania swego gabinetu w
walce z kryzysem, przypomniał, że jego rząd opracował specjalny pakiet
antykryzysowy, nie uległ ponadto presji dofinansowania niektórych branży,
które
domagały się dodatkowych pieniędzy. Tusk mówił, że pakiet antykryzysowy
"został tak przygotowany, że działa niezwykle powściągliwie
- to znaczy, że trafiają do tych łatwiejszych pieniędzy tylko ci, którzy
rzeczywiście stracili wszystkie swoje szanse z tytułu kryzysu". - Mam
wielką
satysfakcję, że ich jest tak niewiele i, że nie ulegliśmy tej presji, żeby
banki dostały wsparcie ponad miarę - mówił szef rządu. Podkreślił, że
bardzo ważny dla polskiej gospodarki jest "prawdziwy popyt wewnętrzny. -
Uznaliśmy, że w związku z
tym, te strumienie pieniędzy, które do Polaków docierały, powinny dalej
docierać,
ale raczej do każdej polskiej rodziny. Uznaliśmy - co było naprawdę odważną
decyzją
- że będziemy dbali o to, aby to mikrodecyzje finansowe, milionów ludzi,
każdego
dnia stały się bazą, podstawą tego polskiego bezpieczeństwa w czasie
kryzysu i to się sprawdziło - mówił Tusk.
Premier zwrócił też uwagę, że zimą
tego roku, w czasie najostrzejszej fazy kryzysu walutowego, rząd postanowił o
podjęciu "niestandardowych decyzji o interwencji o charakterze słownym, a
kiedy
trzeba by było, także faktycznym, po to, żeby relacja euro do złotówki nie
poszybowała powyżej 5 złotych". - Zrobiliśmy to, dostaliśmy po głowie od
niektórych, i po kilku dniach okazało się, że tak naprawdę problem tych
gwałtownych
wahań kursowych zniknął - podkreślił szef rządu. Deficyt? Wszystko pod kontroląMówiąc o deficycie
budżetowym i przyroście długu publicznego premier zaznaczył, że Polska jest
mniej więcej w
połowie stawki europejskiej. - A gdybyśmy przyjęli ten sposób liczenia, który
obowiązuje niemal w całej UE, to w kwestii deficytu mielibyśmy powód do
niełatwej,
ale też satysfakcji, bo byłaby to grupa sześciu, siedmiu najlepiej stojących w
tej
kwestii państw - podkreślił szef rządu. Dodał jednak, że to nie zwalnia jego
rządu z obowiązku szukania sposobów na ograniczanie zagrożenia rosnącym
deficytem
budżetowym. Dlatego, jak mówił, będzie poszukiwał "rozwiązań, które tu i
teraz, w
odniesieniu do życia każdej polskiej rodziny, nie będą przesadnie
dokuczliwe". - Z
naszego punktu widzenia ograniczanie długu i deficytu publicznego jest tak
samo
ważne, jak niepodnoszenie danin publicznych i jak wzrost wynagrodzeń. Chcemy
możliwie w sposób zrównoważony dzielić to, co daje się wypracować ponad zero.
I
dlatego tak ważne dla nas, by to zawsze było na plus - powiedział Tusk.
Jego
zdaniem, jeśli polska gospodarka będzie się rozwijać, to rząd nadal będzie
mógł
prowadzić "ostrożną, bardzo proludzką, prorodzinną strategię
gospodarczą" polegającą
na ograniczeniu zadłużenia i deficytu. - Nasz ostrożny optymizm jest
uprawniony
także jeśli chodzi o przyszłość. Zarówno ten rok, jak i przyszły to będzie
nadal rok
liderowania Polski w Europie, jeśli chodzi o wzrost. To nie była tylko
sezonowa
przygoda - zapewnił szef rządu. Polskie
drogi
- W ciągu czterech lat na pewno zbudujemy więcej
autostrad
i dróg ekspresowych niż powstało w ostatnim dwudziestoleciu - oświadczył
premier. Szef
rządu chwalił się również wysokim wykorzystaniem środków unijnych i
umocnieniem
pozycji naszego kraju na arenie międzynarodowej. - Mówimy o tym, co już jest
rozpoczęte, co jest w budowie, gdzie
są podpisane umowy, gdzie koparki, spychacze już kopią, robotnicy pracują, albo
lada
dzień wejdą na budowy; bo to, co my mieliśmy zrobić - już zrobiliśmy - dodał
premier.
Jak zaznaczył rządowi udało się "wyczyścić" to, co blokowało
budowę dróg
i autostrad, a z czym poprzednicy nie potrafili sobie poradzić. Kluczem -
podkreślał
- było przejrzenie przepisów i ograniczenie uciążliwych procedur. Szef rządu
mówił też o wykorzystaniu środków unijnych. Chwalił się, że polska jest
liderem
Europy jeśli chodzi o tę sprawę. Ocenił również, że zwiększył się nasz prestiż
na
arenie międzynarodowej.
Świat szanuje Polskę
Wyliczał, że szefowie rządów i państw odwiedzali Warszawę
w 2009 roku ponad 47 razy, tymczasem - jak dodał - w 2006 tylko 16 razy.
Prestiż
Polski - ocenił - wzrósł także w procesie negocjacji nad pakietem
energetycznym.
Podkreślił przy tym, że w wyniku negocjacji nad tym pakietem zostało uratowane
60
mld zł dla polskiej energetyki w perspektywie 10 lat. - Dzisiaj tam, gdzie
jedzie
przedstawiciel Polski, tam wszyscy patrzą z mieszaniną uznania - nawet od
czasu,
kiedy z tym kryzysem poszło tak dobrze - podziwu i też takiego respektu, bo
potrafimy z tej pozycji korzystać w sposób elegancki, ale wtedy, kiedy trzeba
twardy - powiedział Tusk Mamy energię by
walczyć o energięPremier podkreślił, że jego rząd
czuje się odpowiedzialny nie za "ideologię energetyczną", a za
zapewnienie stałych
dostaw energii. Wśród dokonań swojego rządu w dziedzinie bezpieczeństwa
energetycznego wymienił m.in. rozpoczęcie budowy gazoportu i długoterminowy
kontrakt
gazowy z Rosją. - Nasłuchaliśmy się na temat bezpieczeństwa energetycznego
wielogodzinnych opowieści. Wszystko legendy, strachy i zero decyzji. My się
czujemy
odpowiedzialni nie za ideologię energetyczną, tylko za to, żeby w polskich
domach
był gaz i prąd, a elektrownie węglowe nie zostały zamknięte z dnia na dzień. Za
to,
żeby za dwadzieścia lat polska energetyka byłą zieloną energetyką, opartą na
ambitnym programie jądrowym - powiedział Tusk.
Przypomniał, że trwa budowa
gazoportu, a na gaz skroplony Polska zawarła "wieloletni bezpieczny"
kontrakt.
Ocenił, że długoterminowy kontrakt z Rosją jest dla Polski korzystny, bo czyni
kraj
bezpiecznym, jeśli chodzi o dostawy gazu. - Ruszyły projekty, które umożliwią
magazynowanie gazu i ropy, rozpoczynają się na dużą skalę projekty poszukiwań
gazu,
rusza program energetyki jądrowej - wyliczał szef rządu. Podkreślił też, że
podczas ostatniego kryzysu gazowego, który "dotknął połowę Europy", w
Polsce "nie
było ani jednego dnia, żeby zabrakło gazu".
- Kiedy zamknięto źródło dopływu gazu
z Ukrainy, to bez szczególnego szumu udało się załatwić, że Rosjanie uzupełnili
ten
ubytek - powiedział Tusk. Jego zdaniem, przyczyniły się do tego lepsze niż za
poprzedniego rządu relacje Polski z sąsiadami, w tym z Rosją. Polska synonimem innowacjiTusk uważa,
że Polska może stać się
synonimem innowacji w Europie. Według niego, taką wizję przyszłości można
zbudować
dzięki wzrostowi nakładów na naukę oraz dzięki odbiurokratyzowaniu
gospodarki. - Dla mnie taką wizją przyszłości jest naprawdę gospodarka, bez
tego
nadmiernego ciężaru państwowej biurokracji - powiedział premier. Jak
podkreślił, jednym z celów
gospodarczych rządu jest przyspieszenie prywatyzacji. - Wiecie dobrze, jak w
kryzysie, kiedy wszystko radykalnie potaniało, trudno sensownie jest sprzedać,
jak
trudno sensownie prywatyzować, ale te dane nie są złe. To jest 165
zakończonych
prywatyzacji i w trakcie 680. Zrobiliśmy to - zaznaczył Tusk.
Zdaniem premiera,
innym sposobem na to, aby Polska stała się synonimem innowacji w Europie, jest
wzrost nakładów na naukę. - W ostatnim roku nakłady na naukę wzrosły o 23
proc., to
jest 1,2 mld zł. To ciągle mało, ale porównajcie to z realnymi możliwościami
państwa
polskiego w czasie tego kryzysu - mówił premier. Podkreślił, że rządowi udało
się także pozyskać o 300 proc. więcej środków europejskich na badania naukowe,
które
trafiły do polskich naukowców.
"Uratujemy ZUS"
Premier zapowiedział także,
że rząd będzie chciał
"dotknąć mocnym akcentem" kwestie emerytur. Zaznaczył, że rząd PO-PSL
jest
pierwszym, który zdecydował się na poważną zmianę - w jego ocenie -
"niesprawiedliwego systemu emerytur pomostowych". - Niektórzy mówią,
że to tempo
zbyt powolne, ale chodzi o ludzkie życie i o ludzkie pieniądze. My tutaj
żadnej
rewolucji nie zapowiadaliśmy i żadnych rewolucji przeprowadzać nie będziemy.
Będziemy spokojnie ten system emerytalny, generalnie dobrze oceniany,
zmieniać,
doskonalić, a nie wywracać do góry nogami - zapowiedział Tusk.
Zapewnił, że to
nie rząd PO-PSL - jak niektórzy sądzą - popsuł generalnie dobrze ocenianą
reformę
emerytalną Jerzego Buzka. - To nie rząd Waldemara Pawlaka i Donalda Tuska
uczynił
wyłomy w systemie emerytalnym. To my krok po kroku na razie rozmawiając o tym,
bez
rewolucyjnych zapowiedzi, krok po kroku będziemy ten system upowszechniać -
zaznaczył. PRZECZYTAJ WIĘCEJ W
RAPORCIE "RZĄD NA TRÓJKĘ" PAP, arb
|
 |
|
|
Ezekiel |
 |
|
|
Maria Biardzka |
 |
|
|
Łukasz Starowieyski |
|
|
|