Zadaniem obserwatorów będzie dopilnowanie, by podstawą
ewentualnego orzeczenia kar śmierci nie był materiał dowodowy z Niemiec. Tylko pod
tym warunkiem strona niemiecka przekazała Amerykanom w ramach pomocy prawnej
obszerne materiały dochodzeniowe. Trzech z czterech pilotów-samobójców, którzy
dokonali ataków terrorystycznych 11 września, mieszkało i studiowało w
Hamburgu.
Gdy zapowiedziano, że proces Mohammeda i jego wspólników odbędzie się w
Nowym Jorku, a nie przed komisją wojskową w Guantanamo, amerykański minister
sprawiedliwości Eric Holder nie ukrywał, że oczekuje orzeczenia kary
śmierci. Mohammed, swego czasu "numer 3" w Al-Kaidzie, twierdzi, że osobiście
odpowiadał za zaplanowanie zamachów z 11 września.
REKLAMA
Komisje wojskowe w Guantanamo,
powołane przez administrację prezydenta George'a W. Busha, były od początku
krytykowane przez obrońców praw człowieka jako naruszające normy demokracji i prawa
międzynarodowego. Prezydent Obama zapowiedział zamknięcie więzienia w Guatanamo i
poparł organizowanie procesów przetrzymywanych tam terrorystów przed zwykłymi sądami
w USA.
Decyzja administracji w sprawie postawienia podejrzanych o terroryzm przed
sądem w Nowym Jorku ma jednak wielu krytyków. Prawnicy, niektóre rodziny ofiar ataku
z 11 września i Republikanie zwracają uwagę, że rozprawa zostanie wykorzystana przez
oskarżonych do wygłaszania mów w duchu dżihadu. Inni podkreślają, że adwokaci
terrorystów będą mogli podważyć dowody przeciwko ich klientom, ponieważ niektóre
zostały zdobyte z użyciem brutalnych metod przesłuchań, uznanych za tortury.
Krytycy ostrzegają też, że proces, który - jak
zapowiedział Holder - ma się odbyć na nowojorskim Manhattanie nieopodal miejsca, w
którym stały wieżowce WTC zburzone w wyniku ataku, narazi miasto na zamachy
terrorystyczne.
Prokurator generalny wyraził jednak przekonanie, że proces
zakończy się sukcesem i władze zapewnią w Nowym Jorku odpowiednią
ochronę.
PAP