Jeżeli poparcie będzie rosło w tym tempie, większość
Amerykanów może się opowiedzieć za legalizacją tego narkotyku już za cztery lata -
przewiduje Instytut Gallupa. Legalizację marihuany popiera już większość
społeczeństwa - 53 procent - na zachodzie USA, w takich liberalnych stanach jak
Kalifornia i Oregon. Wyborcy w Kalifornii chcą poddać sprawę legalizacji pod
głosowanie w plebiscycie w przyszłym roku.
Zalegalizować i opodatkować
REKLAMA
W Kalifornii działacze promujący
legalizację proponują także, aby sprzedaż marihuany opodatkować, podobnie jak
alkohol i papierosy. Jak się szacuje, podatki od "trawki" przyniosłyby stanowi
dochód 1,3 miliarda dolarów rocznie, co w czasie recesji - podkreślają zwolennicy
legalizacji - postawiłoby na nogi gospodarkę Kalifornii. W 14 stanach USA
uchwalono już ustawy uznające, że nie jest przestępstwem posiadanie marihuany w
niewielkich ilościach.
Obama na tak
Prezydent Obama - który podobnie jak były prezydent Bill
Clinton przyznał się do zażywania marihuany w młodości - zarządził, żeby
prokuratorzy federalni nie ścigali używania marihuany do celów medycznych w stanach,
gdzie jest to dozwolone, jak Oregon. Była to zmiana polityki poprzedniej
administracji w tym zakresie, zgodna z przedwyborczą obietnicą
Obamy.
"Marihuana to nie narkotyk"
Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne (AMA) wezwało niedawno rząd do
usunięciu marihuany z listy narkotyków objętych zakazem i zrównujących ją z takimi
narkotykami jak heroina i kokaina. W poprzednich latach AMA sprzeciwiała się zdjęciu
marihuany z tej listy. Wielu lekarzy popiera stosowanie marihuany do celów
medycznych - do uśmierzania bólu. Inni jednak podkreślają, że zażywanie jej
uzależnia i prowadzi często do próbowania mocniejszych narkotyków.
PAP, arb