"Argument złych Kaczyńskich nie będzie już działał na opinie
Polaków. Osłabienie gospodarki obniży szanse Donalda Tuska w wyborach prezydenckich
2010 roku i przyniesie reelekcję Lecha Kaczyńskiego. To zdarzenie spowoduje kryzys
przywództwa w PO, dekompozycję tego obozu politycznego oraz wygraną obecnej
opozycji w 2011" - prognozuje Szałamacha. Autor przewiduje też, że PiS może być
pierwszą partią w Polsce po 1989 roku, która stworzy rząd oparty jedynie na własnym
klubie parlamentarnym.
Rokita: to już nie wróci
REKLAMA
Z tezami autora nie zgodził się obecny na prezentacji
książki były poseł PO Jan Rokita. Jego zdaniem, nic nie wskazuje na to, żeby idea
podobna do IV Rzeczypospolitej mogła być wcielona w życie. - Jest mało
prawdopodobne, żeby drugi taki poziom mobilizacji społecznej na rzecz istotnego
projektu dużej zmiany mógł się powieść. Ani PO, ani PiS, każda z innych powodów, nie
były w stanie unieść tego projektu - ocenił Rokita.
Co się stało z POPiS-em?
Z Rokitą polemizował
publicysta "Rzeczpospolitej" Bronisław Wildstein. - Kto by powiedział w 2003 roku, że
za dwa lata SLD nie tylko straci władzę, ale i będzie zmarginalizowane i parę innych
rzeczy się wydarzy? Wszyscy pukaliby się w głowę - stwierdził. Z kolei
prof. Paweł Śpiewak zastanawiał się, co spowodowało, że PiS i PO nie były wstanie
zawrzeć koalicji i - chociażby częściowo - wspólnie zrealizować założeń projektu IV
RP. - Donald Tusk zdał sobie sprawę, że nie będzie koalicji nie wtedy, gdy podjęto o
niej rozmowy, tylko wtedy, gdy przyszła wiadomość, że Lech Kaczyński wygrał wybory
prezydenckie. Było już wiadomo: nie ma koalicji - podkreślił. Śpiewak dodał, że
PO nie mogła się pogodzić z tym, że PiS negocjując kształt przyszłej koalicji chciał
dla siebie jednocześnie resortu spraw wewnętrznych i administracji oraz kontroli nad
służbami specjalnymi.
PAP, arb