Określeniem "klimatgate" nazwano ujawnienie e-maili
wskazujących, że naukowcy celowo manipulują wynikami badań, by utrzymać twierdzenie,
iż to działalność człowieka jest przyczyną ocieplania się klimatu. W sprawie wycieku
e-maili naukowców z prestiżowego ośrodka badań klimatycznych na Uniwersytecie
Wschodniej Anglii wszczęto dochodzenie.
W oświadczeniu, które na łamach "Timesa"
ukazało się w środę, naukowcy z brytyjskich uczelni i instytutów naukowych piszą, że
w najwyższym stopniu przekonani są o pierwszorzędnej przyczynie ocieplania się
klimatu, jaką według ich najlepszych przekonań jest działalność człowieka, a stojące
za tym dowody naukowe "głębokie i rozległe". Wynikają one z dziesięcioleci
drobiazgowych badań prowadzonych przez tysiące naukowców z całego świata, dbających
o zachowanie "najwyższych standardów zawodowej uczciwości" - przypominają
sygnatariusze.
REKLAMA
Podkreślając, że są zawodowymi naukowcami, opowiadają się za
ustaleniami z IV raportu Międzyrządowego Panelu do spraw Zmian Klimatu (IPCC),
opublikowanego w 2007 roku. Stwierdzają one, że "w większości obserwowany wzrost
przeciętnych temperatur na świecie od połowy XX wieku jest z bardzo dużym
prawdopodobieństwem spowodowany zaobserwowanym wzrostem antropogenicznej
(powodowanej przez człowieka - red. ) koncentracji gazu cieplarnianego". To
właśnie ustalenie dało podstawy do międzynarodowych dyskusji na temat nowego
porozumienia w sprawie klimatu i emisji CO2.
Naukowcy podpisani pod
oświadczeniem, jak pisze "Times", odpowiedzieli na prośbę Biura Meteorologicznego
(MO), które cztery dni zbierało podpisy. Jeden z sygnatariuszy powiedział, że
podpisał oświadczenie, ponieważ bał się, że w innym razie straci pracę, a MO
przyznało, że część sygnatariuszy w swojej pracy naukowej nie zajmuje się zmianami
klimatu - pisze "Times".
Według gazety inicjatywa MO świadczy o tym, jak duży
problem wywołał wyciek e-maili, podsycając sceptycyzm co do przyczyn globalnego
ocieplenia akurat, gdy trwają obrady klimatyczne w Kopenhadze.
PAP, dar