Grupiński wyjaśnia, że posłowie PiS zostali odwołani dlatego, że gdyby pozostali w komisji każdy ze świadków mógłby odmówić stanięcia przed organem, w którym zasiadają osoby będące same świadkami w tej sprawie. Wiceprzewodniczący klubu PO podkreśla również, że wbrew temu co mówił w mediach poseł Janusz Palikot premier Tusk nie był "wściekły" kiedy dowiedział się o wykluczeniu posłów PiS. - Koledzy z komisji starają się działać autonomicznie i chwała im za to. Podejmują decyzje, które nie wszystkim muszą się podobać, ale są słuszne - stwierdził Grupiński.
REKLAMA
"Sekuła jest niezależny"
Poseł PO zaprzeczył, że komisja działa pod dyktando szefa klubu PO Grzegorza Schetyny, który musiał odejść z rządu po tym jak jego nazwisko zaczęło się pojawiać w kontekście afery hazardowej. - Przewodniczący komisji Mirosław Sekuła jest doświadczonym parlamentarzystą o własnym dorobku i dużej wiedzy jako były prezes NIK - podkreśla Grupiński.
"Hazard? To afera PiS-u"Wiceprzewodniczący klubu PO zaznacza również, że afera hazardowa to tak naprawdę afera PiS, a nie Platformy. - Codziennie słyszę, że afera hazardowa to jest afera PO, a zwracam uwagę, że za naszych rządów nawet przecinek nie zmienił się w ustawie hazardowej. Tymczasem za czasów PiS z dnia na dzień z 30 kartek ustawy została jedna. Takich dokonywano manipulacji. Dodaje jednak, że i PO popełniło w tej sprawie błędy. - Niewłaściwe były rozmowy i spotkania Zbigniewa Chlebowskiego, trzeba wyjaśnić zmiany stanowiska ministra sportu, choć przypomnę, że miały one oficjalny charakter. Nie zachowaliśmy się w tej sprawie do końca w porządku.
PRZECZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE "AFERA Z HAZARDEM W TLE" "Rzeczpospolita", arb