Jaruga-Nowacka była w sobotę
gościem konferencji na temat medycznych i społecznych aspektów in vitro,
zorganizowanej przez lubelskie SLD.
Na konferencji prasowej posłanka skrytykowała
projekty ustaw, w których - jej zdaniem - pod wpływem stanowiska Kościoła
katolickiego zawarty jest całkowity zakaz leczenia tą metodą lub bardzo duże
ograniczenia w jej stosowaniu. Podkreśliła, że w sprawie in vitro powinna się toczyć
dyskusja, w której ludzie poznają różne argumenty i sami dokonają
wyboru.
REKLAMA
"Chcemy, żeby to była decyzja obywateli, czy korzystają z takiej metody,
jaką lekarz zaproponuje, a nie decyzja posłów, kto ma być leczony, jaką metodą" -
powiedziała. "Nie chcemy żyć w państwie, gdzie ludziom się zabrania, z powodu jednej
ideologii, z korzystania z osiągnięć współczesnej medycyny" -
dodała.
"Chcielibyśmy, żeby Polska nie stała się skansenem i nie była krajem,
gdzie korzystanie z nowoczesnych metod leczenia niepłodności będzie zabronione.
Chcielibyśmy, żeby polscy obywatele, tak jak wszyscy obywatele Europy, bez względu
na swoją zamożność, mogli mieć dostęp, zgodnie z gwarancjami konstytucji RP, do
metod korzystających z najnowszych osiągnięć medycyny" - powiedziała
posłanka.
"Na świecie, żaden rząd ani parlament nie zastanawia się, jak zabronić
leczenia pozaustrojowego. Wszyscy się zastanawiają jak udoskonalić tę metodę, jak
uczynić ją bardziej skuteczną i jak zwiększyć dostępność" -
dodała.
Jaruga-Nowacka podkreśliła, że tylko Kościół katolicki tak zdecydowanie
sprzeciwia się stosowaniu metody in vitro, inne religie i kościoły dopuszczają ją w
wyjątkowych sytuacjach. Jej zdaniem dyskusja o in vitro nie będzie dotyczyła jedynie
sprawy dostępności obywateli do tej metody, ale też tego "czy ponownie politycy
dadzą sobie narzucić pogląd jednej religii, jednego Kościoła i podporządkować go
wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej".
Do tej pory do Sejmu wpłynęło sześć
projektów dotyczących zapłodnienia in vitro. Z powodu różnicy zdań w PO nad osobnymi
ustawami pracowali: Jarosław Gowin oraz Małgorzata Kidawa-Błońska. Projekt Gowina
wprowadza prawną ochronę embrionów ludzkich, zakaz handlu i nieodpłatnego
przekazywania innym osobom zarodków i gamet. Ogranicza też stosowanie tej metody
tylko dla małżeństw. Kidawa-Błońska proponuje, aby dopuścić możliwość tworzenia
zarodków nadliczbowych, ich mrożenie i selekcję przed implantacją do organizmu
kobiety. Zgodnie z jej propozycją, in vitro ma być dostępne także dla par żyjących w
konkubinacie.
Zakaz in vitro wprowadza poselski projekt Bolesława Piechy (PiS). Projekt
eurodeputowanej Joanny Senyszyn (SLD) przewiduje refundację zabiegów zapłodnienia tą
metodą. Wpłynął także poselski projekt nowelizacji ustawy transplantacyjnej,
opracowany m.in. przez członków zespołu przy kancelarii premiera pod kierunkiem
Gowina - złożył go Marek Balicki (niezrz.). Dopuszcza on m.in. tworzenie i
zamrażanie wielu zarodków oraz licencjonowanie lecznic, w których wykonywane są
zapłodnienia metodą in vitro. Jeden z projektów - obywatelski komitetu "Contra In
vitro" - zakazujący stosowania tej metody, został odrzucony.
W ubiegłym tygodniu Kidawa-Błońska (PO) oceniła, że Sejm zajmie się kwestią in vitro
po wyborach prezydenckich. Jak tłumaczyła projekty ustaw są różne, wymagają wielu
ekspertyz, praca nad nimi w komisji będzie bardzo żmudna. Posłanka zaznaczyła, że
prace te trzeba prowadzić w spokoju, gdyż szybka, gwałtowna decyzja w tej sprawie
może wielu ludzi skrzywdzić i unieszczęśliwić.
PAP, dar