Jest to skutek decyzji
niemieckich władz o zakupie CD ze skradzionymi danymi około 1500 osób, które mogły
oszukać fiskusa na kwotę nawet 100 mln euro. Płytę zawierającą informacje o kontach
w Szwajcarii zaoferował niemieckim władzom informator, który za swe usługi zażądał
2,5 mln euro.
REKLAMA
Jak podał "FTD", tylko w Bawarii do końca zeszłego tygodnia
zgłosiło się 291 skruszonych "grzeszników podatkowych". W Hamburgu w ciągu trzech
dni odnotowano 78 takich przypadków, a władze miasta szacują, że dzięki spłacie
zaległych podatków do kasy miejskiej wpłynie 20 mln euro.
"Przyjmujemy tak dużo
dobrowolnych zgłoszeń, że nasze faksy pracują na okrągło" - powiedział gazecie
rzecznik urzędu skarbowego w Hamburgu.
W Dolnej Saksonii do zeszłego piątku
zgłosiły się 174 osoby, które uchylały się od płacenia podatków, lokując pieniądze w
bankach w Szwajcarii, Hesja poinformowała o 113 skruszonych "grzesznikach
podatkowych", a Berlin - o 112.
Zgłaszając się do fiskusa dobrowolnie, niemieccy
"grzesznicy podatkowi" mogą uniknąć dochodzenia oraz wysokiej grzywny za uchylanie
się od płacenia podatków, ale pod warunkiem, że zdążą poinformować odpowiednie
władze, zanim policja wpadnie na ich trop. Muszą wykazać dochody, które ukrywali
przed fiskusem do dziesięciu lat wstecz.
Plany niemieckich władz dotyczące zakupu
kontrowersyjnej CD z danymi oszustów podatkowych wywołały oburzenie władz
Szwajcarii, które oskarżają Berlin o wchodzenie w układy z przestępcami.
W
miniony weekend konserwatywny deputowany Alfred Heer zagroził ujawnieniem tajnych
kont niemieckich polityków i wysokich rangą urzędników. "Jeśli Niemcy kupią
skradzione dane bankowe, opracujemy taką nowelizację przepisów, która pozwoli na
ujawnienie wszystkich kont szwajcarskich należących do obywateli Niemiec,
piastujących oficjalne stanowiska" - zapowiedział Heer, cytowany przez dziennik
"Bild".
PAP, mm