Co do sprawy mam stosunek ambiwalentny, co do wyroku Trybunału Konstytucyjnego - całkowicie jednoznaczny - identyfikuję się z opinią tych 5 członków TK, którzy głosowali za odrzuceniem ustawy dezubekizacyjnej, uznając ją za niezgodną z ustawą zasadniczą RP.
REKLAMA
Nie można tego odczytać inaczej, jak zgodę na takie stanowienie prawa, aby miało ono charakter represyjny, a także zostało odczytane jako rewanż o charakterze politycznym.
Trybunał Konstytucyjny, wydając taki wyrok, bardzo mocno oddalił się od swojej funkcji interpretatora Konstytucji RP, a zajął się czymś, co nie leży w jego kompetencjach - stanowieniem podstaw prawa. Stało się tak dlatego, co zauważyła w swojej wypowiedzi sędzia Ewa Łętowska, że TK tak interpretując zapisy ustawy, uniemożliwia w przyszłości badanie konstytucyjności innych ustaw dotyczących świadczeń społecznych. Nie jest to nic innego, jak stworzenie precedensu prawnego, który odnosi się nie tylko do danej ustawy, ale ma zastosowanie do innych przepisów prawa. A, jak wiadomo, polskie prawo precedensem się nie posługuje.
Niestety, mam wrażenie, że wyrok w tej drażliwej sprawie ma jeszcze jeden, dodatkowy wymiar. Może zostać on odebrany jako rewanż środowisk opozycyjnych, postsolidarnościowych na pracownikach i funkcjonariuszach służb specjalnych - również tych, którzy pozytywnie zweryfikowani, a więc poddani kontroli państwa, służyli III RP. I to jest już nie tylko sprawa odpowiedzialności zbiorowej, ale również zrealizowanie w imieniu państwa politycznej zemsty. Trafnie to powiedział w swoim zdaniu odrębnym Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bohdan Zdzieniecki: "zasada sprawiedliwości społecznej nie może być sprowadzona do sprawiedliwości dziejowej".
Państwo ma obowiązek dbać o sprawiedliwość społeczną. I nie jest oczywiście zgodne z nią to, że ofiary represji SB i innych służb PRL nie otrzymują należnych im rekompensat. Ale nie może być to niezgodne z prawem i z zasadami państwa demokratycznego - a na pewno z Konstytucją.
Trybunał ludowy
2010-02-25 17:56
Co do sprawy mam stosunek ambiwalentny, co do wyroku
Trybunału Konstytucyjnego - całkowicie jednoznaczny - identyfikuję się z opinią
tych 5 członków TK, którzy głosowali za odrzuceniem ustawy dezubekizacyjnej,
uznając ją za niezgodną z ustawą zasadniczą RP.
Nie można tego
odczytać inaczej, jak zgodę na takie stanowienie prawa, aby miało ono charakter
represyjny, a także zostało odczytane jako rewanż o charakterze
politycznym.
Trybunał Konstytucyjny, wydając taki wyrok, bardzo mocno oddalił
się od swojej funkcji interpretatora Konstytucji RP, a zajął się czymś, co nie
leży w jego kompetencjach - stanowieniem podstaw prawa. Stało się tak dlatego,
co zauważyła w swojej wypowiedzi sędzia Ewa Łętowska, że TK tak interpretując
zapisy ustawy, uniemożliwia w przyszłości badanie konstytucyjności innych ustaw
dotyczących świadczeń społecznych. Nie jest to nic innego, jak stworzenie
precedensu prawnego, który odnosi się nie tylko do danej ustawy, ale ma
zastosowanie do innych przepisów prawa. A, jak wiadomo, polskie prawo
precedensem się nie posługuje.
Niestety, mam wrażenie, że wyrok w tej
drażliwej sprawie ma jeszcze jeden, dodatkowy wymiar. Może zostać on odebrany
jako rewanż środowisk opozycyjnych, postsolidarnościowych na pracownikach i
funkcjonariuszach służb specjalnych - również tych, którzy pozytywnie
zweryfikowani, a więc poddani kontroli państwa, służyli III RP. I to jest już
nie tylko sprawa odpowiedzialności zbiorowej, ale również zrealizowanie w
imieniu państwa politycznej zemsty. Trafnie to powiedział w swoim zdaniu
odrębnym Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bohdan Zdzieniecki: "zasada
sprawiedliwości społecznej nie może być sprowadzona do sprawiedliwości
dziejowej".
Państwo ma obowiązek dbać o sprawiedliwość
społeczną. I nie jest oczywiście zgodne z nią to, że ofiary represji SB i innych
służb PRL nie otrzymują należnych im rekompensat. Ale nie może być to niezgodne
z prawem i z zasadami państwa demokratycznego - a na pewno z Konstytucją.