W czwartek misję w Atenach kończą
eksperci Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego
Funduszu Walutowego, którzy sprawdzali na miejscu, czy Grecja wdraża program
drastycznych reform, do których się zobowiązała. Oszczędności, podwyżki podatków i
zapowiedzi cięć płac i emerytur wywołały w Grecji strajki i starcia z policją.
REKLAMA
W
trosce o stabilność wspólnej waluty, na szczycie UE 11 lutego kraje członkowskie
zobowiązały Grecję do redukcji deficytu z obecnych 12,7 do 8,7 proc. w bieżącym
roku, czyli aż o 4 pkt proc. Jeśli partnerzy w strefie euro uznają, że Grecja nie
robi wszystkiego, co powinna, w połowie marca będą mogli narzucić rządowi w Atenach
dodatkowe środki budżetowe, takie jak np. podwyżka akcyzy czy podatku VAT.
Rehn
nie chciał przesądzać wyników misji ekspertów. Jednak grecka agencja prasowa Ana
podała z Aten, że nie kryli oni krytyki pod adresem greckich planów i nie wykluczyli
wprowadzenia dodatkowych środków. Ich zdaniem, rząd powinien zwiększyć dochody albo
ograniczyć wydatki w budżecie o dodatkowe 3,6-4,8 mld euro, by zredukować deficyt do
wymaganego poziomu.
Do 16 marca Grecja ma przedstawić pierwszy z regularnych
raportów w ramach bezprecedensowego nadzoru, jakim została objęta na skutek swoich
kłopotów finansowych. Komisja Europejska ma na bieżąco nadzorować obniżanie
greckiego deficytu wspólnie z Europejskim Bankiem Centralnym, korzystając z
"doświadczenia technicznego" MFW.
Na unijnym szczycie 11 lutego szefowie państw i
rządów UE wyrazili polityczne wsparcie dla Grecji, ale nie zdradzili żadnych
szczegółów co do możliwego w przyszłości wsparcia finansowego. Rehn zapewnia, że w
razie konieczności KE jest gotowa koordynować działania i są środki finansowe, by
zagwarantować stabilność strefy euro. Ministrowie finansów krajów strefy euro
podkreślają jednak, że to na Grecji spoczywa odpowiedzialność za uporządkowanie
swoich finansów publicznych.
Tymczasem Grecja wciąż jest pod presją rynków.
Agencja ratingowa Standard and Poor's zastrzegła, że może ponownie obniżyć notowania
(ratingi) greckich obligacji, co znowu może utrudnić ich sprzedaż i finansowanie
długu publicznego, który przekracza obecnie 120 proc. PKB
PAP, mm