Mediolańska gazeta informuje o
zabiegach, podejmowanych przez szefa włoskiej dyplomacji Franco Frattiniego oraz
stronę polską, by doprowadzić do oddania nieruchomości rodzinie Gawrońskich, co
władze w Belgradzie obiecywały już ponad trzy lata temu. Budynek w Alejach
Ujazdowskich należał do rodziny Gawrońskich przed drugą wojną światową. Ojciec Jasia
Gawrońskiego, Jan, był dyplomatą, matka, Luciana, córką założyciela dziennika "La
Stampa". Pałacyk został przejęty przez władze komunistyczne w 1945 roku i oddany
władzom ówczesnej Jugosławii z przeznaczeniem na ambasadę.
Po 1989 roku rodzina
Gawrońskich podjęła starania o odzyskanie własności, zakończone wydaniem przez
polskie sądy korzystnego dla Gawrońskich wyroku. Następne lata upłynęły na
oczekiwaniu na zwrot pałacyku - relacjonuje "Corriere della Sera". Mijały
tymczasem kolejne terminy, w jakich ambasada miała opuścić ten gmach. Ostateczny
minął w listopadzie 2007 roku.
REKLAMA
Obecnie rodzina Gawrońskich utrzymuje, że gmach
zajmowany jest już nielegalnie przez ambasadę Serbii i to mimo że dyplomaci już się
stamtąd wyprowadzili. Kluczy jednak nie oddano. Ponadto Gawrońscy argumentują, że
Serbowie nie zapłacili za wynajem budynku. Na drzwiach ambasady zawieszono
prowizoryczną kartkę z napisem: "Ambasada Republiki Serbii". Rodzina właścicieli
nie wyklucza obecnie, że kiedy 15 marca w gmachu ambasady pojawi się komornik, by go
ostatecznie odzyskać, strona serbska zechce posłużyć się immunitetem
dyplomatycznym.
Jaś Gawroński powiedział, że wciąż liczy na
rozwiązanie tego problemu. Wyraził przekonanie, że może do tego doprowadzić jedynie
"mocna presja na Serbów". Wyraził też uznanie dla działań, podejmowanych w tej
sprawie przez szefa włoskiej dyplomacji Franco Frattiniego.
PAP