- Wadliwie
planowano kontrole w celach osadzonych, nieprawidłowo wykonywano obowiązki w
zakresie cenzury korespondencji osadzonych, nieefektywnie wykonywano procedury
związane z przeciwdziałaniem gromadzeniu leków przez osadzonych, co można podsumować
ogólnym stwierdzeniem braku odpowiedniego nadzoru przez kadrę kierowniczą aresztu
śledczego w Gdańsku - stwierdził wiceminister
sprawiedliwości Stanisław Chmielewski, który koordynował prace zespołu
wyjaśniającego okoliczności śmierci Zirajewskiego. Chmielewski poinformował, że
dotychczasowe ustalenia potwierdzają braną niemal od początku pod uwagę hipotezę, że
"Iwan" przedawkował leki nasenne, by uciec z aresztu śledczego. Miało to nastąpić po
przeniesieniu go do szpitala zewnętrznego.
Wiceminister dodał, że z
przeprowadzonych badań toksykologicznych wynika, iż Zirajewski oprócz przepisanych
mu medykamentów, przyjął też leki przepisane jego współwięźniowi, a zawierające
substancję antagoniczną do heparyny, zmniejszającej krzepliwość krwi. Dodał także,
że zlecono kolejną opinię dot. profilu psychologicznego więźnia.
REKLAMA
Minister
sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zaznaczył, że nie ustalono żadnych faktów,
które obaliłyby tezę, że "Iwan" sam przedawkował leki o działaniu uspokajającym i
nasennym. - Nie ustalono innych okoliczności niż te, które potwierdziły właśnie tę
hipotezę śledczą. Zespół prokuratorski będzie dalej pracował, jeżeli pojawią
się jakieś nowe elementy, natychmiast zostaną uwzględnione - podkreślił
Kwiatkowski. Zaznaczył, że zespół weryfikował wszelkie hipotezy. Minister dodał
też, że rzecznik odpowiedzialności zawodowej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w
Gdańsku podjął decyzję o wszczęciu postępowania wyjaśniającego obejmującego lekarza
sprawującego opiekę medyczną nad Zirajewskim.
Zirajewski przez trzy dni przed śmiercią przebywał w gdańskim szpitalu
z objawami zatrucia lekami. Lekarze stwierdzili też u niego zapalenie płuc. Dzień
przed Bożym Narodzeniem dostał gryps, po którym spalił notatki, napisał list do żony
i 28 grudnia zatruł się lekami nasennymi. Odsiadywał wyrok 15 lat więzienia za
działalność w tzw. klubie płatnych zabójców. Śledztwo w sprawie śmierci
Zirajewskiego prowadzi gdańska prokuratura okręgowa.
"Iwan" to jeden z głównych
świadków w sprawie zlecenia zabójstwa b. szefa policji Marka Papały. Twierdził, że w
kwietniu 1998 r. brał udział w spotkaniu w hotelu w Gdańsku, podczas którego szukano
kogoś, kto weźmie zlecenie na zabójstwo "głównego psa". Według jego relacji
polonijny przedsiębiorca Edward Mazur i gangster Andrzej Z., "Słowik", spotkali się
w tym celu z Nikodemem Skotarczakiem, ps. Nikoś, i właśnie z "Iwanem".
PAP, arb