Jak głosi wniosek złożony
przez posłów z lewicy, Szwecja uznaje, że w 1915 roku dokonane zostało ludobójstwo
na Ormianach, Ajsorach (Asyryjczykach), Syryjczykach, wyznawcach Kościoła
chaldejskiego oraz Grekach pontyjskich. Czterech deputowanych z centroprawicowej
większości nie posłuchało polecenia swoich partii i zagłosowało za wnioskiem,
umożliwiając jego przyjęcie.
Szef
MSZ Szwecji Carl Bildt niezwłocznie oznajmił, że linia jego rządu, który popiera
kandydaturę Turcji do Unii Europejskiej, "pozostaje niezmienna".
REKLAMA
Premier Turcji Recep Tayyip Erdogan niemal tuż po głosowaniu oświadczył, że odwołał tureckiego ambasadora w Sztokholmie. - Stanowczo potępiamy tę rezolucję, przyjętą z kalkulacji
politycznej. Nie koresponduje ona z bliską przyjaźnią naszych dwóch narodów.
Odwołujemy naszego ambasadora na konsultacje - oznajmił premier w oświadczeniu na
stronie internetowej. Jak dodał, anuluje również zaplanowany na 17 marca szczyt
Turcja-Szwecja.
Łącznie w
masakrach i deportacjach Ormian w imperium osmańskim zginęło na początku XX wieku -
według źródeł ormiańskich - około 1,5 mln ludzi. Turcja uważa, że ofiar było
znacznie mniej - między 250 a 500 tysięcy, i odmawia uznania tych wydarzeń za
ludobójstwo. Dotąd ludobójstwo Ormian uznały Francja i Kanada, a także Parlament
Europejski, a na początku marca rezolucję o takim wydźwięku uchwaliła Komisja Spraw
Zagranicznych Izby Reprezentantów Kongresu USA.
PAP, arb