Jak podał, wszystkie ugrupowania polityczne złożyły w komisji ds. przemysłu
i energii w sumie ponad 500 poprawek do projektu, który w lipcu 2009 r. zaprezentowała
Komisja Europejska. Blisko 60 poprawek złożyli polscy eurodeputowani, którzy chcą
aby Unia Europejska solidarnie reagowała w razie przerwania dostaw gazu chociażby do
jednego kraju. KE postanowiła się zająć się wzmocnieniem bezpieczeństwa dostaw
gazu po tym, gdy w styczniu 2009 roku Rosja wstrzymała dostawy gazu do Europy przez
terytorium Ukrainy.
Europosłowie chcą także, aby to KE koordynowała działania
antykryzysowe i była odpowiedzialna za tworzenie i aktualizację planu koordynacji
tych, które byłyby "automatycznie" uruchamiane w razie przerw w dostawach gazu do
któregoś z krajów UE. - Popieramy też pomysł, żeby wszystkie państwa członkowskie
stworzyły swoje plany. Chodzi jednak o to, żeby to KE koordynowała ich uzgadnianie
- powiedział Marcinkiewicz. Wyjaśnił, że zaangażowanie Komisji na tak wczesnym
etapie, poprawi skuteczność działań antykryzysowych, dzięki czemu kryzysy będą
zażegnywane na tyle szybko, żeby uniknąć ogłaszania stanu nadzwyczajnego. Ponadto
Polska postuluje wprowadzenie definicji trzech podstawowych stanów kryzysowych, w
tym stanu nadzwyczajnego na poziomie wspólnotowym.
REKLAMA
Obecne przepisy dyrektywy z
2004 roku zobowiązują do reakcji na poziomie unijnym, jeśli zagrożonych jest 20
proc. dostaw dla całej UE. W komisyjnej propozycji rozporządzenia znalazł się co
prawda zapis, że odcięcie już 10 proc. dziennego importu gazu do UE wystarczy, by
Komisja ogłosiła sytuację kryzysową, jednak "automatycznie" nastąpi to tylko wtedy,
gdy kryzys wystąpi w dwóch lub więcej krajach. Zgodnie z projektem KE, jeśli
zakłócenia dostaw będą dotyczyć tylko jednego kraju - Komisja może, ale nie musi,
ogłosić sytuację nadzwyczajną, która uruchomi mechanizmy wewnątrz unijnej
solidarności. W zamyśle Komisji, to mechanizmy rynkowe powinny w pierwszej
kolejności ratować sytuację w razie zatrzymania dostaw gazu do państw członkowskich. - Zgadzamy się z tym, ale ponieważ rynek wewnętrzny Unii Europejskiej nie jest
jeszcze w pełni ukształtowany, konieczne są instrumenty prawne - podkreślił
Marcinkiewicz.
PAP, arb