Dodał, że skrzynka przyleciała na
pokładzie samolotu Globemaster, który przywiózł ciała 34 ofiar katastrofy. Wrócili
też polscy eksperci z komisji badania wypadków lotniczych, współpracujący w
czynnościach śledczych.
Badania skrzynki mają się zacząć jeszcze w czwartek w
Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych i potrwają kilka dni. Artymiak wyjaśnił, że
zawartość tej skrzynki musi być przebadana w Polsce, bo jest to produkt polski i
tylko u nas można ją odczytać. W badaniach będzie uczestniczył rosyjski członek
komisji badającej wypadek. "To na razie jest dowód rzeczowy rosyjskiego śledztwa; w
przyszłości strona polska, na podstawie umowy o pomocy prawnej, zwróci się formalnie
o przekazanie tych dowodów" - dodał Artymiak.
REKLAMA
Jak mówił "Gazecie Wyborczej" płk
Zbigniew Rzepa, prokurator wojskowy, który bierze udział w badaniu przyczyn
katastrofy, końcówka zapisu na taśmie "była dramatyczna", ale nie chciał powiedzieć,
czy pasażerowie wiedzieli, że maszyna uderzy o ziemię. Rzepa pytany, czy fragmenty
rozmów z kabiny to rozmowy między pilotami, czy też między nimi a którymś z
pasażerów, odparł, że są to "na pewno rozmowy samych pilotów". Zaś to, czy oni
rozmawiali jeszcze z osobą trzecią, będzie jasne "na 100 proc.", kiedy uda się
zsynchronizować zapisy rozmów z czasem lotu.
Dyrektor departamentu
prasowo-informacyjnego MON płk Wiesław Grzegorzewski powiedział PAP o trzeciej
skrzynce, że jest ona polskiej produkcji. "To rejestrator szybkiego dostępu, który
rejestruje dla celów szkoleniowych, jak również technicznych i bieżących, parametry
techniczne samolotu" - dodał. Podkreślił, że "niestety, ona nie rejestruje rozmów -
te są tylko w rekorderach katastroficznych".
"W Tupolewie jest standardowo pięć
skrzynek rekordowych. Część są to skrzynki tzw. eksploatacyjne, robocze, które nie
mają przetrwać, natomiast dwie są tak zbudowane, by przetrwać najtrudniejsze chwile
w momencie katastrofy" - powiedział Grzegorzewski. "Ta trzecia - która się
zachowała, służy technikom do tego, by jak przygotowuje się samolot do lotu, czy
zaraz po locie, wrzucić dane na twardy dysk komputera - wtedy wyświetlają się
natychmiast informacje, czy samolot jest sprawny, czy nie. Albo świeci na zielono,
albo pali się lampka na czerwono i trzeba wyjaśniać, co jest nie tak, jakie jest
odchylenie od normy, jaki parametr jest przekroczony i co trzeba zrobić, żeby to
naprawić" - dodał
Jeszcze w sobotę Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie
wszczęła śledztwo w sprawie "nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu
powietrznym, w wyniku której śmierć ponieśli wszyscy pasażerowie samolotu TU-154 Sił
Powietrznych RP, numer boczny 101, w tym prezydent RP, pan Lech Kaczyński oraz
członkowie załogi". Kodeks karny stanowi, że jeżeli następstwem takiego nieumyślnego
czynu jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, "sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do lat ośmiu". Czynności
śledztwa prowadzone są w Polsce i w Federacji Rosyjskiej.
PAP, mm