Socjaliści twierdzą, że część głosów została sfałszowana. Rząd odmawia
nowego liczenia głosów, przypominając, że sąd odrzucił taką
możliwość. Rzeczniczka prasowa socjalistów Armela Imeraj powiedziała, że wiec,
który jest także oskarżeniem władz o to pogorszenie poziomu życia obywateli, będzie
trwał do tego czasu, aż rząd zdecyduje się na reformy i przeliczenie głosów oddanych
w wyborach. - To jest protest bezterminowy. Naszym jedynym scenariuszem jest opór
i naszą jedyną metodą jest protest. Będziemy kontynuować demonstracje -
zapowiedział przywódca Albańskiej Partii Socjalistycznej, mer Tirany Edi
Rama.
Socjaliści przez całe miesiące nie pojawiali się w nowym parlamencie, lecz
w lutym tego roku wreszcie złożyli przysięgę. Odmawiają jednak udziału w
głosowaniach, co faktycznie komplikuje życie polityczne kraju.
REKLAMA
W Albanii często
dochodziło do parlamentarnego bojkotu, lecz obecnie krajowi, po wstąpieniu do NATO,
zależy na ściślejszych związkach z Unią Europejską i bezwizowym ruchu z państwami
UE, a Unia sygnalizowała, że bojkot parlamentu może mieć negatywny wpływ na starania
Albanii o status kandydata do UE.
PAP, arb