Agencja powołała się na
obserwatorów w Korei Płn. Jak jednak podał Reuters, w północnokoreańskich mediach
dostępnych za granicą nie ma mowy o takim rozkazie Kim Dzong Ila.
Napięcia na
Półwyspie Koreańskim narastają, od kiedy pod koniec marca br. na Morzu Żółtym
zatonął południowokoreański okręt wojenny ze 104 ludźmi na pokładzie, z których
udało się uratować 58. Na podstawie oględzin wydobytego z morza wraku Seul oraz
Waszyngton twierdzą, że okręt zatopiła północnokoreańska torpeda.
REKLAMA
Jak podały we
wtorek japońskie media, nad odpowiedzią na północnokoreańską agresję zastanawia się
rząd w Tokio. Według tych doniesień, rozważane jest m.in. ograniczenie przekazów
pieniężnych do Korei Płn., zakazanie statkom, które odwiedziły wcześniej Koreę Płn.,
zawijania do japońskich portów, a także nowe obostrzenia w wymianie handlowej między
Phenianem i Tokio.
Wszystkie te restrykcje Japonia w pewnym stopniu już wobec
Korei Płn. stosuje, lecz może je zaostrzyć. "Należy sobie zadać pytanie, jak
efektywne były dotąd takie rozwiązania, ale musimy rozważyć takie opcje, aby pokazać
nasze stanowisko wobec obecnej sytuacji" - powiedział japoński minister finansów
Naoto Kan.
W poniedziałek relacje handlowe z Phenianem zamroził Seul. W ramach
retorsji zakazał również północnokoreańskiej flocie wpływania na swoje wody
terytorialne oraz zapowiedział, że wznowi transmisje antypółnocnokoreańskie,
nadawane za pośrednictwem megafonów rozmieszczonych wzdłuż ufortyfikowanej granicy
między dwoma państwami.
Korea Płd. zapowiedziała też wspólne z USA manewry
morskie, mające na celu przećwiczenie walki z okrętami podwodnymi oraz zaapelowała
do Rady Bezpieczeństwa ONZ, aby nałożyła na Phenian nowe sankcje.
Także sekretarz
generalny ONZ Ban Ki Mun zaapelował w poniedziałek do RB, aby odpowiedziała na
północnokoreańską agresję.
PAP, mm